środa, 17 lutego 2016

Dlaczego warto mieć w domu kota, a najlepiej od razu dwa



W moim domu od zawsze były koty. Moja mama kocha te zwierzęta od czasów, kiedy była małą dziewczynką i potajemnie przemycała z podwórka do swojego pokoju te urocze futrzaki. Dlatego też zawsze mieliśmy co najmniej jednego kota w domu. Zawsze wypielęgnowany, dobrze odkarmiony i niestety też trochę rozkapryszony, bo niezwykle uprzywilejowany, hihi :)


Dlatego jeszcze zanim urządziliśmy własne mieszkanie, już pojawił się Fryś, a zaraz za nim, troszkę dla kociego towarzystwa, przygarnięta została mała zabiedzona znajda Matylda.
Słyszeliście, że podobno samotny kot jest bardziej nerwowy i psotny, zwłaszcza pod nieobecność właściciela, a towarzystwo drugiego koteczka jest rozwiązaniem wszystkich problemów?... Cóż, okazuje się, że nic nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać ;)


Więc zapamiętaj sobie dobrze...

1. Kiedy wracasz do domu, po długim dniu, oba pyski czekają na ciebie od progu... aż w końcu je nakarmisz


2. Kiedy jeden z Twoich kotów zbroi coś podczas Twojej nieobecności...nie wiesz, które powinno zostać ukarane.
Dom zamiera, oba milczą jak zaklęte, a właściwie zachowują się jak gdyby nigdy nic...


3. Wcześniej potrzebowałeś rolki do czyszczenia odzieży z sierści... teraz masz magazyn takich rolek, a i tak chodzisz w naturalnych futrach z kociej sierści


4. Kiedy jedno ma cię w nosie... drugie też ma Cię w nosie


5. Myślisz, że jeśli jedno zwierzę Ci się "nie udało" za bardzo (jest wredne, złośliwe, nietykalskie), zawsze masz szansę, że to drugie nadrobi pustkę w sercu?
 Nie licz jednak na wiele, kto z kim przystaje, takim się staje  :p


6. Kiedy jedno ma ochotę na zabawę, a Ty nie masz na to siły... Nie licz na to, że drugie Cie wyręczy



7. Wcześniej miałeś obżarte rośliny w domu... teraz nie masz już żadnych roślin ;)




8. Kiedy chcesz po ciężkim dniu odpocząć przed telewizorem... oba fotele masz zajęte.



9. Kiedy odwiedzają cię znajomi z alergią, kot zawsze znajdzie czas, by szybko zaopiekować się gościem


10. Kiedy marzysz, by się nagle przytulić, bo miałeś straszny dzień i tęsknisz tylko za kocim pomrurkiem... kotów nie ma w domu/kot nie jest dostępny



11. Kiedy bardzo się spieszysz do pracy, kot nagle ginie i mimo usilnych poszukiwań, odnajduje się dopiero kiedy jesteś już mocno spóźniony



12. Kiedy marzysz, by wyspać się w weekend, oba koty stwierdzają, że najlepszym miejscem na drzemkę jesteś właśnie Ty



13. Nie nauczyłeś się jeszcze chować jedzenia do szafek i lodówki?... teraz nie masz już żadnego problemu z jedzeniem

14. Kiedy poświęciłeś cały dzień na umycie okien, wiedz że Twoje koty nagle zamarzyły o romantycznych pocałunkach przez szybę


15. Sprzątnąłeś kuwetę? To zaraz zrobisz to jeszcze raz!

To oczywiście żarty. Kocham moje koty, każde z nas ma swojego - ja ospałego i wylewnego Frysia, Adam małą złośnicę Matyldę. Dwie różne osobowości, wulkany energii lub ospałe ziewnięcia. Towarzyszą nam zawsze i wszędzie, na każdym kroku pragną być blisko nas. Lubią być doceniane, chwalone, rozmawiają z nami (chcielibyście słyszeć te 'pyskówki' Matyldy, gdy wypraszamy ją z sypialni wieczorem) i są bardzo milusińskie. 
Razem jest im raźniej, gdy nie ma nas w domu. Możemy garować do południa lub wyjeżdżać na całe dni, bo doskonale radzą sobie same i nie potrzebują spacerów o 5 rano :) Towarzyszą nam latem na balkonie, wylegując się w słońcu. A zimą pod kocem, byle być zawsze razem z nami.

Nie wierz stereotypom, kot potrafi prawdziwie kochać :)
Nie ma nic lepszego niż posiadanie kota, a najlepiej od razu dwóch :)



« Nowszy post Starszy post »

49 komentarzy

  1. Fryś to mój ideał,ale myślę że mój "buldożer" dorównuje mu lenistwem i zamiłowaniem do lizania szyb, a spacer o 5 rano pasuje mu jak kawa do kiszonych ogórków...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pod wszystkim się podpisuję:) jeśli chodzi o pkt. 2, to jak moje koty coś zbroją, to patrzą na mnie z wyrzutem, jakbym ja to zrobiła:) ale jak tu ich nie kochać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dokładnie. Mina w stylu: "o co ci chodzi, kobieto?!"

      Usuń
    2. O tak! Ja również mogę się obiema rękami podpisać pod wszystkim :D Najbardziej jednak chyba bawi mnie to, kiedy jedna z moich kotek, po zbrojeniu czegoś, słysząc moje kroki, chowa głowę za meble w kuchni. I myśli, że jej nie widać, udając tym samym, że to przecież nie ona ;-)
      Ale to prawda - koty w domu to wspaniała sprawa :D
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Dokładnie tak! ;-)
    Chociaż przy mojej kocicy muszę uważać. Mieszkam na parterze (z balkonem) i gdy tylko otworzy się okno czy drzwi balkonowe - jest pierwsza do wyjścia. Nie raz wyskoczyła na samotny spacer, co prawda nie oddala się za daleko, ale jest też dość płochliwa i boję się, że ucieknie.
    Czasem stoi przy drzwiach i domaga się wyjścia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fryś jest grzeczny na balkonie, leży i się wygrzewa. Matylda zawsze kombinuje, raz nawet 'wypadła", ale szybko ją dorwaliśmy :)

      Usuń
  4. Podobnie jak ty, koty mam od zawsze. W domu u rodziców mają trochę lepsze warunki i swobodę wyjścia na dwór, a nasze siedzą grzecznie w malutkim mieszkaniu.
    Wszystkie punkty które napisałaś są prawdziwe =) i doskonale określają naturę mojej dwójki. (Plus z jedzeniem - jesteśmy wegetarianami i nie bardzo ich kuszą zupy i naleśniki :)
    Tak jak wy przygarnęliśmy dziewczynkę później do naszego KRÓLA kocura :) ... Przez prawie półtora roku razem mieliśmy piękną sielankę i spokój... Od 4 dni musimy paskudy rozdzielać i próbować na nowo uczyć być razem... Taki mocno uciążliwy problem...ale liczę, że się uspokoi. W końcu to chyba nie jest nienawiść do końca świata ;)
    Wygłaskaj waszą dwójkę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też kiedyś było lepiej. Bawiły się razem świetnie, a teraz Fryś, jak to kocur, stał się leniwy i ospały - ani mu przez myśl nie przejdzie zabawa z Matyldą, którą rozpiera energia :(

      Usuń
  5. Post czytałam z uśmiechem na twarzy :). Świetny wpis, a zdjęcia piękne! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkie punkty prawdziwe :) Stopniowo "dorobiłam się" w moim rodzinnym domu 3 kotów, wszystkie znajdy. Każdy ma innych charakter, inną osobowość i każdy z nas ma swojego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ze wszystkimi punktami zgadzam się i nie wyobrażam sobie żeby w moim domu nie było kota. Teraz z mężem mieszkamy pod jednym dachem z naburmuszoną kocią babką i jej wnukiem wulkanem energii. Niestety mimo więzów krwi skubańce się nie lubią. Seniorka zachowuje się jak wymagająca hrabina i nie pozwala się zbliżyć wnukowi nawet na metr. Młody za to ma najlepszą zabawę w zastawianiu pułapek na babkę, chowa się np. za drzwiami i czeka aż ta przejdzie, aby móc ją pacnąć w tyłek i uciec jak strzała. I jak tu nie kochać takich łobuzów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że tak to najczęściej jest "w rodzinie". Matylda też zaczepia bez przerwy Frysia, jak go wkurzy dokumentnie, to aż pierze leci hihi :)

      Usuń
  8. Macie pięknie urządzony dom!

    OdpowiedzUsuń
  9. Koty są cudowne!!! Jestem typową kociarą, kocham je wszystkie, karmię je, gdzie tylko mogę. W aucie wożę kocią karmę, by móc w każdej chwili jakiegoś biedaka podkarmić. Wasze koty są piękne :) I naprawdę nie rozumiem ludzi, którzy nie lubią kotów. Nie wiem, jak można ich nie lubić. Koty są egoistyczne, niemiłe, chodzą własnymi ścieżkami i chcą być obsługiwane jak lordy hehe :))) Naprawdę nie rozumiem tych ludzi :))) Oczywiście żartuję, a koty kocham.
    Pozdrawiam
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :) Bardzo byśmy chcieli mieć z Adamem także i psa, ale posiadanie kotów jest dużo wygodniejsze i pozwala na większą niezależność.

      Usuń
  10. Rewelacyjne! Mój Zu to inteligenty, kapryszący, złośliwiec nie przytulak - chcieliśmy drugiego, z marzeniem by trafić na leniuszka, ale niestety nie toleruje innych, taki rozpieszczony jedynak :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Choć mam jedynie jednego kota, wiele wrażeń z kolejnych punków mam podobnych. I to właśnie się w kotach uwielbia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty to takie szlachetne stworzenia, jak pokochają to wiernie, ale tylko wybrańców :)

      Usuń
  12. To ja niestety jestem osobą, która nie mogłaby mieć kota i to nie tylko przez alergię. Ja się ich po prostu boję, takie wrogo wpatrzone oczy, nastroszona grzywa. Przerażają mnie, nie wiadomo co one właściwie chcą wtedy zrobić. Mieszkam na wsi i od momentu, gdy spotkałam na swojej drodze dwa naprawdę wielkie kocury (tata mówił, że są dzikie), które gapiły się na mnie, gdy próbowałam obok nich przejść, tak się wtedy bałam, że do dziś myśląc o kotach, mam tylko ten obraz przed oczami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przykre, że spotkało Cię coś takiego. Mimo, ze koty to tak naprawdę małe i dość kruche istoty, to rozumiem, że coś takiego mogło przerazić. Ja całe szczęście nie mam takich doświadczeń, raczej odwrotnie, słyszałam więcej opowiadań o groźnych psach, a jak byłam dzieckiem, pies znajomej prawie ugryzł mnie w twarz :( Mimo to, kocham i koty, i psiaki równie mocno.

      Usuń
    2. Wydaje mi sie ze Twoj tata dal Tobie strach do zwierzat. Niestety reakcja strach i niepokoj rodzica przechodzi na dzieci, sa nawet doswiadczenia naukowe potwierdzajace to. Moja mama bala sie psow i kotow i ja sie balam przez wieksza czesc mojego zycia. To ze kot mnie udrapna jak mialam 3 latka nie pomoglo niestety tylko pogorszylo. Ilez to razy uciekalam od szczeniakow i malych pieskow, az szkoda. To moja interakcje z indywidualnymi psami i kotami spowodowala ze chcialam miec zwierze. I chyba tez mam w sobie jaka pasje ktora ma moj tata do zwierzat, ktrej mama nie ma. Kiedy kolejny kot mnie celowo udrapnal i mialam chorobe kociego pazura, to stwierdzilam ze nie lubie jednak nieprzewidywalnej natury kota. Psy sa wspaniale, nauczylam sie z nimi pracowac, nauczylam sie tolerowac obce psy. Uwielbiam to ze moj pies ze mna sie komunikuje, chce ze mna isc na spacer, chce ze mna pracowac i lubi dotrzymywac towarzystwo, i nie jest zlosliwy, nie wchodzi mi na glowe, nie skacze po szafach. Kazdy z nas jest inny i ma inny charakter i potrzeby. To moja historia, ale dawniej rzeczywiscie marzylam o kocie. Twoje zdjecia Sanno przedstawiaja Twego kota w piekny sposob, ze az chcialabym miec takiego puszka... nature raczej nie moglabym zaakceptowac, ale to dobrze bo mam alergie i przynajmniej nie mam dylematow :)

      Usuń
  13. Jestem szczęściarą, mam koty trzy a każdy inny. Nie wyobrażam sobie życia bez czworonogów w domu. Niestety 9 na 10 moich znajomych ma z kotami jakiś problem, nie lubią, brzydzą się albo ich boją, nie wolno trzymać w domu bo mogą np podczas snu zagryź niemowle...? Serio XXI wiek i takie myślenie. Straszne jak dużo ludzi nienawidzi kotów, jak bardzo są w tej swojej nienawiści uparci. A przecież to tylko zwierzak jak wiewiórka czy królik. ;-)
    Pozdrawiam z Chełmna ja i moje trzy dachowce:Mela Bubunia i Kubuś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie raz już słyszałam różne głupoty, zabobony jakieś i stereotypy. Jest to porażające i bardzo niesprawiedliwe :/
      Pozdrowienia dla Chełmna :)

      Usuń
    2. Jest duzo glupot bo ludzie nie rozumieja kotow, ale jest tez duzo badan naukowych probujacych zrozumiec koty. Koty sa indywidualistami i maja nieprzewidywalna nature i czasem nawet nie lubia sie socjalizowac z wlascicielem, czesto nie lubia byc nawet dotykane. Zebrano dane ktore pokazaly ze kiedy wlasciciel umiera niespodziewanie i nikt o tym nie wie, to koty czekaja najwyzej 1-2 dzien zanim zaczna jesc wlaciciela (z glodu). Pies czeka kilka dni dluzej. Pies ma wiekszy mozg i nauczyl sie socjalizowac z wlascicielem w celu osiagniecia tego co chce. Kot nie lubi sie socjalizowac ale potrafi manipulowac, potrafi zabrac lozko od psa, drapac psa i ludzi, potrafi bronic terytorium przed swoim czlowiekiem, i uwaza swojego czlowieka za niekompetentnego kiedy przynosi mu mysz ktorej czlowiek nie moze sobie zlapac. Psy sa wszystkozerne, czuja slodycz czuja rozne smaki. Kot to drapiezny zabojca z natury ktory zywi sie miesem i czasem nawet zabija mysz dla zabawy. Koty tez skacza wysoko, lubia zwalac wazony, drapa firanki, sofy, i inne rzeczy. (nie wszystkie koty to robia ale jaka mam gwarancje ze moj kot by tego nie zrobil?) Jest tez kwestia tosmoplazmozy, zwiazana z chorobami takimi jak depresja, schizophremia, lekliwosc. Dla Was chec posiadania kota jest wazniejsza niz to wszystko i dlatego kot do Was pasuje. Mimo ze ma swoje wymagania to lubicie z kotami zyc i pracowac. Ja mam psa ktory wymaga ode mnie inny rodzaj poswiecenia ktoremu duzo kocich wlascicieli nie chcialoby sprostac. To kwestia dopasowania po prostu. Sa ludzie co ani psow ani kotow nie lubia.

      Usuń
    3. Ja się takich znajomych pozbyłam, nie po drodze mi z nimi było ;)

      Usuń
  14. Jejku, jak cudownie, że są ludzie którzy mają kota na punkcie kotów :)))
    Sama jestem posiadaczką kotki z charakterem, która ma już... uwaga, uwaga... 20 lat! I mimo wieku jest niezwykle żywotna, jak co dzień wdaje się ze mną i moimi rodzicami w "dyskusje", często fochy strzela ale i często uwielbia się przytulać :)
    I wszystkie powyższe punkty bardzo się sprawdzają ale i tak... jak tu nie kochać kotów? :)

    Pozdrawiam wszystkich kociarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 20 lat? To rekord chyba, widać bardzo jej dobrze u Was :)

      Usuń
  15. Uwielbiam Twojego bloga:-) Świetne zdjęcia, miły klimat, przyjemne ciepełko i spokój biją od Was i Waszego domku, no i jako nieliczna z blogerek rozpieszczasz nas teksem, który potrafi być zabawny, przydatny, z sensem. Lubię to:-)

    OdpowiedzUsuń
  16. hahaha genialny wpis :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję Ci za ten post :) W piątek przyjedzie do nas kot, taka znaleziona, przygarnięta przez dobre serca wolontariuszki kocia dusza. Będzie miała stały dom, właśnie u nas. Chociaż koty z nami już mieszkały, za każdym razem jest to zagadka, jaki koci charakter skrywa ta kupa sierści :)no i uratowane kocie życie - bezcenne. Mnóstwo kociego uśmiechu posyłam Wam "KOCIARZE" :* UŚCISKI

    OdpowiedzUsuń
  18. Haha... przefajne foty!!!
    Moje dziewczynki uwielbiaja koty. Zwlaszcza Zosia jest mala kociara. Cos mi sie wydaje, ze kiedys przywlecze nam do domu malego futrzaka ;)!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja wiernie czekam aż znajdę rudzielca :) Jestem bardzo za szarakiem, ale mój ukochany zgodził się na "futro" pod jednym warunkiem - ma to być rudy kocur... No cóż... Lepiej pójść na kompromis niż nie mieć wcale tej miłości :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Podpisuję się obiema rękami pod wszystkimi punktami. Mam wprawdzie jednego wielgogabarytowego futrzastego łobuza, ma 8 lat i potrafi nabroić za dwóch, ale ciągle żałuję, że właśnie od razu dwóch nie wzięłam. Byłyby dla siebie towarzystwem jak nas nie ma w domu, no i weselej by było :DDD Teraz już za późno, stary rezydent pewnie nie zaakceptowałby żadnego intruza na swoim terytorium. Od siebie jeszcze dodam punkt, w którym specjalizuje się moje kocisko: podrapane torebki, rękawiczki, okrycia wierzchnie łącznie ze skórzanymi - bo uwielbia wskakiwać z impetem do szafy, która na nasze nieszczęście ma tak lekko przesuwające się drzwi, że kot swoją łapką bez trudu sobie z nimi radzi i wtedy atakuje w podskokach co mu pod pazury podejdzie... Nie jeden raz doprowadził mnie tym do szału, ale spojrzysz w ten koci pyszczek i... po czasie ci przechodzi, choć przyznam, ze to niszczenie rzeczy jest wkurzające. Głaski dla twoich futrzaków - nie tylko z okazji światowego dnia kota :D El-la

    OdpowiedzUsuń
  21. a co robicie z pupilami, gdy wyjeżdżacie na kilka dni? Mojego kota bardzo stresowali obcy opiekunowie, nawet we własnym mieszkaniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opiekują się nimi moi rodzice lub sąsiadka. Koty znają te osoby i tolerują, a nawet bardzo lubią :)
      Myślę, że dobrze jest zapoznawać zwierzaki z opiekunami przed wyjazdem, u nas się to sprawdziło :)

      Usuń
    2. U mnie w rodzinie każdy ma "obowiązkowego" kota. Jak wyjeżdżamy, to kotem zajmuje się kuzyn/ciocia/przyjaciele. Czasami korzystają wtedy z darmowego pustego mieszkania, z telewizorem, kompami, netem i lodówką. No i bez rodziny na karku ;)
      Moje dwie kotki są niezwykle przylepnymi i kochanymi mendami, które każdemu ładują się na kolana i sprzedają "baranki". A moi znajomi i rodzina nie mają problemu, żeby futra przy okazji wygłaskać.
      Nie zmienia to faktu, że jak Pancia wraca, to jest foch i chowanie się w kanapie... przez całą godzinę. Potem przyłażą, i z miną "no dobra, wybaczę ci jednak" obsiadają mnie od stóp do głów.

      Usuń
  22. Haha, wiele z tych punktów mogę spokojnie przypisać moim dzieciom;)

    A koty są fajne, żałuję, że nie możemy mieć, mąż ma uczulenie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam dokładnie jak Twoja mama, strasznie ze mnie była i w sumie pozostała kociara😜✌️ W moim całym zyciu przewinęło sie na pewno ponad 10 kotów, żółwi kilka, rybek akwariowych, myszy, świnka morska i wiele wiele innych😀 A teraz z dwóch kotów od ładnych kilku lat pozostał sie jeden wierny kocur Gustaw . Była tez suczka Funia sw pamięci. Ja od prawie 7 lat we wro a moj kot nadal w domu..troche mi go brakuje ale po mimo checi nie adoptuje kolejnego po mimo zeby mieszkał ze mna. Moze kiedys...pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  24. moja mama ma cztery koty, dodam, że same przybłędy. Ja już nie mogę się doczekać własnego domu i gromadki kotów :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękne zdjęcia i aż się serducho cieszy, na myśl o tym, że jest sporo ludzi, którzy kochają koty, ale przyznam szczerze, że nie spotkałam się jeszcze u nikogo na blogu z postem o kotach - kot raczej występował gościnnie, jako "designerski" och ach dodatek do koca w azteckie wzory, herbaty w blaszanym kubku i jakiegoś książkowego gniota w ręce autorki posta. Oczywiście trochę przesadzam, ale masz Zuza ode mnie wielkiego plusa za tego posta. Polemizowałabym jedynie z tym, kto kogo posiada - Ty kota, czy kot Ciebie?:D Pozdrawiamy - Nat i Fidel Kastro (kastrat, wiadomka)

    OdpowiedzUsuń
  26. Sporo racji jest z tym, że koty muszą być do pary. Kiedy miałam tylko kotkę, to faktycznie była bardziej psotliwa. Potem przygarnęliśmy drugą, małą, czarną kulkę i wszystko się uspokoiło, chociaż samo dokacanie nie było łatwe.

    OdpowiedzUsuń
  27. Również mam dwa koteły i jest z nimi podobnie. Jeden bardziej rozbrykany- młody. Ciągle miauczy tak jakby rozmawiał, a drugi starszy ok. 4 lata. Bardziej stonowany, uwielbia spać na drukarce i lubi kiedy delikatnie głaska się mu futerko- Bez zbędnej ekspresji :D

    Zapraszam do mnie na post o "kociej" muzyce:

    http://www.gitaraiszpilki.pl/2016/05/o-muzyce-dla-kotow.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  28. text wiadomo - dla mamy 2 rudych - sedno ;)
    punkt 8. rzadzi :D
    zdjecia przepiekne, ale dziwie sie, ze jeszcze nikt nie (odwazyl sie) skomentowal, jaki Adam pięęęękny! ;)hehe

    OdpowiedzUsuń
  29. Powyższe punkty po części się sprawdzają, czasami tak mam z tymi moimi futrami. Zgadzam się,że 2 koty to mniej problemów, przekonałam się o tym sama...teraz mam 2 koty 😻 , ciągle brudny dom,mimo że sprzątam, ale te 4 duże oczyska powodują uśmiech i zdrowy dystans do takich przyziemmych rzeczy. Kocham je 💕

    OdpowiedzUsuń
  30. Jak sobie radzisz z wszędobylską sierścią? Domyślam się, że częste odkurzanie i odkłaczanie rolką do ubrań, ale czy to wystarcza? Mam znajomych którzy mają psa, sierść jest wszędzie, zdarza się nawet w jedzeniu które przygotowują. Jakie masz na to rozwiązania? Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkurzanie + rolki do odwłaszania + dobra karma. Ale na sierść niestety nie ma rady, zawsze coś bedzie. Pozdrowienia

      Usuń

Popularne Posty

Instagram