poniedziałek, 20 lipca 2015

O siłowni


Naprawdę trudno w jednym poście streścić wszystkie informacje, jakie chciałabym czy mogłabym Wam przekazać w związku z moją świeżą jeszcze przygodą z treningiem siłowym czy dietą. Mimo że dopiero jestem na początku, już sporo się zmieniło i sporo się też nauczyłam, a "do trzech razy sztuka" w moim przypadku jest powiedzeniem bardzo adekwatnym. Tak, to nie jest moje pierwsze wejście na siłownię. Dwa poprzednie były bardzo nieudane...

Moje najpoważniejsze spotkanie z siłownią, nastąpiło w zeszłym roku. Weszłam na siłownię i spędziłam tam miesiąc. Nie był to udany start, gdyż robiłam to na przymus, chciałam sobie coś udowodnić i ewidentnie się tam nudziłam. Na "damskiej" części siłowni, znalazłam tylko typowy kobiecy sprzęt typu bieżnia, rowerek, itp. Na męską część żadna z towarzyszących mi pań, a w tym też ja, nie odważyła się wejść. Po pierwsze, nie wiedziałabym, co z tym żelastwem zrobić. Po drugie, bałam się, że panowie mnie zwyczajnie wyśmieją. Było ich tam naprawdę wielu, a ja nie miałam na tyle śmiałości, by plątać im się pod nogami i udawać, że cokolwiek rozumiem. 
Rzuciłam więc "damską siłownię" i wróciłam do typowych zajęć, typu rower, zumba, dywanowe treningi z Mel B. Sama nie mogłabym nazwać siebie grubą, bo nosiłam Xs czy S, jednak nie do końca byłam z siebie zadowolona.


Ponieważ, mimo ćwiczeń - dywanówek - nic specjalnego się nie działo, czułam zniechęcenie. Wtedy wpadło mi w ucho, że najlepiej rzeźbią ciało treningi siłowe i bardzo się nakręciłam.
Tak, ja też miałam pełno obaw i myślałam że szybko przypakuję, będę miała jeszcze mocniejsze bary, szeroki brzuch, i nogi jak kloce. Krótko mówiąc, nie chciałam wyglądać jak te dziewczyny kulturystki z tarką na brzuchu i umięśnionymi udami. Bałam się tego strasznie, nie chciałam wypić grama białka, nie chciałam podnosić więcej niż 2,5 kg. Ale zdrowy rozsądek wygrał, kobiece ciało nie ma w naturze być męskim, a bycie kulturystką to wielkie poświęcenie i bardzo ciężka praca. W końcu to do mnie dotarło ;)
Na rozmaitych zdjęciach z inspiracjami internetowymi, dużo bardziej podobały mi się ładnie umięśnione kobiece kształty niż wychudzone modelki. Nie interesowały mnie cele w postaci wagi poniżej 50kg (to trochę bez sensu, bo mięśnie są cięższe niż tłuszcz) i dieta 1000 kalorii.
Moje trzecie podejście do siłowni, okazało się tym właściwym. Głupi ma szczęście, bo spotkałam koleżankę, która od dawna chodzi na siłownię, świetnie wygląda i dodatkowo zrobiła właśnie trenera. Wzięła mnie w obroty, wsadziła mi na ramiona sztangę, dała konkretne ciężary i na koniec zrobiła kilkuminutowy trening brzucha... aż padłam prawie bez sił. Przez kolejny tydzień bolało mnie wszytko, nie wiedziałam, którą stroną ciała mam siadać, jak mam leżeć czy nawet stać. Chyba nawet podczas mrugania bolało mnie wszytko.. A przecież tyle ćwiczyłam do tej pory, byłam aktywna, aż nazbyt ;)

Pierwsze efekty ćwiczeń na siłowni zauważyłam po jakimś miesiącu, maksymalnie 5 tygodniach. Pojawiły się mięśnie na brzuchy, częściowo znikły boczki, których Tiffany ruszyć nie mogła, ale poza tym nie sądziłam, że coś więcej się zmieniło. Waga stała w miejscu, a nawet nieznacznie drgnęła w górę. Zaczęło się typowe marudzenie i wtedy zirytowany Adam zrobił mi zdjęcia porównawcze. Szczęka mi opadła, gdy zobaczyłam mój tyłek. W życiu nie wyglądał tak dobrze, nawet wtedy gdy ważyłam 47 kg. Ramiona, których szczerze nie znosiłam, zaczęły wyglądać przyzwoicie, skóra na nogach wygładziła mi się i napięła. Nie mogłam uwierzyć, że w ogóle to jest możliwe, że zaczynam być lepszą wersją samej siebie. To mnie zmotywowało najbardziej i ćwiczę dalej. Męczę się coraz mniej, podnoszę sobie poprzeczkę. Oczywiście, zdarzyło się, że przegięłam i kolana odmówiły posłuszeństwa.
Kolejnym pozytywem okazała się zmiana postawy ciała. Wcześniej okropnie się garbiłam, a przez siedzący tryb pracy, pogłębiałam tę wadę. Teraz, dzięki ćwiczeniom, trzymam się bardziej prosto i mniej bolą mnie plecy.
Nie da się ukryć, że trening siłowy jest ciężki i męczący, jednak daje on masę satysfakcji i radości. Wydaje mi się, że idealnie sprawdzi się u osób, które lubią pracować same nad sobą i pokonywać swoje słabości. No i dla tych niecierpliwych, bo efekty przychodzą bardzo szybko.



Co ćwiczę. 
Na początku najlepsze są treningi obwodowe - czyli na jednej sesji treningowej ćwiczymy wszystkie mięśnie. Ja taki obwód robię sobie raz w tygodniu, a pozostałe dni poświęcam na inne typu mięśni - np. plecy i biceps, klatkę i triceps czy najważniejsze nogi i pośladki.
Na siłownię chodzę zazwyczaj 3 - 4 razy w tygodniu, a spędzam tam zwykle 1,5 godziny - dobra rozgrzewka, trening właściwy plus ćwiczenia bez obciążeń (takie przerywniki w treningu), na koniec trening mięśni brzucha i solidne rozciąganie.
Najbardziej lubię martwy ciąg, wykroki z obciążeniem, przysiady, przysiady - sumo czy wyciskanie na ławce poziomej. Cały czas się uczę, popełniam błędy, ale sprawia mi to frajdę, a to podstawa. Jeśli się czegoś nie polubi, nie ma sensu tego robić na siłę :)



Co jem?
Nie przesadzam już, nie odchudzam się na siłę, nie liczę i nie ważę porcji dań. Nie jestem i nie chcę być ekspertem w tej dziedzinie, ale wszystko staram się robić z głową. Nie będę zmieniać o 180 stopni swoich przyzwyczajeń, bo to w moim przypadku nie działa pozytywnie i tylko zniechęca. Staram się po prostu zdrowiej jeść, a od czasu kiedy schudłam sporo kilogramów kilka lat temu, prawie cały czas trzymam taką dietę.
Moje spoczynkowe zapotrzebowanie kaloryczne to ok. 1300 kalorii (potrzeba mi tyle dla podstawowych funkcji organizmu, nie wliczając w to codziennych czynności czy treningu). Obliczcie sobie swoje dzienne zapotrzebowanie energetyczne (u mnie ok. 1900 kalorii)  i od tej liczby obniżajcie liczbę kalorii, jeśli chcecie schudnąć. To bardziej racjonalne, zdrowsze i na pewno daje trwalszy efekt. Nie spowalnia metabolizmu, a właśnie go przyspiesza :) Nie katujcie się dietami 1000 kalorii.
Próbowałam na początku mocno obniżać kalorie i nie skutkowało to dobrze, czułam się słaba i zmęczona. Teraz mam inne podejście - dbam o swój organizm, a przede wszystkim muszę mieć siłę, by wstać rano z łóżka, myśleć w pracy i ciężko ćwiczyć wieczorem, a do tego potrzebne jest dobre i zdrowe jedzenie :)
Na śniadania najbardziej lubię zjeść owsiankę czy omlety (najbardziej na słodko z masłem orzechowym i owocami), ciemne pieczywo z warzywami, kurczakiem, rybą, chudą wędliną, jajkiem.
Do obiadów podchodzimy na luzie, bo nie chciałabym, by wszyscy ludzie dostosowywali się do mnie, ale stawiam głównie na warzywa, chude mięso, ciemny ryż, makaron. Uwielbiam zupy, a typowe naleśniki, pierogi i mączne rzeczy staram się robić z mąki pełnoziarnistej.
Przed treningiem jem coś, co daje energię czyli węgle. A po treningu coś, co ma sporo białka. Lubię moje dietetyczne serniki białkowe (TUTAJ). Dodaję do nich odżywkę czekoladowa z Fitnessguru (pyszne) i smakuje rewelacyjnie o każdej porze dnia.
Jeśli nie możecie zrezygnować z deserów, polecam tę stronę TUTAJ ;)
Nie jestem ekspertem w żywieniu, lubimy z Adamem mieć luz i pozwolić sobie na coś mało treningowego,  ale razem jest nam raźniej i smakuje nam wiele tych samych rzeczy. Motywujemy się nie tylko na sali treningowej, ale też w kuchni. Mam tylko jeden problem - Adam "jest na masie" (zwiększa zapotrzebowanie kaloryczne) i ciężko mi przy nim ograniczać się z jedzeniem. Nie jest najgorzej - u mnie waga stoi, u niego rośnie :)


Co zakładam na siłownię?
Strój nie jest bardzo ważny i nie musi być drogi, zwłaszcza na początku, gdy nie wiesz, czy siłownia będzie dla Ciebie. Wystarczą zwykłe getry, koszulka, sportowe buty. Jeśli jednak polubisz się z siłownią, warto trochę zainwestować w wygodne ubranie, przede wszystkim w dobry stanik sportowy i treningowe obuwie. Moje stare buty nie nadawały się na siłownię, bo były zbyt sztywne i wysokie. Nie mogłam utrzymać w nich dobrze równowagi, czułam się mało stabilnie. Teraz mam typowe treningowe buty, które są bardzo płaskie i giętkie, a do tego przewiewne. Jeśli masz buty biegowe, może się okazać, że będą dobre i na siłownię.  
Staniki sportowe znaleźć można w każdym sportowym sklepie, a nawet w sieciówkach. Latami nosiłam te z h&m i było ok. Szybciej się pruły i mechaciły, ale wystarczały w zupełności. Teraz zainwestowałam w staniki typowo sportowe i polecam nieco bardziej, zwłaszcza TEN model. Bardzo dobrze trzyma biust i nie spłaszcza go jak typowe topy.
Teraz, gdy jest ciepło, zawsze mam na sobie obcisłe szorty (te szerokie powinny mieć wszyte legginsy pod spodem) i zwykły top za 5 zł z h&m.
Dobrze na siłowni mieć też rękawiczki. Nie muszą to być typowe rękawiczki na siłownię, wystarczą te rowerowe. Uchronią dłonie od odcisków, otarć i nieprzyjemnych wrażeń.
Sporo fajnych ubrań znalazłam w h&m, nike, na zalando i na fitnesstrening.pl


Mam nadzieje, że trochę Was zachęciłam do siłowni i rozwiałam kilka Waszych wątpliwości. Podkreślam, że sama jestem dopiero początkująca, dlatego nie jestem wyrocznią. Pozdrawiam Was serdecznie i... niech moc będzie z Wami ;)


« Nowszy post Starszy post »

33 komentarze

  1. Super! Ćwiczę regularnie od ponad 1,5 roku i jestem mega wkręcona w siłownie. Zawsze cieszę się kiedy kolejna osoba widzi w tym zajafkę. Życzę wytrwałości, sukcesów no i samy wspaniałych zmian!
    A co do tych wielkich mięśni, ud itd. : Apetyt rośnie w miarę jedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie nie, uda nie, hahah. Mam na tym punkcie jakąś obsesję :) Dzięki i pozdrowienia :*

      Usuń
  2. Ja uwielbiam swoje domowe, intensywne treningi, po których są świetne efekty. Pozdrawiam Martyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro masz takie efekty po dywanówkach, to po siłce pewnie miałabyś ogień, ale fajnie, że robisz to co lubisz, tak trzymaj :)

      Usuń
  3. Z przyjemnością czytam, że kolejne osoby uciekają od machania nóżką i biorą się za żelastwo, sama też tak błądziłam i żałuję, że wcześniej nie wzięłam się za crossfit, który zresztą gorąco Ci polecam jako alternatywę dla typowej siłówki - nie ma nudy.
    Masz rację - trening siłowy to przede wszystkim dyscyplina i ciężka praca - z czasem wyniki są ważniejsze niż to jak nasze ciało się zmienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie, chętnie bym spróbowała crossfitu a nawet tabaty :)
      pozdrowienia

      Usuń
  4. Zuza ! Jesteś moją inspiracją i motywacją :)
    Buziaki ;*

    KaSia

    OdpowiedzUsuń
  5. Długo zastanawiałam się nad siłownią i bardzo się wahałam, ale przekonałaś mnie do niej :)
    Kratka w kropki - Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czuję się zachęcona, ale u mnie czas na modelowanie przyjdzie kiedy zrzucę co najmniej 15 kg... :D Co niestety póki co słabo mi idzie. Ale Ty wyglądasz super :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę się zmotywować, wyglądasz suuuper! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja uwielbiam siłownie, chodzę regularnie 3 razy w tyg. Zwykle jestem tam jedyną kobietą ale kompletnie mi to nie przeszkadza, ani razu też nie spotkałam się ze złym nastawienie ze strony ćwiczących tam facetów - wręcz przeciwnie nie raz mi pomagali gdy nie mogłam poradzić sobie z obsługą jakiejś maszyny. Początek miałam ułatwiony, bo chodziłam tam wraz z moim chłopakiem i ćwiczyłam pod okiem trenera, który pokazywał mi przede wszystkim prawidłową technikę wykonywania ćwiczeń i dawał mnóstwo wskazówek. Teraz juz bardziej orientuje się co i jak i czuje się tam na prawdę swobodnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda, a zapomniałam o tym napisać, że faceci są bardzo uprzejmi i pomocni, dobrze się z nimi ćwiczy :)
      I masz rację, dobrze iść pierwszy raz z kimś, kto jest doświadczony, taka pomoc jest bardzo cenna. Pozdrowienia :)

      Usuń
  9. Ja tez kiedyś miałam taki zryw-latałam na siłkę 3x w tygodniu,do tego codzienne ćwiczenia w domu+rower-też codziennie :) I tak jak mówisz-byłam wówczas tym bardzo nakręcona,to była moja pasja,można by powiedzieć ;p
    Teraz niestety mocno się rozleniwiłam i z tego wszystkiego pozostał rower ;p Najtrudniej jest zmobilizować się i zacząć :)
    Fantastycznie wyglądasz!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może za dużo właśnie sobie dałaś w kość, chociaż jak wciągnie, trudno się opanować :)
      Pozdrowienia

      Usuń
  10. Świetne podejście do sprawy, i zazdroszczę pięknej figury! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja nadal nie moge sie zabrac, cwicze 2 tyg regularnie, potem jestem tak przemeczona, ze odpuszczam. Pracuje na pelen etat i jeszcze 2 razy w tyg chodze do szkoly jezyka dunskiego na 2,5 h. wiec czasami jak zaczynam prace o 7 koncze o 15, szybko cos jem, bo o 16.15 zaczynam szkole. Koncze kolo 19 i juz nie mam sily, bo od jestem juz wtedy od 13 h na nogach... ehhh
    czasami biegam, tylko u mnie jest to od 21-22, bo wczesniej nie dam rady, a jak chce isc o 19-20 to jeste tak glodna, ze nie moge przebiec kilometra... a wszyscy mowia, ze to wymowki :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuj się, masz naprawdę sporo na głowie i do tego i bez ćwiczeń wyglądasz świetnie :) Tylko pozazdrościć :)

      Usuń
  12. Wow, jestem pod wrażeniem i przekonałaś mnie!
    Nie mogę na dywanie przywrócić formy brzucha po ciążach... Niby wiem, że po trzydizestce i dwójce dzieci ciało ma prawo trochę sflaczeć, ale walczę:D
    Może faktycznie warto spróbowac z siłką... (tylko chyba musiałabym się też szarpnąć na jakiegoś trenera, tez nie wiedziałabym kompletnie za co się złapać)

    Fajnie, ze chodzicie razem z Adamem, nie ma o jak się wspólnie spocić:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, byś zobaczyła moje stare zdjęcia, nie tylko po ciąży można być sflaczałym ;)
      Trener to pewnie droga sprawa, ale może znajdziesz sobie kogoś znajomego? Ja jakiś czas z obciążeniami ćwiczyłam w domu, ale nie potrafiłam dobrze kontrolować techniki i nabawiałam się okropnego bólu pleców, także na to trzeba uważać :) ściskam

      Usuń
  13. Zależy jakie "dywanówki", po Mel B nie ma prawie żadnych efektów, a po ćwiczeniach z Zuzką (ZWOW-y) są szybko i do tego rewelacyjne, tylko bardzo ciężkie, więc trzeba być odpowiednio zmotywowanym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za polecenie na pewno sprawdzę. Ja w zeszłym roku ćwiczyłam freeletics (kalistenika), był bardzo męczący, taki trochę męski, ale dość dobrze 'zbijał kalorie'. Jednak u mnie to ciężary lepiej rzeźbią, jestem chyba oporna ;)
      pozdrowienia

      Usuń
  14. super przemiana! jestem pod mega wrażeniem! ja biegam tzn uprawiam bardziej slowjogg-w alternatywie steppuje albo jezdze na stacjo plus dywanówki i jest efekt, przygodę z siłownią też miałam ale stw z perspektywy,że jogging jest najlepszym trenigiem-spala tłuszcz i jednocześnie ujędrnia-polecam choć nie wiem czy to brzmi dla Ciebie przekonująco skoro masz już swój sposób na własne ciało :)
    zzooffkkaa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, jasne, kardio to podstawa. Biegam sobie, kiedy tylko mogę, dla przyjemności i chodzę regularnie na zumbę, także samą siłownią nie żyję :) Dzięki :)
      pozdrowienia

      Usuń
  15. Masz naprawdę coraz lepszą sylwetkę! Widać, że Cię to kręci ;) super wygladasz :) pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Efekty Twojej pracy na siłowni są imponujące!!!! Kusisz, kusisz :)
    Muszę wreszcie spróbować :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja się zachwycam opalenizną! <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Super wyglądasz Zuza. Przkonałaś mnie żeby wymienić dywan na ławeczkę ze sztangą ! :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem pod wrażeniem Twojej sylwetki :) Jakie ćwiczenia wykonywałaś, że Ci tak łydki zeszczuplały? Ja ćwiczę już jakiś czas, wszędzie centymetry lecą, a łydki jak były duże tak są :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łydki to jest spory problem, zawsze chciałam mieć szczuplejsze. Pewnie samo ich umięśnienie daje to, że wyglądają lepiej. Pewnie trochę pomogło bieganie i ćwiczenia na nogi na siłowni (typowe ćwiczenia + np. stojąc na stepie spinam łydki - podnoszę się na palcach i opuszczam)
      Dziękuję Ci bardzo i pozdrawiam

      Usuń
  20. jak ja lubię na Was patrzeć, wydajecie się świetną parą a razem po prostu oczu od Was oderwać nie mogę ;-)

    OdpowiedzUsuń

Popularne Posty

Instagram