środa, 1 października 2014

Na obrzeżach miasta


Mieszkanie w małej miejscowości ma sporo plusów i dobrze wiem, że kiedyś w życiu bym tak o tym nie pomyślała. Chyba czas przyznać się do tego, że po prostu wapnieję. A może to kwestia przyzwyczajenia, bo gdy mieszkałam w większym mieście, nie wyobrażałam sobie życia bez krzyku miasta - ostrego dźwięku tarcia tramwaju o szyny i komunikatu w autobusie miejskim, odgłosu otwieranych bram garażowych o świecie czy tupotu ludzkich kroków na klatce schodowej.
A na takiej klatce schodowej to człowiek był anonimowy, nieśmiało kiwał głową do sąsiadów, wolał nie patrzeć im w oczy.
Teraz mijam sąsiadów na targu czy w mieście i ucinamy sobie pogawędki. Znajome, choć tylko z widzenia, twarze mijam na każdym rogu ulicy. To tak uspokaja i w sumie, też łączy. 
Skrzynka pocztowa jest prawie pusta, bo nie pisze do mnie, niczym w "Dniu Świra", Rossmann i PizzaHut. Znajomych i rodzinę widzę prawie tak często jak swoje odbicie w lustrze ;)
Wszędzie jest bardzo blisko i to chyba największa zaleta, bo gdy rano biegniesz spóźniony do pracy  ten argument jest wprost piorunujący. 
Zabawne jest też to, że na obrzeżach miasta świat wydaje się jeszcze zupełnie inny. W kanale pływają dzikie kaczki, w zagrodzie na piachu siedzą kury i cóż, trzeba to przyznać, nawet gdzieniegdzie trochę zalatuje oborą. Małe domki letnie, jak z obrazka, drewniane płotki i przydomowe mini sady. I to zaledwie 5 - 10 minut od centrum. Hej, przecież to prawie centrum. Teleport do innego świata.


 Zdjęcia - Adam i ja

Jeansy - TopShop,        koszula, torebka - zara,        buty - aldo
« Nowszy post Starszy post »

13 komentarzy

  1. Jak miło jest czytać bloga, na którym widzi się zdjęcia znajomych miejsc, w dodatku z tak sympatyczną osobą! Poprzez takie ujęcia nadajesz miastu uroku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. co to za miejscowość, ładnie wygląda na zdjęciach :), pozdrawiam, wanda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba każdy z nas musi trochę "dorosnąć", żeby uciec od tego, co jeszcze nie tak dawno było takie fajne.
    Centrum miasta też jest wygodne, ale "wsiowa" cisza bywa zbawienna =)
    Fajnie, że macie swoje miejsce!
    Ps. Jakie ty już masz długie te włosy! Mega!

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama pochodzę ze wsi i nie wyobrażam sobie mieszkać na stałe w mieście.

    OdpowiedzUsuń
  5. Im jestem starsza tym bardziej mnie ciągnie w ciszę i spokój. Zawsze broniłam się przed mieszkaniem w domu, a teraz marzę o tym, żeby z miasta się wyprowadzić. Wyobrażam sobie, że czas płynąłby wtedy dwa razy wolniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam, jak bardzo kiedyś chciałam mieszkać w Krakowie. Kocham to miasto miłością największą, ale pewnego razu zdarzyło mi się prowadzić auto w centrum w godzinach szczytu... Wyobraziłam sobie, że tak byłoby codziennie i w jednej chwili zmieniłam zdanie. A teraz cieszę się, że mieszkam tu, gdzie mieszkam. I choć są pewne słabsze tego strony, to "krzyk miasta" za bardzo mnie męczył. Tak więc dołączam do grona miłośników świętego spokoju :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja właśnie z małego miasteczka uciekłam do dużego. Jak przyjeżdżam w rodzinne strony to bardzo przeszkadzają mi pewne rzeczy czyli brak sklepów w pobliżu (pierwszy sklep w którym można kupić coś sensownego prócz piwa jest 2 km od mojego domu), brak restauracji, barów do których można wyjść. Jednak mimo to myślę, że mogłabym mieszkać ostatecznie w tak małym mieście po raz kolejny pod jednym warunkiem, posiadanie samochodu to dla mnie konieczność w takich okolicznościach. Moja rodzina jednak nie jest zmotoryzowana, wszyscy jeżdżą do pracy rowerem i nie mają zamiaru kupować auta i to też mnie wkurza, bo właśnie dzięki temu mam problem z przemieszczaniem się gdy tam przyjadę, nawet od stacji muszę iść często z ciężkimi bagażami dość spory kawałek do domu, a oczywiście komunikacji miejskiej w moim mieście nie ma. Dlatego jednak wybieram miasto, komfort jest nieoceniony. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym samochodem, to racja. Jest nieoceniony. Za to po miasteczku można chodzić na piechotę i nie jest tak potrzebny, a gdy brakuje mi trochę "świata", wsiadam w auto i jestem w najbliższym dużym mieście. Na chwilę lubię, na dłużej już nie :) Pozdrawiam

      Usuń
  8. Zazdroszczę tego małego miasta, krewnych za rogiem i znajomych twarzy na bazarku. Ja niestety wychowałam się w dużym mieście widząc tego mankamenty od dzieciństwa i zazdroszcząc dzieciakom z małych miejscowości (naprawdę!).

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie.
    Małe miasta są fajne. (Ale nie za małe) Sama pochodzę z Lublina i wielbię to miasto miłością totalną. Szkoda tylko, że z pracą jest tak kiepsko... A teraz w Lyonie, który, chociaż bardzo duży, kompletnie nie przytłacza, nie ma efektu molocha...

    OdpowiedzUsuń
  10. W małych miejscowościach jest wspaniale, tańsze życie, spokój, komfort bliskości, niestety w Polsce tą idylliczną swojskość burzy bezrobocie, w małych miejscowościach nie ma pracy, a dostępne stanowiska w urzędach i placówkach budżetowych są obstawione, a praca jest ale w sklepach na zlecenie. Dlatego ludzie zmuszeni są na emigrowanie za zarobkiem to sąsiednich dużych miast. Bardzo bym chciała wrócić do swojego 40 tysięcznego miasta ale nikt tam nie wraca bo nie ma pracy. Dlatego muszę zostać w dużym mieście.

    OdpowiedzUsuń

Popularne Posty

Instagram