wtorek, 19 maja 2015

Czego szukam w lumpeksach i co tam znajduję


Kiedy posmakuje się dobroci lumpeksów (jakkolwiek by to brzmiało ;)), ciężko jest wrócić do normalnych zakupów. Lumpeksy potrafią człowieka rozpuścić, ale i nauczyć wiele dobrego - oszczędności, świadomości zakupów, rozsądku.

Już jako studentka, chodziłam regularnie po rozmaitych szmateksach, jednak nie do końca umiałam tam kupować. Popełniałam typowe błędy, czyli zazwyczaj kupowałam za wiele (bo tanio, bo może się przydać, bo podaruję znajomej, bo kobieta obok chciała to podkupić, itp.). Często wybierałam też zbyt duże ubrania, które chciałam przerabiać, a czego ostatecznie i tak nie robiłam.

W lumpeksie, jak w każdym innym sklepie, można się pogubić i wpaść w sidła tanich łowów, jednak plusów jest na pewno więcej. 
Powiem Wam dzisiaj, jak ja sobie z tym radzę i dlaczego będę polecać i Wam takie łowy.

 szorty - Top Shop

Wiem, że jest szereg osób, które nie znoszą lumpeksów, kojarzą im się one ze starymi czasami, nieprzyjemnym zapachem i strasznym bałaganem. Jeśli nie przeraża Was chaos panujący w sieciówkach podczas wyprzedaży, to czego się obawiacie? W lumpeksach aktualnie wygląda dużo lepiej niż kiedyś, ubrania często są starannie segregowane i wieszane na wieszaczkach. Można poczuć się jak w prawdziwym sklepie. Tylko przy podejściu do kasy, jest jakoś milej. Może nie tak miło, jak te 10 - 20 lat temu, ale nadal miło ;) W lumpeksie możecie znaleźć kultowe marki, które są poza naszym finansowym zasięgiem, a także ubrania z zagranicznych sklepów, których w Polsce nie znajdziecie. To już nie te same szmateksy, co kiedyś. To zabawne, ale lumpeksy przypominać mogą trochę sieciówki, bo w końcu wiele ubrań, które tam znajdujemy, pochodzi od znanych angielskich czy skandynawskich firm.

Jeansowa spódnica z guzikami

Moje zasady
Nie kupuję wszystkiego, co wpadnie mi w oko, tylko dlatego, że jest to tanie. Już nie chodzi tutaj o względy finansowe (grosz do grosza...), ale o to, że moja szafa ma ograniczona powierzchnię i nie ma sensu się potem gubić w tonie, często mało potrzebnych lub niepraktycznych, ubrań.
Trzymam się listy. Kupuję tylko to, co mi się podoba i czego poszukiwałam czy potrzebowałam w szafie. Hmm, w sumie zachowuję się tak, jak w zwyczajnym sklepie.
Dla przykładu, w ostatnią sobotę znalazłam jeansową spódnicę zapinaną na guziki, która była na mojej liście. Wydałam 8 zł ;)
Czytam metki i zwracam na nie dużą uwagę. Skoro w sklepie selekcjonuję ubrania, to dlaczego nie mam tego robić w lumpeksie. Moja szafa, dzięki temu, staje się bardziej wartościowa.


Czego szukam
Gdy wpadam do lumpeksu, a staram się to robić regularnie, raz w tygodniu na największej wyprzedaży, wiem czego szukam i zmierzam w określonych kierunkach. Wolę lumpeksy, gdzie ubrania są porozwieszane na wieszakach, pogrupowane tematycznie i osobom mniej zaawansowanym w łowach, właśnie takie lumpeksy będę polecać.

W pierwszej kolejności, zaglądam na "dział z jeansami".
Jeans jest bardzo odporny, praktycznie zawsze wygląda dobrze i pasuje prawie do wszystkiego. Kupując jeansowe ubrania w lumpeksie, mamy pewność, że posłużą nam długo.
Szukając spodni, zwracam uwagę na krój i markę. Szukam tylko tych firm, które świadczą o jakości lub które znam i się u mnie sprawdziły. Za wiele mam w szafie już różnych jeansów, by eksperymentować i kupować na siłę. Łatwo jest znaleźć spodnie dobrych marek takie jak Levi's, Acne, Cheap Monday, Lee, Wrangler, Big Star, itp. Jest tego sporo.
Jeśli krój w małym stopniu mi nie odpowiada, jestem skłonna przerobić spodnie - zwęzić lub skrócić nogawki, a nawet obciąć nogawki do długości szortów.
 
 lekka katana

Katany to ostatnio jedna z moich ulubionych części garderoby. Jeans od stóp do głów to trend, który bardzo mi się podoba. Dlatego, zawsze zerkam do kurtek jeansowych, bo bardzo często można znaleźć coś ciekawego.
Moja katana z Top Shopu (pierwsze zdjęcie) jest perełką, uwielbiam ją.

W lumpeksach szukam też koszul - jeansowych lub bawełnianych. Aktualnie, na mojej liście znajdują się koszule: jasna jeansowa, bawełniana niebieska lub w granatową kartkę/paski.
Trafiam też czasem na dział sportowy z nadzieją na upolowanie np. rozpinanej bluzy adidasa. Przydałaby mi się nie tylko na zajęcia sportowe :)
Słyszałam, że dobrych skórzanych ubrań i akcesoriów warto szukać w lumpeksach. Chciałabym znaleźć ciekawą skórzaną kurtkę, jednak jest to dość trudne - fasony są trochę przestarzałe, kurtki są sztywne i ciężkie, a w większości także o wiele za duże. Trzeba mieć sporo szczęścia, ale warto szukać. Bardzo łatwo jest natomiast znaleźć ładne skórzane paski, a czasem nawet i ciekawe torebki. Te w retro stylu są naprawdę urocze.
Kiedyś, kilka razy kupiłam w lumpeksie obuwie (trafiły mi się nawet trampki Converse), które potem oczywiście czyściłam, jednak teraz jestem bardziej ostrożna i musi mi się coś naprawdę spodobać i wyglądać na niezniszczone/ nienoszone, żebym postanowiła kupić.
 jeansowa koszula

Głownie, w sezonie jesienno-zimowym, zerkam na swetry, zazwyczaj znajduję te dobre gatunkowo (jest ich bardzo dużo), jednak nacięłam się kilka razy na te z prawdziwej wełny, których potem zwyczajnie nie nosiłam, bo bardzo mnie gryzły. Dlatego teraz wolę szukać kaszmirowych, z alpaki czy wełny merynosów, niż wybierać klasyczną wełnę.
Chciałabym też znaleźć idealny płaszcz w lumpeksie i wiem, że warto szukać. Ich ceny są zazwyczaj dość wysokie w porównaniu z resztą ubrań (ciężkie na wadze), ale na pewno i tak będą tańsze niż w sklepie. Warto sprawdzić, czy nie jest odkształcony (wypchane kieszenie, ramiona), zmechacony czy wytarty. Powinniśmy też zerknąć na metkę i wybierać te płaszcze z dużą ilością wełny w składzie.

wełniany golf

Czego unikam
Rzadko tłoczę się przy wieszakach z t-shirtami, bluzkami czy sukienkami, a jeśli już zerknę, to szukam klasycznych kolorów czy wzorów. Sprawdzam dokładnie takie ubrania, bo muszą prezentować się idealnie, bym je kupiła. Te tkaniny nie są tak odporne jak jeans czy skóra, w większości są one noszone i prane często, więc kiedy trafiają do lumpeksu, nie wyglądają tak dobrze, jak inne ubrania. Wiele ubrań, które znajdziemy w lumpeksach pochodzi z sieciówek typu primark czy h&m. Ich jakość już w sklepie jest raczej średnia, więc to co trafia do polskich lumpeksów, często nie jest już warte naszego miejsca w szafie. Jedyne wyjście, to dokładnie sprawdzać wygląd rzeczy oraz metki. Nie ma sensu kupować wyciągniętych, odbarwionych t-shirtów czy akrylowych wdzianek. Będą wyglądać z czasem tylko gorzej.
Nie kupuję też bielizny, bo jest intymną częścią garderoby i jak pewnie wiecie, dopasowuje się do kształtów ciała i to co kiedyś dobrze leżało na kimś, nam może nawet nie służyć.

katana - Top Shop

Dla domu
Wiele lumpeksów ma też działy "dla domu", gdzie można znaleźć świetne dodatki, naczynia, meble, sprzęty czy nawet stare płyty winylowe (nasza kolekcja wzbogaciła się o kilka naprawdę świetnych płyt, a w domu pojawił się piękny i bardzo wygodny retro fotel).
To w lumpeksach znalazłam dwie piękne, ręcznie robione narzuty. Koszt takiego rękodzieła jest bardzo wysoki, a tworzenie go niezwykle pracochłonne. Mało kto jednak o tym myśli czy zna się na robótkach wełnianych i takie rzeczy, koniec końców, w lumpeksach kosztują śmieszne pieniądze.
Moi znajomi mieli świetny pomysł, bo kupowali stare pościele, zasłony czy materiały i tworzyli z nich wiele świetnych, odświeżonych dodatków do domu. Za grosze. 
 
cudowna narzuta


Dla dziecka
Kto spodziewa się dziecka, wie że jest to chwila największych wydatków. Ubranka często dostaje się w prezencie lub od znajomych, ale potrzeb jest wiele i naprawdę warto wybrać się do lumpeksu na takie zakupy. Małe dzieci szybko wyrastają ze swoich ubrań i na wieszaczkach czy w koszach można znaleźć zupełnie niezniszczone ciuszki. Niektóre są po prostu piękne. Przyznam się Wam, że w mojej szufladzie "na odpowiedni moment" czekają kaszmirowe malutkie getry od Stelli Mccartney. Nie mogłam się im oprzeć :)


Lumpeksy w małych miejscowościach są świetne. Nie ma wielkiej konkurencji, a większość osób poszukuje nie tego, co my. Nie sprawdza składów, tłumnie oblega działy z kolorowymi bluzkami czy sukienkami, nie zwracając uwagi na dobre marki czy klasyczne ubrania. Cóż, niewiedza innych, jest naszym sprzymierzeńcem :)
Jeśli jednak, nadal obawiacie się lumpeksów i nieudanych poszukiwań, możecie zajrzeć do tzw. vintage shopów (także internetowych) - znajdziecie tam już wyselekcjonowane ubrania i dodatki z drugiej ręki, często markowe i naprawdę świetne. Kosztują więcej, ale są podane na tacy. Nic tylko brać :)


« Nowszy post Starszy post »

32 komentarze

  1. też uwielbiam lumpeksy. Ale zdecydowanie muszę mieć "ten dzień" żeby mieć siłę na przegrzebywanie ton ubrań :) za czasów liceum zdecydowana większość moich ubrań pochodziła z lumpeksów.. zawsze wyszukiwałam jakieś perełki (markowe!), które robiły furorę wśród koleżanek i nikt nie wierzył, że można tak fajne ciuchy dorwać w lumpeksie .. płaszczyk w pepitkę z New Looka noszę do tej pory i jest chyba moim ulubionym :) do tego koszulki sportowe z Reeboka i Nike - za dwie zapłaciłam 15 zł a były z metkami .. lumpeks to najlepsze miejsce dla kobiety! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam w lumpeksie. Chodziłam do nich na przełomie gimnazjum i liceum ale nie umiałam znaleźć niczego odpowiedniego- same ubrania kojarzące się z początkiem wieku (nie oczekuję od lumpeksu najnowszej kolekcji ale liczyłam na trochę ciekawych ubrań). Może to kwestia pecha albo nieumiejętności szukania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, musisz się przekonać, naprawdę wiele się zmieniło :)

      Usuń
  3. A ja właśnie sukienki najczęściej kupuję... :) Większość mojej szafy to ciuchy z lumpeksów. Myślę, że dwie najfajniejsze rzeczy jakie udało mi się znaleźć to skórzany organizer (taki, do którego samemu kupuje się notesy i je tam "zahacza", nie wiem czy dobrze to tłumaczę) za 8 zł i sukienka z Line of Oslo ze sklepowymi metkami, za którą zapłaciłam 25 złotych, a jej oryginalna cena wynosiła około 5 stów. I właściwie jak tak się teraz zastanawiam to mam 8 sukienek z czego 8 ze sklepów z używaną odzieżą ;) i 9 spódnic z czego 6 ze sklepów z używaną odzieżą. Lumpeksy górą! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, widać ja nie mam szczęścia do sukienek :) Gratuluje łupów :)

      Usuń
  4. ja też i zawsze jak idę "po coś" to z tym wracam :-) uwielbiam to. I prawdą jest, że dla dzieci ubrania są nie zniszczone, szczególnie dla dziewczynek ;-) Ostatnio poszłam po torbę i mam piękną za 14 zł, nie kupuje obuwia i bielizny.
    Uwielbiam tego bloga :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie, ostatnio chciałam szukać spódnicy jeansowej, ale najpierw zajrzałam do lumpeksu... i jak na zamówienie :)
      Dziękuję :)

      Usuń
  5. Też kupuję w lumpeksach. Udało mi się kupić skórę ramoneskę River Island, kilka spódnic G-Star (uwielbiam) i kilka par jeansów (Miss sixty, 7 for all making, River Island).

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje 80% garderoby pochodzi właśnie stamtąd. Podobnie jak ty kiedyś kupowałam bez ładu i składu. Teraz robię tylko przemyślane zakupy. W szafie mam praktyczne same dobre marki. Nawet udało mi się trafić skórzaną kurtkę, której co prawda musiałam skrócić rękawy, teraz jest idealna. Kuszę się również na t shirty ale tylko w najlepszym gatunku. Są głównie nieznanych marek. Obiecałam sobie też, ze nie kupie w lumpeksie niczego ze znanych mi marek sieciowych. Teraz moja szafa jest przejrzysta i dobrym gatunku, za to małym kosztem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lumpeksy to najprostszy sposób na odmienienie szafy :)

      Usuń
  7. Kocham to uczucie, kody wchodzę do szmateksu i nie wiem, co czeka mnie za rogiem. Czasem nic, a czasem rewelacyjna okazja. Bardzo lubię Second handy na Wyspach, tutaj wszystko jest wywieszone na wieszakach, poprane i uprasowane. Nie ma mowy o stłamszonych w kosztach ' szmatach'. Na Wyspach w sh można też kupić zastawe porcelanowa, rzeźby czy książki. Są też specjalne sh tylko z meblami, czy tylko z elektryka. Na narzute taką, jak Twoja, poluje na e bayu, ale ceny osiągają nawet 70 funtów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, macie tam fajnie i masz rację, ta niespodzianka jest najlepsza :) Prawie zawsze uda mi się znaleźć coś fajnego :)

      Usuń
  8. Lubię robić zakupy w lumpeksach, jednak muszę mieć się na baczności, bo często pokusa zwycięża nad zdrowym rozsądkiem ;).
    Fajny post!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam, świetny wpis, gratuluję tak ładnie to poukładałaś w słowa. ja tez regularnie zaglądam do lumpeksów czasem już mi się zdaje że to jakiś rodzaj uzależnienia. a nóż coś sie trafi ciekawego... ja do tego co Ty napisałaś dodałabym coś od siebie mianowicie ja poszukuje rzeczy klasycznych ale niepowtarzalnych, innych, ciekawych w fasonie...rzadko kto na takie rzeczy zwraca uwagę więc mam pole do popisu...
    pozdrawiam w Białegostoku.... i jeszcze raz super post!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny wpis i same perełki :)
    Też uwielbiam sh, chodzę np. raz na dwa tygodnie. Również zwracam uwagę na metki :) Ostatnio np. kupiłam spódniczkę jeansową od D&G za 50 groszy! :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a ja kiedyś kupiłam płaszcz Valentino, wspaniały, muszę w końcu go przerobić, bo to prawdziwa perełka :)

      Usuń
  11. Lumpeksy są świetne, a dział z jeansami jest moim ulubionym! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio ubieram się właściwie wyłącznie w second-hand'zie - jest w moim mieście ogromy, rewelacyjny taki sklep. Hala, na którą potrzeba około 3-4 godzin, aby wszystko obejrzeć. Rzeczy są czyściutkie, pachnące, porozwieszane na wieszaki i względnie posegregowane rodzajami. I dużo lepszej jakości, niż większość chińszczyzny w galeriach handlowych.

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej,
    Bardzo fajny wpis. Powiem szczerze, że mam już dość przeglądanie blogów/gazet itp., gdzie coraz to większą normą staje się wydanie na torebkę kilka tysięcy złotych, albo na zwykłe sandałki kilkaset złotych.
    Wraz z partnerem nie powodzi nam się źle, ale jak widzę, ile dzisiaj wydaje się na ubrania i dodatki (mimo, że sama lubię modę), to czuję się zagubiona i w głowie pojawia się kilka pytań- co jest ze mną nie tak? Czy może wbrew pozorom jestem biedna, skoro mnie na to nie stać i wydaje mi się to strasznie drogie? Skąd te osoby mają tyle pieniędzy, żeby je wydać na tak zbędne rzeczy, naprawdę w 90% nie warte swojej ceny? Gdzie mieszczą te wszystkie rzeczy i jak np. są w stanie zużyć tony kosmetyków do makijażu, patrząc na to, że kiedyś kończy im się data przydatności?
    Przechadzam się ulicami, a także galeriami handlowymi i nie widzę tych "idealnych" dziewczyn z blogów, tylko zabiegane kobiety, które bardziej cenią wygodę, niż przechadzanie się w 10 centymetrowych szpilach z siatkami pełnych zakupów (takie oczywiście też się zdarzają, jednak oczy gapiów patrzą ze współczuciem niż podziwem).
    Życzę nam wszystkim, żebyśmy nie dali się zwariować. Może coraz więcej ludzi będzie świadomych swoich wyborów i ceny zaczną spadać, a nie tylko szybować w górę...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam kilka swoich ulubionych lumpeksów i ryneczek z ciuchami po 2 zł, ale tu już trzeba szperać, bo wieszaków nie ma. Kupuję najczęśniej zimą swetry - nie znoszę wełny, więc szukam bawełnianych i nie gryzących, wiele ciekawych można dostać za np. 10 zł. Katany kiedyś kupowałam hurtowo, ale jednak średnio je lubię nosić. Ciekawe tshirty z napisami. Wiele razy uratowały mnie SH kiedu szukałam fartucha w kropki do sesji zdj. kuchennej czy fartucha do laboratorium :) Aż nabrałam ochoty na połowy, a przez stałą pracę trochę mniej czasu mam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj bardzo nie lubiłam lumpeksów. Pamiętam, jak jako taka małolata zawsze wkurzałam się na mamę, że mnie do nich zaciąga, bo siara. A teraz sama latam, na studiach mi się odmieniło :D Zresztą właśnie siedzę w spódnicy z wyższym stanem, do kolan, niebieskiej - takiej właśnie szukałam - w sklepie 219 zł, w lumpeksie 1,30 zł! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. uwielbiam lumpeksy! trafiłam i trampki levisa i limitowane conversy i skórę ekologiczną, którą dla h&mu reklamowała Anja Rubik za 39 zł! heloł :D to takie moje najlepsze łupy!

    OdpowiedzUsuń
  17. Genialny wpis! Najlepsze rzeczy, które udało mi się znaleźć to klasyczna koszula Rag&Bone za 10 zł oraz szpilki od Pura Lopez. Lumpeksy górą :D

    OdpowiedzUsuń
  18. 3/4 mojej szafy to ciuszki z lumpeksów. Już tak się przyzwyczaiłam do kupowania za grosze, że do galerii wpadam tylko po bieliznę i po coś, czego naprawdę potrzebuję 'na gwałt' :)

    PS. Cudowne zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawy wpis :) całe wieki nie zaglądałam do lumpeksów, teraz niestety z uwagi na pracę w kiepskich godzinach pozostaje mi wypuszczenie się na zakupy jedynie w soboty. Jakieś polecane lumpeksy w Warszawie? Lepiej kupować w mniejszych miejscowościach czy to raczej bez znaczenia?

    OdpowiedzUsuń
  20. Super blog ! . Też od jakiegoś czasu stałam się fanką lumpeksow ;) . Świetna sprawa ! . Tylko racja trzeba mieć siłę i ten dzień. :) nie popieram Twojego zdania odnośnie marek typu h&M. Kupuję w tym sklepie i cuchy są naprawdę bardzo dobre jakościowo i dlatego bardzo często firma hm , Reserved , Orsay przykuwa moją uwagę . ;) mam kilka perełek . Koturny letnie z hm cena nowych 150 zl ja dałam 15 zl. Marynarka granatowa z hm. Cena nowej 130 zl ja dałam 22 zl. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...mam jedną jedyną bluzkę z H&M z lumpa za grosze, kupioną już wieki temu. Jak teraz widzę tę markę w lumpie, albo nawet w ich sklepie to są same szmaty. Cienkie, plastikowe, drogie i... nic nie warte. Mam za to swoją ulubioną markę butikową, którą ponownie ostatnio odkryłam w lumpie. Nikt jej nie kojarzy a ubrania są świetne, często z metką i jak jest mój rozmiar to kupuję je hurtowo, bo żyją długo (wybaczcie, ale nie podzielę się nazwą ;)) Trafiam też na dobrej jakości swetry. Ostatnio przymierzałam jeden z najlepszych swetrów, jakie spotkałam gdziekolwiek od lat. Merino. Niestety, mimo wszelkich moich nadziei był za duży... a szkoda byłoby go spruć.

      Usuń
  21. co to za szminka?

    OdpowiedzUsuń
  22. ja swojego chrzesniaka i bratanka ubieram tylko w sh bo bluzki sweterki czy koszule kupuje za grosze z metkami!!!! rewelacja !!! a chlopaki ubrani sa rewelacyjnie !!!!

    OdpowiedzUsuń

Popularne Posty

Instagram