wtorek, 28 stycznia 2014

Sekret małych przyjemności

Ostatnio, po dobrych kilku latach, obejrzałam uroczą "Amelię" i film ten pozostawił ponownie bardzo pozytywne wrażenie. Moim ulubionym elementem filmu jest opisywanie przez narratora upodobań konkretnych postaci, a także rzeczy, które wyraźnie działają im na nerwy. I tak, na przykład, główna bohaterka nie lubi starych filmów, w których kierowcy nie patrzą na drogę, za to lubi zanurzać rękę w worku pełnym ziaren czy puszczać kaczki na kanale Saint Martin. W sympatyczny i obrazowy sposób ukazane jest tu, jak proste czynności potrafią dać nam wiele radości, jeśli tylko docenimy ich moc. 
Co Wam sprawia przyjemność w codziennych czynnościach, a co zazwyczaj Was denerwuje?

Zacznijmy od mnie.
1. Nie lubię zwrotu "taka sytuacja", kompletnie nie rozumiem, co jest w nim zabawnego i działa mi to zawsze na nerwy.

2. Nie przepadam też za sytuacją, gdy w miejscach publicznych pracujące tam obce mi osoby, mówią do mnie na ty. Po prostu jestem staroświecka i zawsze na początku staram się trzymać zasad ;)

3. Może to banał, ale nie lubię tak popularnego 'hejtu' ( ta modlitwa Polaka z "Dnia Świra"...), jednak chyba jeszcze bardziej nie znoszę donosicielstwa. Dawniej piętnowane, dzisiaj coraz bardziej popularne i akceptowane (pod przykrywką dobrych chęci). Dla mnie donos nigdy chyba nie będzie miał pozytywnego wydźwięku, bo zazwyczaj stoją za nim zazdrość i zawiść.
Hmm, chyba wolę drugą część tego posta, dlatego będzie dłuższa :)

1.
Zimą uwielbiam odgłos skrzypiącego pod butami śniegu. Gdy większość osób narzeka na mróz i ślizgawicę, ja z przyjemnością przechodzę przez ośnieżone części chodników czy parków, by móc pochrzęścić sobie do woli.

2. 
Pewnie wielu z Was wyda się to dość dziwne, ale bardzo lubię oglądać zawody sumo w telewizji. Nie cierpię brutalnych sportów walki, a zawody sumo wydają mi się na ich tle bardzo kulturalne i oczywiście, ze względu na kultywowane w Japonii tradycje, tak bardzo wyjątkowe i elitarne. Oj, chętnie na żywo pooglądałabym starcie kolosów, to moje małe marzenie :)

3.
Lubię, gdy o poranku, Adam  wpuszcza do sypialni nasze dwa stęsknione koty, które zawsze pokładają się tylko i wyłącznie na mnie, i ucinają sobie mruczącą drzemkę :) Jest to przemiły początek dnia :)


4.
Bardzo lubię spotkania z naszym listonoszem, nie tylko ze wzgledu na miłe przesyłki, ale dlatego że zawsze dość ironicznie, a przy tym niezwykle dowcipnie, zagaduje na temat naszych paczek i listów :) Rozbawia mnie to niesamowicie.

5. Bardzo lubię francuskie filmy, zwłaszcza te komediowe oraz francuskich aktorów, którzy praktycznie zawsze w przezabawny sposób grają mimiką i wymawiają te swoja "uy" ;)  Wyjątkowo  podobał mi się film "Jeszcze dalej niż Północ" (kruca fiks!) czy "Nietykalni". Sama kiedyś uczyłam się francuskiego, jednak straszna ze mnie oferma językowa i pozostaje mi, na razie (!), tylko słuchanie.


« Nowszy post Starszy post »

27 komentarzy

  1. Zawody sumo? No proszę ;)
    Nie wiem czy ci to pisałam, ale bardzo się cieszę, że tak często publikujesz notki.
    Nawet te reklamowe (cykl Dilmah) potrafisz przedstawić w taki sposób, że człowiek jest zachwycony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem to akurat nie Dilmah, ale bardzo się cieszę :) Dziękuję Kochana, Twoja opinia zawsze jest ważna i cieszy podwójnie :*

      Usuń
  2. Kocham Amelię!
    Piękny wpis:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię, kiedy zsuwają mi się skarpetki ze stóp w butach :/ może powinnam zapisać się do ministerstwa dziwnych kroków, ale zdarza mi się to bardzo często i nie zależy wcale od butów, które mam na sobie.
    Nie lubię cwaniactwa na drodze i braku kultury kierowców.
    Lubię dobre piwo i granie w planszówki, najlepiej jednocześnie.
    Lubię tańczyć w domu, aż do momentu gdy dostanę kolkę.
    Uwielbiam to zmęczenie, które przychodzi po wysiłku fizycznym i moment w którym ściągam buty narciarskie po całym dniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, a myślałam że z tymi skarpetkami to mam tylko ja ;)
      Dobre zmęczenie, zwłaszcza po bieganiu, to jest to!

      Usuń
    2. :D już myślałam, że jestem jedynym takim wybrykiem natury. Łączę się zatem w niedoli, Siostro ;)

      Usuń
    3. Też nie znoszę tych zsuwających się skarpetek :D

      Usuń
  4. A myślałam, że tylko ja nerwowo reaguję na zwrot taka sytuacja... Mam wrażenie, że ludzie używają tego zwrotu praktycznie przy każdej okazji, coś okropnego.

    OdpowiedzUsuń
  5. co do skarpetek - uwielbiam to uczucie, gdy wkładam na stopę nową, jeszcze nie noszoną skarpetkę :D akurat dostałam od Mamu siedmiopak nowych skarpet, to będzie miły tydzień ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham ogladac milion razy stare, ulubione filmy i seriale. Kocham wracac do piosenek, ktore teraz juz uchodza za obciachowe, ale przywoluja mile wspomnienia w mojej glowie. Kocham leniwe poranki z kawa, kiedy nic nie musze. Kocham zapachowe swieczki i smakowe herbaty. Lubie zagladac ludziom w okna podczas wieczornych spacerow. Nie lubie wymuszonych rozmow przez telefon/ skype'a. Nie lubie robic czegos bez przekonania. Nie lubie przechwalania sie i fantazjowania ludzi na swoj temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, przypomniałaś mi o tych właśnie starych obciachowych piosenkach, które nawet po latach świetnie pamiętamy. Uwielbiam. Jak usłyszałam, że ma być w PL koncert Backstreet Boys to najpierw sobie dowcipkowałam, ale potem stwierdziłam, że to by była dopiero zabawa :)))

      Usuń
    2. no ja również dostałam lekkiego szoku jak usłyszałam o ich koncercie, nawet pomyślałam, ze to byłby szał iść na ich koncert tuz przed 30 :)

      Usuń
  7. Uwielbiam Amelię! Oglądam tak często, że dialogi znam prawie na pamięć :) dyskretny urok drobiazgów, jakże często nie dostrzegamy go w codziennej gonitwie, a to przecież on funduje nam małe radości i uśmiech na twarzy.
    Przyjemności: szelest suchych jesiennych liści; śmiech dziecka podczas beztroskiej i swobodnej zabawy; zapach nowych książek otwieranych po raz pierwszy; drapanie po plecach. Denerwujące drobiazgi: pytania "w czym mogę pomóc?", "szuka pani czegoś konkretnego?", "mogę coś doradzić?" podczas zakupów; włosy, które zaczynają żyć własnym życiem przy najmniejszej zmianie wilgotności powietrza; sytuacje, w których pasażer poucza kierowcę w czasie jazdy
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne przykłady, zgadzam się z każdym :)
      No i też nie przepadam za nadopiekuńczym personelem, stresuje mnie on ;)

      Usuń
  8. Ja też lubię ten fragment amelii, pamiętam fragment o ulubionej części z kurczaka .... w ogóle świetny temat na tag :-)

    Pierwsza z rzeczy których nie cierpię, a która mi przychodzi do głowy, to uczucie spierzchnietych i suchich dłoni. Za to rzecz,która sprawia mi ogromną radość to smak świeżego chleba z masłem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze dalej niż północ to świetny film, też mi się bardzo podoba;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie na liście małych przyjemności jest jedzenie i poznawanie nowych ludzi. Cudownie łączyć te dwie rzeczy - mój pomysł to slowfoodowe kolacje tematyczne http://www.koktajlmanilla.blogspot.com/2014/01/dont-worry-be-slow.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy za donosicielstwo uważasz również zgłoszenie do konkretnym służbom, że ktoś znęca się lub nie dba o dziecko lub zwierzaka? W końcu jest to doniesienie prawda? Co rozumiesz pod slowem "donosicielstwo"? Uogólnianie jest niebezpieczne i bywa krzywdzące więc raczej nalezy się zastanowić zanim sie cos napisze bo czyta to wiele osób...Ja właśnie o takich sprawach "donoszę" i jestem z tego dumna bo uratowałam już kilka żyć dzięki temu...
    Pozdrawiam Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. Rozumiem Cię, jednak, wiesz, gdyby analizować wpis pod takim kątem, to można by było zgłosić uwagę praktycznie do wszystkiego - np. można by wywnioskować, że jestem zarozumiała, bo wolę w formalnych kontaktach używać zwrotu per 'Pan'/'Pani'. Natomiast to, że lubię śnieg świadczyć może o mojej głupocie i niefrasobliwości, bo śnieg z reguły utrudnia życie ludziom, prawda? :)

      Zawsze zastanawiam się nad tym co piszę, możesz mi wierzyć. Celowo przed wskazaniem donosicielstwa napisałam o "hejtowniu", więc byłam przekonana, że można się domyśleć, o jaki rodzaj donosicielstwa mi chodziło. Nie mogę wszystkiego zawsze dogłębnie wyjaśniać i analizować, a czasem wydaje mi się po prostu, że nie ma takiej potrzeby, bo sprawa jest tak oczywista. Przykro mi, że źle to zrozumiałaś, naprawdę.
      Zazwyczaj donos ma wydźwięk negatywny (czy to w prasie plotkarskiej, czy powszechnym tzw. sąsiedzkim "uprzejmie donoszę..." - z doświadczenia wiem, ze nic szczytnego za tym nie stoi - w większości nie ma to pomagać nikomu, a zaszkodzić jednej stronie). Sprawy, takie jak Twoje, to mniejszość i nie musisz mojego stwierdzenia traktować osobiście. To porównanie właściwie jest zadziwiające, bo logicznym jest, że to co Ty robisz, to POMOC. A donos, o którym ja piszę (mam nadzieję, wystarczająco zrozumiale) pomocą nie jest, a zaspokojeniem własnych zachcianek, ambicji, itp.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  12. Z Amelii mnie najbardziej podobał sie motyw z "uwolnionym" krasnalem ogrodowym...zdecydowanie, z kin francuskiego lubie filmy z lat 60 i 70 ze starą ekipą aktorską: Belmondo, Deloin, Cassel, Montand, Bourvil...Kocham "Dzień Świra" genialna satyra na sfrustrowanego Polaka no i genialna rola M.Kondrata. Nie lubię głupoty i radykalnych wypowiedzi bo tylko krowa zdania nie zmienia, a sumo jest obrzydliwe wg mnie (ci faceci są obtuczeni i spoceni) natomiast dla mnie elitarnym, jak to ujęłaś, sportem (ale bardziej chyba stylem życia) jest karate :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem zauroczona Twoim wpisem :) :* Czego nie lubię? Przekraczania bariery intymności przez obcych dla mnie ludzi, np. w kolejce w sklepie (średnio przyjemne wydaje mi się bycie potrącaną czyimś brzuchem). Nie lubię kichać, bo robię to zawsze co najmniej kilka razy pod rząd i głośno! Nie lubię mówić "nigdy w życiu"! A co lubię? Zapach świeżo skoszonej trawy, "rozmowy" z głodnymi kotami nad ranem (tylko wtedy raczą się do mnie odezwać), zupy Mamy mojej Przyjaciółki, zakwasy w policzkach od śmiania, pierwszą przejażdżkę rowerem po przerwie zimowej, zapach kwitnącej lipy... (może powinnam zrobić podobnego posta do Twojego? :*)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaskoczyłaś mnie tymi zawodami sumo, kto by się spodziewał :D Donosicielstwo to może i banał, ale mam tak samo jak Ty - też mnie to denerwuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dlaczego wcześniej do Ciebie nie trafiłem!!! :) Jak tu miło!
    Moja mama też lubi oglądać sumo ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Rozumiem, że gdy będziesz widziała czyjaś krzywdę, tuż za Twoimi drzwiami też nie "doniesiesz" bo na sąsiada nie wypada....lepiej niech jego rodzina się z typem męczy...Eeee... to dosłowne, wyjęte z komunizmu rozumienie "donosu" - a może lepiej postawa obywatelska?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szersze wyjaśnienie dałam w moim komentarzu wyżej.
      POMOC nie jest dla mnie równoznaczna z donosicielstwem. Jest to sprawa tak normalna i oczywista, ze o takich rzeczach po prostu nie trzeba mówić. Do głowy by mi nie wpadło, że ktoś pomyśli inaczej. Czasem trudno zrozumieć, po co w tekstach, które mają być lekkie i raczej pozytywne, doszukuje się na siłę czegoś negatywnego. Przykro mi, że tak to zrozumiałaś. Pozdrawiam

      Usuń
  17. Ja również uwielbiam francuskie komedie! "Jeszcze dalej niż północ" jest moją ulubioną - genialne dialogi :) Widziałaś "Kobieta na marsie a facet na wenus"? (Czy jakoś tak;)

    OdpowiedzUsuń

Popularne Posty

Instagram