wtorek, 26 listopada 2013

Jak ulepszyć i zapanować nad swoją szafą

Dzisiaj pokażę Wam kilka moich ulubionych bazowych ubrań i postaram się opowiedzieć, w jaki sposób staram się odmieniać swoją szafę. Nie będę ukrywać, że wypracowanie pewnych zasad, zajęło mi trochę czasu, jednak uważam że konsekwencja i systematyczność to podstawa. To długotrwałe działania budują w nas siłę, dzięki nim często zmieniamy się, nasz światopogląd i tryb życia. Czy nie jest tak np. z dietą? To nie diety cud, a zmiana stylu życia dają najlepsze efekty. Zdrowe nawyki wchodzą z czasem w krew i stają się sposobem na życie, prawda? :)

Wiecie jaki jest główny powód robienia zakupów? 
Podobno są to kompleksy i chęć poczucia się wyjątkowo. Coś w tym jest. Każda z nas ma kompleksy i chyba nie ma osoby, która byłaby w pełni z siebie zadowolona. Zawsze możemy przecież wyglądać piękniej. Oczywiście zakupy nie sprawią, że nasze nogi w realu nagle wydłużą się o 20 cm, a talia zwęży się jak u osy. Dobre dopasowanie ubioru do sylwetki potrafi oczywiście zdziałać cudna, jednak to temat na inną dyskusję :) Dzisiaj mowa jest o przyjemności kupowania nowych rzeczy. A dzięki nowym ubraniom możemy zobaczyć siebie odmienioną,  inną i ciekawszą, zostać w końcu zauważoną, zaakceptowaną. Przynajmniej taką mamy nadzieje i tak nam się wydaje. Przyznajcie jednak same, że ubranie te swoje magiczne zdolności zazwyczaj traci po dosłownie paru założeniach, zwłaszcza jeśli jego jakość pozostawia wiele do życzenia. I tu przechodzimy do sedna.

Jakość jest bardzo ważna
Czy myślicie, że tak chętnie nosiłabym moją szarą sukienkę, gdyby po kilku  praniach mechacił mi się materiał, wyblakł, odkształcał i wyglądał kiepsko? Nie, pewnie że nie. Sukienka na wieszaku wygląda cały czas tak samo dobrze, jak wtedy gdy dopiero rozpakowałam paczkę. Materiał jest solidny, miękki i prawie w ogóle się nie gniecie. Sukienka krzyczy sobą "jestem nowa, wyglądam świetnie":)
Gdy ubranie zaczyna nas nudzić, a przy tym zaczyna wyglądać niedbale, tracimy ochotę by je zakładać i myślimy o wymianie na nowsze. A to wiąże się z kosztami. Co z tego że wydamy niewiele, skoro za chwile dana rzecz do niczego nam się już nie przyda i kupimy kolejne. Tamto stare nadal będzie zalegać w szafie, bo żal będzie wyrzucić jeszcze względnie nową rzecz, "zawsze się przyda".
Jakość to dla mnie szerokie pojęcie, bo nie chodzi mi tylko o skład materiału, ale o użytkowość ubrania, czyli:
- wygodę (13 cm szpilki mimo klasycznego fasonu nie przydadzą mi się na wiele okazji)
- funkcjonalność - ubrania, które trzeba czyścić chemicznie lub nieustannie prasować szybko rzucę w kąt. Nie założę też na wiele okazji bardzo przezroczystej koszuli czy bluzki, bo nie przepadam za pokazywaniem bielizny (każdy ma swoje upodobania)
- i osobistość projektu - sprawi że będę chciała zachować daną rzecz na długo.
A jakie dla Ciebie jakość ma znaczenie? Każdy może odczuwać to nieco inaczej :) Nie każdego stać na zakupy markowych ubrań i dodatków. To nie jest tak istotne, skąd dana rzecz pochodzi. Ważne jest samo podejście do zakupów, czyli rozsądne wybieranie i satysfakcja z dobrego zakupu.


Organizacja garderoby
Dobre przechowywanie ubrań i dodatków robi swoje. Płaszcz niedbale wieszany za przyszytą w sklepie metkę, szybko się odkształci, zgnieciona sukienka straci fason, podobnie jak poprzywalane pary butów czy tona torebek. Krótko mówiąc bałagan i za dużo rzeczy tworzą chaos i przyczyniają się do skracania żywotności naszych ubrań. Czy czasem macie tak, ze wieszacie do szafy ubrania niewyprasowane w przeświadczeniu, że lepiej dopracować ich wygląd przed samym założeniem? Prawda jest taka, że zazwyczaj tak się spieszymy przed wyjściem, że nie mamy czasu prasować ubrań, wybieramy inną "gotową" rzecz, a ta niewyprasowana, pozostaje nieużytkowana. Marnuje się. Podobnie jest z czyszczeniem butów, prawda?
Gdy dbamy o porządek w szafie i o wygląd naszych ubrań, butów i dodatków, szybciej i łatwiej z nich potem skorzystamy.


Organizacja
Jak to wszystko opanować i przede wszystkim zmieścić, gdy ma się jedną skromną szafę i tyle ubrań?
Trzeba zorganizować się, uporządkować i pozbyć się tego, co niepotrzebne.

Warto jest mieć wszystko na oku
Kto pamięta każde swoje ubranie? Ja nie. A jeśli do tego schowamy je w najgłębszej szufladzie, zastawimy wieżą jeansów, stertą pudeł na pewno o nim zapomnimy. Staram się organizować szafę wprost proporcjonalnie do posiadanego miejsca, tak aby wzrokiem móc całość opanować. Wiem, wiąże się to często z czystkami w szafie, ale to naprawdę pomaga.
Dobrym sposobem by poradzić sobie z ograniczonym miejscem na ubrania, jest ich sezonowe układanie. Zimą większość letnich ubrań pakuję w pudła i wynoszę do komórki. Latem opróżniam półki z grubych swetrów i wełnianych płaszczy. Od razu robi się luźniej.
Za duża ilość ubrań tego samego typu także potrafi skołować. Czasem widzę wieszaki dziewczyn a na nich ze 30 torebek, często dość podobnych, a jedna przysłania drugą.
Jak to wszystko ogarnąć, jak mieć na to wszystko oko? No niewielu się to udaje. Ja zwyczajnie zapominałam o przykopanych rzeczach i brałam te najczęściej używane, te które miałam w zasięgu ręki i spojrzenia.


Najłatwiej w takim wypadku stworzyć listę wartościującą - założyć sobie na ile ubrań czy akcesoriów mamy miejsce i konkretnym modelom nadać określone pozycje. Pod pozycją 1-3 umieścić najbardziej ukochane i najlepsze rzeczy danej kategorii, bez których nie możemy się obyć, najczęściej ich używamy. W drugiej kategorii wybierzmy wartościowe dla nas rzeczy, w tym choć jedną na wyjątkowa okazję (np. kopertówek nie nosimy często, ale zawsze się przydadzą). Reszta wcale nie jest dla nas tak ważna i nie używamy jej na tyle często, by zagracać sobie nimi świat. Oczywiście nieco inaczej klasyfikacja będzie wyglądała dla różnych rodzajów ubrań czy dodatków, np. na biżuterię mamy więcej miejsca i można rozszerzyć listę. Natomiast dla np. płaszczy czy torebek możemy listę zawężyć . To także kwestia indywidualna, bo każdy potrzebuje przecież innych rzeczy - dla jednych wystarczy jeden łańcuszek, inny lubi mieć do wyboru 20 naszyjników. Niektórym wystarczy jeden zimowy płaszcz, a inni - tak jak ja, muszą mieć przynajmniej kilka okryć wierzchnich do wyboru.
Klony. Przyjrzycie się niektórym modelom np. spodni. Nie są aż nazbyt podobne? Wybierz te, w których wyglądasz najlepiej, nie zostawiaj na zapas i tak będziesz wolała nosić te pierwsze.

Ubrania bazowe dobre na wszystko
Dla każdego bazą będzie co innego, bo jesteśmy bardzo różni - zależnie od wieku, wykonywanej pracy, hobby, upodobań czy figury lubimy coś innego i nie ma sensu tworzyć listę "must have" dla każdego. Stwórzcie taką listę dla siebie.
Ja wybrałam ze swojej szafy kilka ulubionych, uniwersalnych ubrań i komponowałam z nich różne zestawienia. Zdziwiłam się, ile jestem w stanie wymyśleć, bez tej całej góry ubrań, która została w szafie. Dopiero wtedy poczułam jak kreatywna potrafię być i strasznie mnie to zmotywowało. 
Oczywiście nie wyrzuciłam całej reszty ubrań na śmietnik. Dodawałam do mojej basicowej kolekcji kolejne ubrania, które wydawały mi się najodpowiedniejsze. Po kolei grupowałam ubrania i dodatki, tak aż powstały poszczególne kategorie. 


W mojej bazie znalazły się klasyczne i uniwersalne ubrania, najczęściej o stonowanych barwach i w miarę możliwości w jak najlepszej jakości. Były to m.in. jedna kurta skórzana, wełniany płaszcz, biała parka, klasyczne levisy, skórzane rurki, biały t-shirt, czarny sweter, biała elegancka sukienka, jedna sukienka codzienna, 2 torebki (biała pojemna i czarna na wyjścia) i kilka par skórzanych butów - sandały na obcasie, tzw. cichobiegi, EMU, ciężkie ocieplane botki i czarne sztyblety na obcasie na jasień.
Do tej bazy stopniowo dodawałam inne ubrania i w ten sposób uczyłam się jakoś zarządzać szafą :)

W grupie ubrań ciekawych i "na pewną okazję" starałam się umieścić tylko kilka najbardziej lubianych ubrań, np. czarną marynarkę, mocne szpilki Steve Madden, delikatną koszulę. Za dużo tego typu rzeczy znowu by mnie zdekoncentrowało. 
Pozwoliłam sobie zostawić sporo dodatków - wełnianych kominów, często robionych przez moją Mamę lub przeze mnie.  Warto mieć w szafie ubrania, które mają dla nas jakąś wartość emocjonalną. Jednak... bez przesady. Ubranie musi mieć dodatkowe atrybuty, zwłaszcza dobrą jakość, wtedy mogę pozwolić sobie na bycie santymantalną.
Wyjątek zrobiłam dla okryć wierzchnich, bo je zwyczajnie uwielbiam ;)

Nie można być aż nazbyt sentymentalnym, to w końcu tylko ciuchy
Ubrania, których nie założyłam przez dłuższy okres czasu (ustalcie sobie jakiś konkretny termin np.  3 m-ce), które były na mnie za małe lub za duże (tych miałam bardzo dużo) sprzedałam lub oddałam bliskim. Zniszczone lub długo nienaprawiane, wyrzuciłam.
Po sobie wiem, ze bezsensowne jest kupowanie czy zostawianie w szafie danej rzeczy na wszelki wypadek, bo się przyda, bo schudnę do niej/przytyję.

 
Koniec z 'indywidualnościami'
Dlaczego postawiłam właśnie na proste, klasyczne i kolorystycznie dość nudne rzeczy? Z własnego doświadczenia wiem, że  pstrokate, "wyjątkowe" i oryginalne ubrania często zalegają w szafie. Miałam ich całą masę. Oczy cieszył oczywiście nietypowy fason, wzór czy energetyczny kolor, jednak nie do końca odnajdywałam się w tym na co dzień. 'Cukiereczki' i 'perełki' to w większości nie są rzeczy, które często się nosi. Warto mieć takie rzeczy na pewne okazje, ale cała szafa raczej nie powinna się z takich ubrań składać, chyba że preferujemy właśnie ten ekstrawagancki i eklektyczny styl. W większości jednak nie preferujemy, prawda? Wiem, że takie ubrania wyróżniają nas z tłumu, są wyjątkowe, ale w realu trudno je połączyć, czasem ma się na nie dosłownie tylko jeden pomysł.
Ja sama stawałam więc przed własną szafą pełną ślicznych ubrań, ale nie miałam tak naprawdę, co na siebie włożyć. Nie chciałam co dzień biegać w wystrzałowej kiecce i butach na obcasie (tylko w nich mogłam pozwolić sobie na te stroje). Każda rzecz była taką indywidualnością, że nie mogłam z nią zbyt wiele zrobić. Brakowało mi właśnie takiej bazy. Teraz, gdy ją mam, dodaję do niej, od czasu do czasu, jakąś 'perełkę' i jest mi dużo łatwiej :)


A tu zobaczcie bazową kolekcję Adama :)
Każda będzie inna, prawda? Ale dla każdego odpowiednia :) Inaczej skomponuje ją nastoletnia córka mojej kuzynki a inaczej kobieta już pracująca.

Kolory
Nie musicie wymieniać szafy z kolorowej na szaroburą, bo tylko taka jest słuszna i stylowa. Ja dobrze odnalazłam się w stonowanej kolorystyce, ale rozumiem, że są osoby, którym kolory poprawiają humor, wyrażają ich barwną osobowość :)
Postawcie może wtedy na kilka klasycznych krojów, fasonów. Zaopatrzcie się choć w kilka stonowanych kolorystycznie ubrań - świetnie dopełniają i podkreślają wyjątkowość wzorów czy barw :)
Energetyczny różowy płaszcz świetnie będzie wyglądał w zestawieniu z białą czy siwą sukienką. Szaloną wzorzystą spódnicę nic taki nie podkreśli jak prosty w fasonie sweter czy golf.

Jeśli jednak nie macie określonych upodobań kolorystycznych, spróbujcie z klasyką. Mi stonowane barwy pomogły usystematyzować szafę i teraz dużo łatwiej jest kupić mi coś kolorowego i dopasować do reszty ubrań. Ciekawa kolorowa rzecz świetnie ożywia całość :) Zdecydowanie wpadła mi w oko czerwień :)


Trendy i blogi
To co aktualnie jest na topie, staje się szybko szeroko dostępne i pożądane. Kiedyś momentalnie chwytałam nowinki, lubiłam mieć coś pierwsza. Później dana rzecz zwyczajnie nudziła się i nie było nawet sposobu, by ją sprzedać. Trendowe ubrania najszybciej się opatrzą. Zwróćcie uwagę na wyprzedażach, co najczęściej wisi smętnie na wieszakach. To co wcześniej tak bardzo Wam się podobało, w okresie wyprzedaży już wcale nie pociąga. Już nie jest takie atrakcyjne, przejadło się Wam. Warto w takich momentach słabości odczekać. Jeśli po jakimś czasie dana rzecz tak samo nam się podoba i mamy na nią tyle samo pomysłów, jest dobrze. Brak pewności, powinien powodować odwrót.

Druga sprawa. To co widzimy w magazynach, telewizji, na sklepowych witrynach czy na blogach ma nam pomóc podjąć dobre decyzje, ale często wprowadza dodatkowy zamęt. Bloggerki pokazują często coraz to nowe ubrania, każda stylizacja jest inna. Bywa że nie zobaczymy tego samego płaszcza czy sukienki przez dobrych kilka miesięcy, a nawet wcale. Nie oznacza to, że mamy kupować wszystko, jak idzie. Blogi to coraz częściej praca, a by utrzymać przy sobie czytelników, większość blogerów chce i myśli, ze musi zaskakiwać. Inspirować. Swoją drogą, nie wiem jak Wy, ale ja wolę oglądać blogi osób, które swoje ubrania pokazują i naprawdę wykorzystują po wiele razy. Jest to dla mnie ciekawsze, pouczające i taki sposób bardziej przekonuje mnie do danej rzeczy. No ale wracając do tematu płynących zewsząd inspiracji. Ja patrzę na te inspiracje przez pryzmat swojej szafy a nie zakupów i staram się to przekładać na swoje. Często mamy podobne rzeczy w szafie, wystarczy je ze sobą zestawić. Nie musimy od razu iść na zakupy i wyglądać identycznie. Przecież nie mamy takich samych figur, fryzur i stylu.


Zadbajmy o siebie
A teraz na koniec chyba najważniejsza rzecz, która powinna być na samym początku. Ponieważ za bardzo liczymy na to, że zakupy nas odmienią, starajmy się sami nad sobą pracować i sami się ulepszać. Już nowy makijaż czy fryzura pomoże nam zobaczyć siebie odmienioną, a stare ubrania będą wyglądać na nas inaczej. Miesiąc regularnych ćwiczeń także przyniesie efekty i poczujemy się atrakcyjniej. Zmiana diety czy stylu życia na bardziej zdrowy i aktywny również odsunie nas od bezmyślnych zakupów :) Zakup nowej książki uszczęśliwi tak samo jak zakup kolejnego topu. Nauczcie się robić coś samodzielnie, choćby najprostszy szalik. Sprawi to to, że poczujecie że sami możecie coś zrobić dla własnej szafy. Im więcej umiem zrobić sama, tym bardziej żal mi kupowac podobne rzeczy w sklepie :)


Uff, mam nadzieję, ze dotrwaliście do końca...
Mam nadzieję, ze kilka moich sposobów pomoże i Wam :) Napiszcie jakie macie sposoby na ujarzmienie szafy i swojego stylu :)
« Nowszy post Starszy post »

46 komentarzy

  1. Świetny wpis, bardzo mądry i pouczający :) Dla mnie najtrudniejsze jest rozstanie się z tymi rzeczami, które już nie pasują. Łudzę się, że schudnę i znów w nie wejdę. Dlatego wiszą w szafie i czekają, aż się za siebie wezmę... Może za kilka miesięcy uda mi się je założyć? :D Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przestałam już na to liczyć ;) Chyba, że są to naprawdę świetne ubrania, wtedy jestem w stanie poczekać na nie te kilka miesięcy :) Jeśli to nie zadziała, trudno - trzeba się pożegnać :)

      Usuń
  2. świetny post :)
    ale jestem ciekawe czyje blogi Ty lubisz przeglądać?

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobrze czyta się taki miniporadnik i zgadzam z tym co napisałaś w 100 %. Ciągle walczę ze swoją szafą, aby wyeliminować sytuacje, w których stoję przed stertą ubrań i myślę "nie mam co na siebie włożyć". Przez ostatnie kilka miesięcy pozbyłam się 2/3 jej zawartości i były to właśnie ubrania z serii sentymentalnej, takie, których nie miałam na sobie od pół roku, lub takie, które "obierają się" (nienawidzę), gną niemiłosiernie, i w których można tylko stać i ładnie wyglądać ;) Ze zgrozą stwierdzam, że w galerii handlowej nie robiłam zakupów od wakacji i bardzo mi z tym dobrze. W planowaniu zakupów i radzeniu sobie z kompulsywnym gromadzeniem ubrań pomagają mi listy, na których "leżakują" przez jakiś czas rzeczy, którymi jestem zainteresowana. Bardzo często okazuje się, że po miesiącu dany "must have" wcale nie jest już pożądany, a do szafy dostają się tylko te ubrania, które przeszły dość długą próbę czasu. Ma to dodatkową zaletę, że zwykle w tym czasie jestem w stanie doczekać się promocji lub przeceny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka lista to super sprawa, powinnam też tworzyć ją. Świetny pomysł. I dziękuję Ci za tak miłe słowa :)

      Usuń
  4. Ja często robię czystkę w szafie :) i nie ma "cackania" się wtedy z ciuchami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetne rady! Zgadzam się że sto razy lepiej kupić coś dobrego jakościowo niż 5 mało dobrych gatunkowo. Zmotywowałaś mnie do przejrzenia szafy !

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio zaglądam tylko na Twojego bloga.. umieszczasz posty, które dają mi tak do myślenia i uświadamiają wiele spraw, że jestem Ci za to bardzo wdzięczna :) czas na zmiany :) nie tylko te w garderobie..

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytam Twojego bloga już od wielu miesięcy, ale ta notatka zrobiła na mnie ogromne wrażenie, bo przez pryzmat organizacji ubioru i ubrań przedstawiasz swoją - bardzo rozsądną i godną polecenia - filozofię życia i poglądy na świat. Twoje poglądy są mi bliskie, choć chyba dotąd nie wyartykułowałam ich w tak jasny i uporządkowany sposób jak Ty dzisiaj :) pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego!
    Czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak myślisz, to baaaardzo miłe :)

      Usuń
  8. Świetny tekst, przez pryzmat organizowania ubrań mówisz o bardzo rozsądnym spojrzeniu nie tylko na garderobę, ale i na siebie. Te poglądy są mi bardzo bliskie, choć chyba nigdy nie zdarzyło mi się ich wyartykułować w tak jasny i uporządkowany sposób jak Ty dzisiaj. Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego,
    Wierna Czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam takie posty! :) W mojej szafie ostatnio jest wielki bałagan.. dzielę ją z chłopakiem i nasza szafa jest o wiele za mała... Staram się zachować porządek, ale to graniczy z cudem.
    Bardzo ciekawy post! Czekam na kolejne. : )

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przez rok miałam wspólną szafę z Adamem, więc wiem jakie to trudne. Myślę, że teraz byłoby nam łatwiej :) dzięki

      Usuń
  10. Bardzo fajny, ciekawy post i praktyczne porady, z którymi sie jak najbardziej zgadzam. Miałam taki moment, w którym połowa mojej szafy wyleciała- tony ubrań- i wiesz, ze o żadnej z tych rzeczy juz nie pamietam?? Serio, wszystko zgarnęła moja siostra, a ja nawet nie wiem która z jej rzeczy jest ode mnie;) ja do listy basic dorzuciłbym jeszcze biały i szary tshirt, olowkowa spódnice, bezowy trench i mała czarna z klasycznymi szpilkami :)
    Pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, miałam to samo. Nie pamiętam tej tony ubrań, które kiedyś tak bardzo uwielbiałam i tak potrzebowałam. To mi pokazało, że wcale nie były takie konieczne :) Bardzo mało tez było sytuacji, kiedy żałowałam pozbycia się jakiejś konkretnej rzeczy :) dziękuję i pozdrawiam

      Usuń
  11. Uwielbiam odwiedzać Twojego bloga- jest przemyślany i inteligentny- czego niestety nie można już powiedzieć o większości blogów, mających przynieść jesdynie zysk. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Mówi się, że blogi modowe są o niczym, a blogerki to puste dziewczyny, którym tylko ciuchy w głowie. Prawda jest taka, że nasza rzeczywistość i codzienność też jest warta opisywania i nie trzeba pisać tylko o poważnych sprawach :) Blog, który jest rozrywką i oderwaniem od rzeczywistości, potrafi cieszyć i dawać spełnienie właśnie dzięki takim ludziom, jacy tu dziś komentują :)

      Usuń
  12. Ty mnie nigdy nie zawodzisz, świetny- dający do myslenia post!
    Buziaki Zuzka ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. Interesujący i wcale nie za długi wpis, dziękuję :). Lubię podglądać, jak inni ułatwiają sobie życie, zamiast je utrudniać, przykrywając górą ciuchów.
    Myślę, że takie odchodzenie od kompulsywnego kupowania łączy się po prostu z... dorastaniem. Buszowanie po sklepach już od jakiegoś czasu nie jest czymś, na co chcę poświęcać swój czas, bo mam ważniejsze i ciekawsze sprawy do załatwienia w tym czasie. Nie muszę już szukać pocieszenia w przymierzalniach, bo wystarczy, że rano spojrzę w swoje lustro i już wiem, że jestem boska :). Jestem na takim etapie życia, że nawet w ciuchach trekkingowych czuję się jak w małej czarnej ;). Na liście priorytetów ciuchy znalazły się nieco niżej niż były, choć, przyznaję, też mam słabość do okryć wierzchnich.
    Z szafy wypadają rzeczy kłopotliwe w noszeniu, za duże, zmechacone, rozciągnięte, swetry, które po kilku godzinach są już, niestety, nieświeże... I jakoś tak powoli w szafie więcej luzu. Tylko reklamówki z rzeczami do oddania stoją, bo nie ma ich kiedy wynieść...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, to przychodzi z wiekiem :) Mamy nagle inne priorytety i wydatki przede wszystkim :) Trzeba się jakoś w końcu ogarnąć :D Poza tym, znalezienie innych zainteresowań niż tylko moda i zakupy, to coś świetnego. Wiele różnych pasji, ochroni przed zamieszkaniem w przymierzalniach :)
      Dzięki za komentarz, pozdrawiam

      Usuń
  14. Bardzo fajny post :) Jestem właśnie na etapie remanentu w szafach, i choć nie jest łatwo, wyleciały z niej już trzy wielkie reklamówki pełne ciuchów, a nie jestem nawet w połowie roboty...;) Niestety mam tendencje do chomikowania, i zdarzało mi się żałować, że coś oddałam np. kuzynkom, ale końcem końców dobrze na tym wychodziłam ;) Mój remanent obejmuje zresztą nie tylko ubrania, ale też kosmetyki :D A że oprócz normalnej pracy jestem też wizażystką, to kosmetyków mam masę... Ostatnio poczułam sie nimi przytłoczona i zrobiłam porządki, jak również napisałam mini poradnik jak kupować mądrze, tak by kupować jak najmniej bubli i być zadowolonym z naszych nabytków. Teraz robię sobie sezonowe listy zakupowe, które pomagają ogarnąć mi chęć kupowania - polecam pisanie listu do Świętego Mikołaja - nie dość że to fajna zabawa, to dzięki temu część moich chciejstw dostałam w prezencie pod choinkę i na urodziny, a resztę kupiłam, gdy trafiła się okazja :D Taka lista zakupowa pozwala mi trzymać się swoich planów i nie ulegać zachciankom :) A to niestety nagłe zachcianki doprowadziły do tego, że mam tone ubrań i jednocześnie nie mam co na siebie włożyć ;) Tak więc walczę :)
    Pozdrawiam, Yenn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, list do Św.Mikołaja to jest to :D W ogóle wszelkie listy są dobre, a skreślanie pozycji (zwłaszcza takich, na które się długo odkładało/czekało), to największa satysfakcja :) Pozdrowienia

      Usuń
  15. Popieram przedmówczynie - post (i cały Twój blog) jest bardzo fajny. Nosiłabym wszystkie pokazane zestawy - i Twoje i Adama. :)
    Sama walczę ze sobą, swoją szafą, swoim portfelem i marnej jakości ciuchami z sieciówek, żeby w końcu mieć porządny zestaw odzieży, zamiast losowych szmat. Idzie - powoli, ale idzie. Póki co mam solidne bikery na zimę (polskiej produkcji, zaczynamy trzeci sezon), torbę (Zuzia Górska <3) i ciepłą, wodoodporną parkę (o dziwo, z Cubusa). Marzy mi się solidna baza, ale często poddaje się na etapie poszukiwań, po prostu nie mam pewności, czy wykładając 100zł na biały t-shirt kupię coś dobrej jakości, czy prześwitującą szmatkę, która po pierwszym praniu straci kształt (pozdro H&M). Nie ukrywam, że przytuliłabym z chęcią do serca podpowiedzi, gdzie szukać podstaw. To tak ogólnie. :)
    A w szczególe, chciałam spytać, jaki model Levisów masz i jak oceniasz ich jakość. A pytam dlatego, że dziewczyny, które skusiły się na serię Curve ID pisały, że spodnie mechacą się i drą po pół roku, co moim zdaniem jest totalnym wypaczeniem idei jeansów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama bym chętnie poczytała takie spisy sprawdzonych firm, ale chyba nie istnieją. Czasem i sprawdzona marka może wypuścić bubla ;/ A i w zwykłej sieciówce można znaleźć coś świetnego.
      Dobrą opcją są coraz częściej organizowane targi - na żywo można pooglądać, podotykać i przymierzyć ubrania od polskich projektantów. Tyle, że najczęściej organizowane są w Warszawie i to nie jest po drodze dla każdego.

      A moje Levisy kupiłam w Szwecji w jakiejś sieciówce, to model vintage, chyba 503. Nie wiem, jak sprawdzają się nowe modele, ten jest stary i solidny :)

      Usuń
    2. Zazdrość miliard. Jako nastolatka trafiłam w lumpie fantastyczne Levisy z drobnego sztruksu. Były nie do zdarcia, ale mi je ukradziono z resztą bagażu. Nigdy później nie miałam tak doskonale leżących spodni i nigdy więcej nie udało mi się znaleźć w lumpeksie spodni dla siebie. Chlip. :(

      Usuń
  16. trafiłam na Ciebie niedawno całkiem przypadkiem... bardzo spodobał mi się Twój blog... :)))

    moja baza w garderobie (szwedzkie mieszkania mają takie pomieszczenia zawsze niezależnie większe lub mniejsze) opiera się na granacie, ciemnej zieleni, dżinsach, szarości, bieli, czerni, a dodatkami są koszule i swetry... uwielbiam je i mam chyba za dużo, ale nie potrafię z nich zrezygnować... wiem natomiast, że brakuje mi drobnych dodatków, bransoletki, broszki i naszyjniki, z pierścionków wolę zrezygnować, przeszkadzą mi w codziennym życiu... moje ubrania nie kosztują za dużo bo większość jest z 2 ulubionych sklepów, resztę dobieram w second handzie :)
    pozdrawiam aga :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) Żałuję, że mam za mało czasu na szperanie w lumpeksach, kiedyś bardzo to sobie chwaliłam :) Pozdrowienia :)

      Usuń
  17. super wpis!
    ja od około dwóch lat mam już chyba wykształcony gust na tyle ,że kupuję naprawdę mało rzeczy, ale myślę ,że nigdy nie wyjdą z mody.
    Moja szafa bazuje na nudnych ubraniach (w porównaniu do tego co nosiłam kiedyś) jednak wiem ,że będę je nosić latami . no chyba ,że podrę/ przypalę/ zgubię bo jestem w tym mistrzem :)
    czasami zastanawiam się nad kupnem jakiegoś szałowego,super modnego ciucha, ale po chwili mówię do siebie: postaw na klasykę ! i tak np.dwie czarne sukienki noszę na imprezy i nie tylko non stop, a te super ekstra z błyskiem miałam raz i już ich nie założę, bo przecież każdy pamięta ,że już ją miałam :D
    ale wywód :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Ależ mi był twój wpis potrzebny. Poczułam takiego gigantycznego kopa w 4 litery! Szafo- szykuj się na sobotę. A tak serio - to dziękuję za motywację. Na wielu płaszczyznach!

    OdpowiedzUsuń
  19. dobre rady, warto o tym pamiętać ;D

    OdpowiedzUsuń
  20. Kocham Cię, Dziewczyno :)
    Już kiedyś pisałam, że Twój blog jest wyjątkowy i podpisuję się pod tym obiema rękami. Sama pracuję nad tym, co Ty już opanowałaś, czyli funkcjonalizacją szafy. Póki co idzie średnio, bo nadal kocham dziwne i dziwaczne rzeczy, ale i tak dużej ich części już się pozbyłam, a nowych staram się nie kupować (jak już, to w lumpeksie i te naprawdę wyjątkowe).
    Pozdrawiam i czuję, że jeszcze wiele razy wrócę do Twojego dzisiejszego wpisu,
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Dziękuję :) Super, trzymam kciuki :)
      Ja też się pozbyłam właśnie tych wystrzałowych rzeczy, ale w klasyczne lubię się zaopatrzyć :) Dziś weszłam na stronę COS i padłam, tyle dobrych jakościowo ubrań. Niech już w końcu będą te wyprzedaże :) Pozdrowienia

      Usuń
  21. Jak zawsze relacja opatrzona fajnymi zdjęciami :)

    OdpowiedzUsuń
  22. świetny post! bardzo dobre rady napisane w fajny sposób:) ja na razie uczę się i próbuje nie kupować na ilość tylko właśnie na jakość, co na początku jest trudne bo wiadomo za skórzane kozaki mogę mieć nawet i 3 pary eko skórki:) ale staram się zwracać na takie rzeczy uwagę

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja już dawno miałam zapytać - który rozmiar sukienki z pulpy napisz? To xs czy s? Bo wydaje ni się że chyba a lekko zawyżona jest rozmiarówka, ale moze się mylę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam, Marta szyła mi ją na wymiar, ale to taka xs/s :) Sprawdz sobie wymiary może, sukienka jest raczej swobodna :)

      Usuń
  24. Dobrze mieć świadomość co tak naprawdę jest nam potrzebne, i ile jest nam potrzebnych rzeczy by się tym wszystkim nie przytłaczać. :)
    A tak poza tematem. Mogę od Ciebie zgapić pomysł na ten komin: http://sannas-land-of-illusion.blogspot.com/2010/11/moj-tymoszenko.html?

    OdpowiedzUsuń
  25. Miło poczytać/popatrzeć jak 'dojrzewasz":) Ten etap życia, który tak fajnie opisujesz zw. ze zmianami w szafie mam już za sobą. Może dlatego że mam już/dopiero 35 lat :)
    Miłego, ciepłego grudnia życzę dla Ciebie i Adama:)
    Pozdrawiam
    Zuzia:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jeśli chodzi o porządek w szafie to nad nim panuje. W moim przypadku gorzej z kosmetykami, o perfumach nie wspominając :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetny post! Bardzo mi się przydał przy robieniu sezonowych czystek. Była cała masa ubrań których nie używałam od dawna. Niektóre oddałam znajomym a część która nadawała się do użytku (bez dziur i dziwnych plam nie do sprania) oddałam do Czerwonego Krzyża. :)

    OdpowiedzUsuń

Popularne Posty

Instagram