piątek, 19 września 2014

Kasztanów kieszenie



Dzisiaj zrobiliśmy sobie dzień wolny i postanowiliśmy cieszyć się ostatnim słońcem. Ubrani w lekkie ciuchy, w sandałach, wybraliśmy się na przechadzkę kasztanową aleją i nazbieraliśmy sporo kasztanowych  prezentów dla naszych kotów. Nie muszę Wam chyba mówić, jaka była frajda, gdy wróciliśmy do domu...  Uwielbiam taką jesień, pełną słońca.

niedziela, 14 września 2014

Czapka żółta



Pomimo pięknej pogody, ja nie zapominam o zbliżającej się jesieni. 
Adam śmieje się ze mnie, że wpadłam w jakiś sezonowy szał i druty nie chcą odkleić mi się od rąk. Chyba nie powinien narzekać, bo właśnie dostał ode mnie w prezencie świeżutką musztardową czapę. Jest zupełnie klasyczna i prosta, a przy tym na tyle długa, że można ją nosić na kilka sposobów, a to w ubraniach bardzo lubię :) 
Zobaczcie jak powstawała.

piątek, 12 września 2014

Czerwony kapturek

 
Mam piękną czapkę i mogę iść w jesień, mimo że wcale nie chcę. Takie we mnie małe sprzeczności, bo kocham wełniane dodatki i już od tygodnia siedzę z drutami, ale sercem i myślą wciąż zostaję w lecie. Trudno to pogodzić. Dlatego jestem dzisiaj krzyżówką francuskiego artysty-malarza, czerwonego kapturka i kapitana kutra...

wtorek, 9 września 2014

W ogrodzie


Ostatni weekend był przewspaniały i wciąż prawdziwie letni. Wygrzałam swoje, nieco przemarznięte już, kości i poczułam, że krew płynie mi w żyłach szybciej. Wystawiliśmy nawet z Adamem mój rower - senior, który za bardzo małe pieniądze, kupiliśmy kiedyś na jakiejś domowej wystawce. Jest piękny, ma wielkie koła i w gratisie "za uśmiech" dostałam do niego wspaniałą lampę i cudownie brzęcząco - grający dzwonek. Jego dźwięk napawa mnie dumą. Chciałam mój pojazd totalnie "odpicować", ale jakoś w tym roku, nie zdążyłam. A przynajmniej, tak mi się zdawało, bo lato chyba troszkę jeszcze potrwa.

sobota, 6 września 2014

Bo kawa


Tak, muszę to przyznać. Chyba jestem osoba wolną od typowych przyzwyczajeń i nałogów. Nigdy nie miałam w ustach papierosa i z pewnych względów nie ciągnie mnie w ogóle do "dymka". Nie znoszę też piwa i raczej stronię od alkoholu, co nie przeszkadza mi w szalonych imprezach i dobrej zabawie. Nie zaczynam dnia pracy od typowego kubasa kawy i tak naprawdę, mogę przeżyć bez kofeiny w ogóle. Wyjątki robię dla kawy, którą w każdy weekend szykuje dla mnie Adam. To nawet nie kawa, a bardziej mleko z kawą... Grubym, brązowym cukrem, który cudownie zgrzyta mi w zębach, obsypuję górę piany i czuję się cudownie, pomimo świadomości, że niejeden entuzjasta  prawdziwej kawy, walnąłby mnie w głowę swoim młynkiem do kawy ;)

Popularne Posty

Instagram