piątek, 20 grudnia 2013

Stylizacja inspirowana naturą - tkaniny


 Stylizacja inspirowana naturą

Dzisiaj zostałam wywołana do odpowiedzi na powyższy temat przez Dilmah i to skojarzenie ze szkolną ławką wyjątkowo mi odpowiada, bo zawsze lubiłam twórczą burzę mózgów. Od razu więc do głowy przyszło mi kilka pomysłów zinterpretowania tematu. Jestem ciekawa, jakie Wy mielibyście pierwsze skojarzenia dla zagadnienia?
Czy nie będzie to aby kolorystyka? Strój w kolorach ziemi, czyli dobre praktycznie dla każdego kojące, często przybrudzone barwy zieleni, brązu, beżu, czy choćby jesiennej rudości oraz musztardy. To pierwsza rzecz, o której można pomyśleć, prawda?

Kolejną rzeczą, z którą kojarzy mi się natura, to wolność i  swoboda. Strój, w którym czujemy się sobą, czyli naturalnie i wygodnie dla wielu osób jest sprawą po prostu priorytetową. Ale prawda jest taka, że wygoda czy swoboda dla każdego może się łączyć z czymś innym. Dla jednych będzie to ulubiona kobieca sukienka i wysokie obcasy, dla innych wygodny dres. Grunt, byśmy czuli się w danym stroju, makijażu i fryzurze po prostu swobodnie i w zgodzie z sobą.

Tym razem jednak pomyślałam, że ugryzę powyższy temat nieco inaczej, trochę go rozwinę i opowiem Wam co nieco na temat naturalnych materiałów wykorzystywanych do produkcji naszych ulubionych zimowych ubrań :)

Mówi się, że świadomość zakupową nabywa się wraz z wiekiem i zasobnością portfela, ale nie chciałabym uogólniać. Jestem przekonana, że także sporo nastoletnich dziewczyn, wie coraz więcej na temat slow fashion albo przynajmniej słucha rad swoich mam ;) A gdy spojrzymy w szafy naszych mam, zauważymy ich dbałość o kompletowanie garderoby, wybieranie porządnych ubrań i stałe ich użytkowanie. Taka szafa jest bardziej praktyczna, swobodna, naturalna i przede wszystkim ekologiczna.
Ja sama staram się być coraz bardziej uważna i pierwszą czynnością, którą robię po znalezieniu ciekawej rzeczy, to sprawdzanie składu na metce. Oczywiście nie jestem wolna od błędów i nie zawsze mam fundusze na najlepsze rozwiązania. Zależy mi jednak na tym, by jak największa liczba ubrań w mojej szafie była jak najbardziej naturalna i komfortowa. Podoba mi się założenie Jennifer L.Scott, autorki popularnego poradnika "Lekcje Madame Chic", iż zasługujemy na możliwie jak najlepsze rzeczy i nie powinniśmy rezygnować z używania ich także na co dzień. 



Ponieważ, zima za pasem, dziś skupię się głównie na ciepłych dzianiach. Je lubię najbardziej - pewnie także ze względu na hobby (druty), wełna jest bliska mojemu sercu :)

Wełna
Wełna ma szerokie zastosowanie w przemyśle odzieżowym i wbrew przekonaniu, nie nadaje się tylko i wyłącznie na zimowe miesiące. Mamy bardzo wiele różnych odmian wełny i ktoś, kto jest przekonany, że włóczka w użytkowaniu nie jest przyjemna, drapie i nieznośnie gryzie, może bardzo się zdziwić. Po pierwsze, warto szukać dzianin mieszanych - z różnych gatunków wełny. Doskonałą jakość gwarantuje moher, alpaka, wełna wielbłądzia czy angora. Jednak to wełna merynoska jest najwyżej cenioną z wełen owczych. Włóczka charakteryzuje się sprężystością i delikatnością, świetnie grzeje i wygląda naprawdę pięknie.Bardzo lubię ubrania wykonane z wełny merynosów i właśnie jestem w trakcie robienia na drutach takiego właśnie swetra dla siebie.
Najdroższym i najbardziej pożądanym rodzajem wełny, oczywiście poza mało znaną (ja jeszcze się z nią nie spotkałam) wełną lam - vikuną (włosy zbierane są ręcznie z krzaków, na których osiadły), jest kaszmir. Ostatnio oglądałam jeden z dokumentów na temat życia w rejonach, w których pozyskuje się ten rodzaj wełny (Mongolia i Chiny - made in China nabiera tu zdecydowanie innego charakteru). Wełna ta pozyskiwana jest (a właściwie, wyczesywana ;)) od kóz kaszmirskich. Ludność bardzo zabiega i dba o te zwierzęta - kozy w zagrodach pilnowane są nawet nocą przed drapieżnikami, a małe kózki śpią razem z ludźmi. Tak, wygląda to naprawdę uroczo :) Wełna kaszmirska to miękkie, bardzo delikatne i lekkie włókna. Od jednej kozy pozyskuje się tylko od 50 do 200 gramów puchu, co sprawia że po prostu musi być to towar drogi. Swetry produkowane z tej włóczki posłużą lata, jednak kosztują słono (od ok. 500 zł). Kaszmirowy szal to prawdziwy rarytas i mój zakupowy cel.

/Mała uwaga - Jeśli w składzie zobaczymy niewielki procent poliamidu, nie powinniśmy się martwić - włókno to jest wręcz wskazane, by nasze ubrania były mocniejsze i dłużej zachowywały swój fason/


Akryl
Ostatnimi czasy produkcja akrylu zdominowała rynek odzieżowy. Trudno się temu dziwić, skoro koszt produkcji, w porównaniu do wełny, obniża się kilkakrotnie. Bywa, że akrylowy sweter, na pierwszy rzut oka, nie będzie bardzo różnił się od swetra wełnianego, a jest przy tym dość łatwy w użytkowaniu. Przyznajcie jednak, każdy z nas doświadczył już wad takiego produktu.
Akryl nie jest odporny na ścieranie, to typ 1-sezonowego ubrania, bardzo szybko się zmechaci. Nie znoszę tych kłaczków i kulek na ubraniach, a zdarza się je zobaczyć nawet po pierwszym praniu. Kolejną, dla mnie bardzo istotną wadą, jest elektryzowanie. Tak, to po czapkach ze sztucznych tworzyw włosy stają nam dęba, a tego szczerze nie znoszę.

Naturalne włókna są przewiewne, dlatego dają nam komfort przy zmiennej temperaturze, do tego dobrze pochłaniają wilgoć, nie zmieniają rozmiarów i są odporna na deformację. W przypadku włókien akrylowych niestety będziemy szybciej się pocić, akryl nie wchłania wilgoci, ale odprowadza ją na zewnątrz.

Nie chcę Was tutaj namawiać byście wyrzucili wszystkie swoje ubrania do kosza i zadłużyli się, by kupić kaszmirowy sweter. Chcę tylko zwrócić uwagę na możliwości - na to że mamy prawo wyboru i powinniśmy z niego korzystać. Czytając metki, stajemy się świadomym konsumentem. I tutaj dochodzę do jednego wniosku...


Mężczyzna ma łatwiej
Spójrzcie na działy męskie wielu sklepów, także sieciowych. Normą już jest, że w podobnej cenie znajdziecie tam o wiele lepsze jakościowo produkty niż na dziale damskim. Mężczyźni częściej niż kobiety przywiązują wagę do jakości kupowanej rzeczy. Nie kierują się zazwyczaj trendami, a w wielu przypadkach po prostu wygodą danej rzeczy, rzadziej też dokonują zakupów i nie spędzają w sklepach tak wiele czasu jak my. Asortyment dla nich jest więc dużo prostszy, bardziej kompletny i uzupełniający się. Czasem warto więc zaopatrywać się właśnie na męskich działach, gdyż szybciej znajdziemy tam bawełniane koszule i wełniane swetry. 

 

Dlaczego tak się dzieje? Kobiety po prostu większą wagę przywiązują do trendów, chwilowych zauroczeń, działają intuicyjnie. Dla mężczyzny zakupy, to poważniejszy wypraw, dla kobiety codzienny relaks i często recepta na stres. Czy to, że częściej kupujemy ma uprawniać firmy do sprzedawania nam czegoś gorszego? Czuję się tutaj dyskryminowana, ale cieszę się, że nasi zazwyczaj zagubieni panowie mają łatwiej.
Według mnie, mężczyzna to klient bardzo wymagający. Kiedy mężczyzna zawiedzie się na danej marce (buty będą niewygodne, jeansy szybko się zniszczą, a bluza wyciągnie, itp.), trudno będzie go przekonać do ponownego zaufania jej. Na pewno nie kupi już tam podobnej rzeczy. Kobieta szybciej wybacza, na widok nowej kolekcji, popełni znowu te same błędy za niemałe pieniądze. Hmm, niby jesteśmy bardziej obeznane w zakupach, ale śmiem twierdzić, że wiele mogłybyśmy się nauczyć od naszych mężczyzn. 


 

Co więc robić dla naszej szafy?
Starajmy się nie kupować w emocjach, niech wyprzedażowe metki nas nie zmylą. Czytajmy składy i starajmy się wybierać te możliwie jak najlepsze. Przekonajmy się, że warto eliminować akryl, a jeśli już naprawdę nie mamy wielkiego wyboru, szukajmy dzianin, gdzie akryl jest w mniejszości. Lepszą opcją będzie już nawet zakup swetra z bawełny. Warto odwiedzić oczywiście lumpeksy, często znaleźć tam można dobre jakościowo swetry i płaszcze. Także młodzi polscy projektanci oferują ciekawe projekty w stosunkowo dobrych cenach.  
Wełniany sweter dłużej zachowa dobry wygląd i posłuży nam latami. Hasło "wełna dla bogatych" powinno stracić na znaczeniu, gdy przekalkulujemy sobie dokładnie nasze coroczne wydatki :)
I jeszcze jedno, jeśli wełniany sweter, szal czy czapka stoi zdecydowanie poza naszymi możliwościami finansowymi, mamy jeszcze jedno wyjście. W sklepach internetowych można zakupić wiele rewelacyjnych włóczek po dobrych cenach (lubię za to e-dziewiarkę), z których własnoręcznie możemy coś wydziergać, a w przypadku wątpliwych umiejętności zawsze możemy poprosić o pomoc bliską osobę. To naprawdę nie jest trudne i daje sporo satysfakcji :)

A jakie Wy macie podejście do tematu? Czy naturalne tkaniny mają dla Was znaczenie? Czy jesteście świadomymi konsumentami? A może będzie to dobre postanowienie noworoczne, chociaż postanowienia noworoczne zazwyczaj ulatniają się już w styczniu ;)

Mam na sobie: sweter - COS, spodnie - Cubus, biżuterię - Mokave

Mam dla Was też ciekawy filmik. Na temat slow fashion opowiada Marianna Grzywaczewska - właścicielka marki Cloudmine. Polecam :)

« Nowszy post Starszy post »

35 komentarzy

  1. Oj masz 100% rację :) Ja już wręcz maniakalnie w pierwszej kolejności szukam metki, a później dopiero zastanawiam czy reszta również mi odpowiada. Kupuję mniej i lepiej, pod jakim kątem by nie spojrzeć, wychodzi na plus.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy post, ja zawsze staram się zwracać uwagę na materiał i jakość ubrania. Twój sweter jest świetny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ciekawy wpis. niestety muszę się przyznać, że w moim przypadku nadal wygrywa chwilowy impuls zakupowy,a skład na metce przegrywa. co do wełny - byłam wiele lat uprzedzona do niej, bo kojarzyła mi się z gryzącymi swetrami, które posiadałam w dzieciństwie ;) jeśli chodzi o wybaczanie markom masz rację. mój mąż długo pamiętał Reserved skurczone w praniu koszulki, tymczasem ja wybaczyłam ekspresowo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja także w pierwszej kolejności szukam metki (ku zdumieniu pań-ekspedientek, szczególnie w "droższych" sklepach - tak jakby sama metka miała mi wystarczyć ;)).
    Bardzo fajny post, w końcu jakiś głos rozsądku.

    Aga

    OdpowiedzUsuń
  5. a jak sprawdzasz skąd pochodzi wełna z Twoich swetrów? bo "słodki" dokument o czesaniu lam to jedno, ale w masowej produkcji po prostu wyrywa się zwierzętom kłaki na żywca. co sprawia ból i pozostawia na ciele rozległe rany. wystarczy wpisac "angora" w google.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak Ty to sprawdzasz? Wszędzie niestety można się spotkać z bezdusznością wobec zwierząt, nawet (a czasem przede wszystkim) na sąsiednim podwórku. Rezygnacja z wełnianych rzeczy miałaby coś zmienić? Czy produkcja sztucznych włókien jest ekologiczna, a zmniejszone zapotrzebowanie na naturalne włókno nie niesie za sobą pewnych niezbyt miłych konsekwencji? Pozdrawiam

      Usuń
    2. nie sprawdzam, bo nie noszę ;) a pytałam się, czy sprawdzasz, bo piszesz o świadomej konsumpcji, to myslałam, że Cię to interesuje, skąd pochodzi.

      Usuń
    3. Już nie przesadzajmy z tym unikaniem wszystkiego co pochodzi od zwierząt. O ile co do futer się zgodzę że przynajmniej w takim klimacie jak nasz można je zastąpić sztucznymi, to na zimnej Syberii kożuch czy naturalne futro jakoś wydają mi się czymś naturalnym... A swetry z włókien typu wełna są na pewno lepsze od takich futer bo się zwierze goli, a nie pozbawia skóry. Jeśli ktoś się boi o zwierzaki to niech nie kupuje rzeczy z kaszmiru czy angory etc. a nie tradycyjnej owczej wełny ;) No nie popadajmy w paranoje w imię miłości do zwierząt produkując sztuczne tkaniny które dłużej się rozkładają, a które nie służą naszemu organizmowi np. poprzez fakt, że skóra w nich nie oddycha tak dobrze jak w włóknach naturalnych.

      Usuń
    4. Przyznam się szczerze, że nie wiem, jak mogłabym to sprawdzić. Chętnie poczytam na ten temat.
      Wiesz, nie pisałam tego posta z myślą o świadomości ekologicznej, to zbyt szeroki temat, chociaż niektórzy pewnie oczekiwaliby ode mnie i tego. Poruszyłam temat naturalnych tkanin i wybrałam wełnę. Mogłam przy okazji napisać o bawełnie, lnie czy jedwabiu, a przecież np. produkcja jedwabiu nie jest zbyt bliska naturze, jeśli się orientujesz w temacie. Wiem, że temat jest bliski i spójny, ale nie o to tym razem mi chodziło
      Zdrowe podejście do zakupów, moim zdaniem, przyniesie większe skutki niż rezygnacja z naturalnych tkanin. Kupujemy mniej a lepiej i na dłużej. Produkcja sztucznych tkanin, na taką skalę jak jest teraz, niesie za sobą wiele problemów i zagrożeń. Czasem odnoszę wrażenie, że osoby wrażliwe na problem zwierząt i przyrody (ja sama nie jestem obojętna) skupiają się na tylko jednym aspekcie, nie zauważają innych problemów.
      Na początku pomyślałam, ze zwyczajnie się czepiasz i doszukujesz (bo naprawdę wiele jest takich osób, które nie potrafią niczego innego), ale rozumiem o co Ci chodzi. Mam nadzieję, że i ja wyjaśniłam Ci, co miałam na myśli :) Dałaś mi do myślenie i dziękuję za to. Pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Już od jakiegoś czasu staram się i ja swoje podejście do zakupów, ubrań zmienić. Dzięki np. Styledigger, Radzce i Tobie coraz lepiej mi to wychodzi. Idąc na zakupy zawsze patrzę na metkę, jeśli widzę akryl i inne tego typu materiały, nawet gdy dana rzecz mi się podoba, odkładam to na miejsce. Jeśli się szuka, można znaleźć coś godnego uwagi nawet w sieciówkach (jakiś czas temu kupiłam np. jedwabną bluzkę w h&m). Ze swetrami jest gorzej, zdecydowana większość już przy samym dotyku odrzuca swoją sztucznością :/. Jeśli chodzi zaś o spódnice, zdarza się, że kupię je ze sztucznych tkanin (np a'la skórzaną lub pikowaną), jednak tu, wydaje mi się, nie jest to tak przeszkadzające w użytkowaniu. Tak naprawdę ostatnio przy zakupach kieruję się dwoma aspektami - jeśli rzecz jest wykonana z naturalnej tkaniny - ok, jeśli nie to staram się, by była to chociaż rzecz wyprodukowana w Polsce :) Jedno z dwóch i jestem, póki co, zadowolona :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też coraz częściej zwracam uwagę na te dwie rzeczy :) Fajnie jest wspierać naszych :)

      Usuń
  7. Uwielbiam Cię za takie posty :) Jesteś jedną z osób, które przekonały mnie do slow fashion i w ciągu kilku miesięcy zapanowała prawdziwa rewolucja w mojej szafie. Mam o wiele mniej rzeczy, ale w dobrej jakości, no i przede wszystkim dużo rzadziej pojawiają się dylematy "nie mam się w co ubrać" ;) dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, dziękuję :)

      Usuń
  8. Ja zastanawiam się ile rzeczywiście kaszmiru jest w kaszmirowych wyrobach pochodzących z sieciówek np. z takiej Zary czy tescowego f&f (kardigany za 250 zł) i mam obawy, że to niestety pic na wodę..

    Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli już jest jakiś kaszmir to pewnie niewielki jego procent, trudno powiedzieć, ale to są drogie ubrania :)

      Usuń
    2. Co do kaszmiru to kaszmir kaszmirowi nie równy jak zauważyłam. Mam 3 różne swetry z 100% kaszmiru, każdy z innej firmy ( wszystkie z sh wiec nie wiem jaka była ich pierwotna cena) i 2 z nich w ogóle się nie mechacą i bardzo dobrze się sprawują, a 3 najnowszy, mechaci się i wygląda na to ze szybko się poprzeciera np. na łokciach.
      Każda firma lubi napisać 1 jakość/gatunek produktu, ale wiadomo że to tylko złudzenie.

      Usuń
  9. hej :) mam pytanie :) ten kotek, którego na zdjęciach trzymasz na rękach jest jakiejś konkretnej rasy, czy jest to zwykły dachowiec?? jest prześliczny! ew. prześliczna :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matylda jest krzyżówką dachowca z persem, charakter ma bardzo 'rasowy' ;) Dziękuję

      Usuń
  10. Faceci zwykle wychodzą z założenia "kupić raz a porządne" :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie również to jest pierwsza czynność po sprawdzeniu ceny, zwłaszcza jak oglądam ciuchy w drogich sklepach. W sieciówkach pełno jest płaszczyków z akrylu, bynajmniej nie tanich. Płaszcze i swetry z prawdziwej wełny byłyby całkowicie poza moim zasięgiem, gdyby nie sh. Niedawno kupiłam sobie płaszczyk ze sporym procentem wełny za 20 zł :)
    Mam do tego czapkę własnoręcznie wydzierganą z wełny.
    Pozdrów ode mnie koty :)

    OdpowiedzUsuń
  12. taki fason swetra pogrubia to jego minus zdecydowany :/ , kolor i dzianina za to jest super, ale fason niestety fatalny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się zgodzić z Tobą. Ubrania w literę A takie po prostu są i taki ich urok. Sweter ma na tyle dobre szycie, że na pierwszy rzut oka widać, że poszerzenie jest celowe i lekkie :) Pozdrawiam

      Usuń
  13. wizualnie jednak A "niszczy" figurę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przypadkiem kupiłam ostatnio płaszcz w lumpeksie, spodobał mi się i kosztował jedyne 50 zł więc wzięłam go bez zastanowienia. W domu po sprawdzeniu metki okazało się, że jest zrobiony z wełny i kaszmiru. Co to była za miła niespodzianka:) Dziękuję za mądre i inspirujące posty!

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię takie Twoje przemyślane posty. Dają one wiele inspiracji, a przede wszystkim zasiewają w głowie małe ziarenka pt. a jak wygląda moja szafa? W mojej naturalne tkaniny goszczą jeszcze z jednego powodu - zdrowotnego!

    Pozdrawiam i już się nie mogę doczekać kolejnego posta z serii slow fashion
    A.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mysza, jak ja się cieszę z takiego Twojego nowego podejścia do mody, do rzeczy... ile ja się mogę nauczyć przy Tobie :*

    OdpowiedzUsuń
  17. czasem warto zajrzeć do maminej szafy i wyszperać np kaszmirowy sweter,
    mama już się w niego nie mieści, ale dla mnie jest idealny, zupełnie niezniszczony i co najważniejsze ciepły!!!
    dzięki za inspirujące posty :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj Zuza :-)
    Masz świetne wyczucie stylu i dobry smak, gratulacje.

    A czy możesz mi powiedzieć skąd masz te okularowe oprawki? Są wspaniałe. Bardzo chciałabym coś takiego mieć.

    Będę bardzo wdzięczna za odp.
    Pozdrawiam :-)
    lena

    OdpowiedzUsuń
  19. Dołączam się do pytania Lenki, cóż to za boskie ramki....jak dla mnie to Mokave zyskało bardzo interesujące "obiekty" do fotografowania, zrealizowałaś moje ukryte marzenie o cynowym wiaderku w domu...pozdrawiam ciepło całą "czwóreczkę"

    OdpowiedzUsuń
  20. Przepraszam, przegapiłam pytanie. To Ray Bany - takie jak ten model:
    http://okulary.szkla.com/ray-ban-rx-5184-5014-new-wayfarer.html#.UsPE21LBYpM

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Popularne Posty

Instagram