środa, 30 września 2015

Co warto kupić w sieciówce


Istnieje pogląd, który nadal pobrzmiewa także i w mojej głowie, że to co pochodzi z sieciówki, to rzecz słabszej jakości, na którą zazwyczaj żal naszych pieniędzy i miejsca w szafie. 
Od jakiegoś już czasu, staram się kupować rozsądnie - czytać składy, odkładać na ubrania lepszych marek, młodych projektantów. Owszem, bywa że zrobię wyjątek od reguły i skuszę się na coś ze względu na inne walory, jednak zazwyczaj staram się być rozsądna. No... ale dziś będzie o sieciówkach i o rozsądku w jednym poście. Czy to w ogole możliwe? Okazuje się, że tak. Tak, tak, tak! :)

Zaletą sieciówki jest konkurencyjna cena i bardzo dobry zasięg. Daleko mam do COSa czy Massimo Dutti. Za to h&mów, zar czy mango jest u mnie dostatek. Lubię przymierzyć parę ubrań czy zwyczajnie pochodzić między wieszakami, pooglądać daną rzecz, zanim zdecyduję się kupić ją choćby i on line. Do tej pory myślałam, że właśnie tylko przez internet kupię ubrania i dodatki lepsze jakościowo.
Okazuje się, że w temacie jakości ubrań coś drgnęło na plus i popularne sieciówki zaczęły tworzyć kolekcje ubrań lepszych jakościowo, z prawdziwą jakością premium i uwaga, nie tylko na działach dla facetów, jak to było jeszcze kilka lat temu.

 (szal, kurtka, siwy sweter i różowa czapka - h&m, biały sweter i buty - mango)


Ceny działów Premium są sporo wyższe niż ich odpowiedników z działów zwykłych, ale i tak niższe niż w droższych butikach, a wybór może naprawdę zdziwić.
Dobra, nie spodziewajmy się cudów i tego że np. buty służyć nam będą 10 lat a kaszmirowy sweter podobny będzie jakością do bardzo kosztownego swetra renomowanej i specjalizującej się w temacie marki. Mimo to, jest postęp i w końcu mamy jakiś wybór miedzy tym co słabe, średnie i lepsze. Bierzmy więc lepsze :)

Mango w swojej kolekcji miało nie raz prawdziwe perełki (kurtki skórzane są naprawdę godne pochwały), ale i też zakupy pułapki - bardzo często się zdarzało, że opisy wprawiały mnie zwyczajnie w osłupienie (sweter wełniany posiadał tylko domieszkę wełny np. kilkanaście procent, zaś zawartość kaszmiru w "kaszmirowym swetrze" wynosiła "aż" 5%!). W tym roku jest zupełnie inaczej. Stworzono cały dział ze stuprocentowymi kaszmirowymi ubraniami i dodatkami. Są piękne, modne a zarazem klasyczne.
H&M także bardzo mnie zaskoczył swoją nową kolekcją premium, bo wełniane czy skórzane dodatki aż same się proszą o noszenie. Nagle zamarzyłam o wełnianym kapeluszu i parze kozaków za kolano. Jest dobrze, tej zimy można naprawdę fajnie się ubrać...

 

Na wszystkich zdjęciach znajdziecie ubrania i dodatki wykonane wyłącznie z prawdziwej skóry oraz z wełny (z wyjątkiem kapelusza, wszystko to 100% kaszmir )
« Nowszy post Starszy post »

21 komentarzy

  1. Nie wiem jak COS (pierwszy raz słyszę tę nazwę), ale Massimo Dutti to taka sama sieciówka, jak i Zara. Ba. To jest ta sama sieciówka! Hiszpański Inditex jest właścicielem Zary, Massimo Dutti, Pull and Bear, Stradivariusa i chyba Bershki, chociaż już nie jestem pewna. Więc poza odmienną grupą docelową i ceną za bardzo się te ubrania nie różnią, we wszystkich tych sklepach rozprowadzają na ciuchach śmierdzące perfumy, przez które aż mnie odrzuca gdy wchodzę do środka. Pewnie żeby ukryć ich prawdziwy zapach, taniej hiszpańszczyzny. No ale cóż, nie stać mnie ani na zagranicznych, ani polskich projektantów, więc widziały gały co brały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się zgodzić :) To że właściciel jest ten sam, wiele nie znaczy...
      Tak jak h&m ma m.in. swojego lepszego krewnego - COSa, tak zara ma Massimo Dutti. Ubrania, które tam znajdziesz mają dużo lepsze składy (bawełny, wełny, skóry) i tym samym, są skierowane też do innej grupy klientów (na pewno zamożniejszych, starszych).
      Owszem, jak wszędzie znajdzie się i perełka i bubel, ale nie porównywałabym Massimo do Bershki, gdzie nie ma chyba nic poza plastikiem. Może nie jest to wzorcowa jakość, ale to w końcu sieciówka, a ja w poście brałam pod lupę popularne sieciówki :)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Niestety.
      Jedwabne koszule z massimo, które po jednym razie rozchodzą się na WSZYSTKICH szwach mówią co innego.
      Tak, tak, probowalam...

      Usuń
    3. Jak w każdej sieciówce, znajdzie się i coś fajnego, jak i coś słabego. Takie zalety i wady sprzedaży masowej.
      A jedwab... Cóż, kupiony w sieciówce zawsze jest ryzykiem. Dla porównania, ja mam jedwabną sukienkę od projektanta i też okazała się bardzo słaba. Zraziłam się do jedwabiu na długo.
      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Ola Borecka - przede wszystkim: tak - Bershka należy do Inditexu. Po drugie zapach nie jest rozprowadzany na ubraniach, tylko perfumowane jest powietrze. Tylko w Zarze i Stradivariusie. I nie jest to po to, żeby ukryć jakiś zapach, ale dlatego, że taka jest polityka tych dwóch brandów - zapach jest znakiem rozpoznawczym. I ma być subtelny, a nie odrzucający. Widocznie w galeriach, w których robisz zakupy, dziewczyny w Zarze i Stradku za bardzo przykładają się do zadania. Poza tym w tym miejscu zgodzę się z Zuzą, że Massimo Dutti to nie to samo co Bershka. W Massimo kupisz ubrania z tkanin natualnych albo z bardzo dużą ich domieszką. Robiąc zakupy, musimy uważnie czytać metki. Ja kiedyś niejednokrotnie nacięłam się na piękne, ale akrylowe swetry. Mechacące się, rozciągające. Próżno szukać swetra z bawełny z domieszką wełny w Stradivariusie, ale w Massimo to już nie problem. Poza tym w H&M też można znaleźć bawełniano-wełniane swetry. Ja tam tylko takie tam kupuję i nie mam problemu z ich znalezieniem, a dodam, że H&M w moim mieście jest ubogi, bo mały, więc i asortymentu mniej.
      Natalia Klim - owszem, może i koszule z Massimo rozeszły Ci się na szwach, ale to nie oznacza, że wszystkie ich ubrania są do niczego. Poza tym jak widać z komentarza Zuzy, nie ma reguły, co do tkanin używanych do produkcji ubrań. Ja sama mam kilka koszul ze Stradivariusa ze sztucznego jedwabiu (czyt. poliester) i jeszcze żadna mi się nie zepsuła, rozeszła czy coś w tym stylu. Nie można jednak uznawać, że skoro jakaś linia produktowa wyszła słaba, to całość taka będzie.
      Pozdrawiam Was dziewczyny :-)

      Usuń
    5. cóż, koncern L'oreal jest właścicielem zarówno Lancome i YSL jak i Maybelline i Garniera, to naprawdę o niczym nie świadczy. Zarówno w sieciówkach jak i droższcyh sklepach można trafić na perełki i buble.Btw, zapach który jest rozpylany np. w stradivariusie uwielbiam, marza mi się takie perfumy <3

      Usuń
    6. Zgadzam się co do zapachu - jest odrzucający i czuć go nawet na zewnątrz sklepu, ciężko wejść do Masimo dutti i cokolwiek obejrzeć, to samo w Stradivariusie, szkoda, bo to odstrasza wielu klientów
      ps. byłam w wielu galeriach, w wielu miastach - niestety z każdego tak samo mocno cuchnie
      Co do jakości ubrań - tak jak wspominają dziewczyny, zwyczajnie należy czytać składy.

      Usuń
  2. Ja kochałam h&m przez większość swojego życia. Teraz nadal tam kupuję, jednak głównie na dziale l.o.g.g. Niektóre koszulki mam już 4 lata - wyglądają dobrze, nie tracą kształtu ani koloru. Jednak bardzo zainteresował mnie dział premium quality.
    Z drugiej strony dobrym miejscem na szukanie ubrań dobrych jakościowo jest TK maxx. Ostatnio widziałam pełno swetrów 100% z wełny z merynosów za 99 zł (nie mogłam nie kupić) czy w 100% kaszmirowych za 250 zł. Nie mówiąc o idealnych nieprzecieranych jeansach marki Diesel za 100 zł. Jedyny minus to oczywiście czas, który trzeba spędzić pomiędzy wieszakami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się w TK maxxie czuję zazwyczaj trochę jak w lumpeksie. Naprawdę trzeba mieć oko. Większość ubrań albo za wielka albo za mała, często przestarzałe fasony. Ale pewnie am po prostu pecha do sklepu, bo już nie raz słyszałam, że można tam upolować coś dobrego. Ja nie przepadam za samym sklepem, za dużo jest tam dla mnie wszystkiego - przez garnki po ubrania, na doniczkach ogrodowych kończąc. Jednak masz rację, warto tam zajrzeć od czasu do czasu :)

      Usuń
    2. Mam podobne odczucis, mi tak samo przypomina lumpex, ale tak jak w lumpexie nie mam problemu zeby cos znalezc tak w tk maxx juz tak. Dlatego gdy tam ide ograniczam sie tylko do zajrzenia na buty kosmetyki i dzial papierniczy:)

      Usuń
    3. O jeju a już myslałam,że ja jestem nienormalna, bo wszysc się zachwycają tym tk maxem, a mi tam smierdzi jak w lumpku.. i te tony ciuchów bez ładu i składu....

      Usuń
    4. Ojej, a ja z kolei pokochałam TK Maxx wielką miłością. To moje ulubione źródło nowych butów, jeansów i bluzek biurowych. Może to kwestia tego, w którym TK-u się buszuje? Te warszawskie (głównie Centrum i Targówek) są przyzwoicie zaopatrzone, w lubelskim i w Krakowie w Bonarce też zazwyczaj trafiam na fajne rzeczy. Inna sprawa, że i większość lumpeksów jest dla mnie łaskawa, więc może po prostu mam "oko myśliwego"? :)

      Usuń
  3. Dziewczyny, ja mieszkam w UK i dla mnie, gdy chce kupic cos dobrej jakosci, TK Maxx jest pierwsza (i jedna z niewielu) opcja. Nie wiem, jak jest w Polsce w tym sklepie, ale na Wyspach wybor jest naprawde dobry. Oczywiscie sa i poliestrowe koszulki i akrylowe swetry, ale wystarczy tylko przeczytac metke ze skladem. Poza tym fasony i wzory rzeczy z TK Maxa sa niepowtarzalne, i nie dotyczy to tylko ubran.Wchodzac do tego sklepu czuje sie troche jak w innym swiecie. A jesli chodzi o popularne sieciowki, to uwielbiam linie Logg z H&M, maja dosc dobra bawelne a i swetry z duza domieszka welny tez sie trafiaja. Ale ale, ostatnio na Ebayu upolowalam 100% kaszmirowy kardi z H&M! Mysle, ze wszedzie trafiaja sie lepsze i gorsze linie. Tak ceniony na Wyspach Marks& Spencer wcale nie powala jakoscia, a w przyczolku tandetnej chinszczyzny, Primarku, mozna czasem wyhaczyc swietne zimowe swetry z welny. A wiec trzeba miec oczy i uszy otwarte i nie zamykac sie na wielosc opcji. Pozdrawiam;)
    P.S. Zuza, to ze zdjec to wszystko Twoje? Wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nic z tych rzeczy nie jest moje, to tylko zdjęcia pokazujące część kolekcji, która mi się spodobała ;)
      Może na coś się skusze, myślę że warto skorzystać :)

      Pozdrowienia

      Usuń
  4. Ja z wiekiem przerzucilam sie na ZARE I Massimo I bardzo sobie cenie zwlaszcza sliczne skorzane torebki jak I kaszmirowe sweterki z Massimo Dutti. TK MAX mnie przeraza- tez sie tam czuje jak w lumpeksie a niestety nie mam talentu do " grzebania " choc np. Moja przyjaciolka wylowila tam cudne plaszcze Korsa za bajecznie male pieniadze!

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiscie - jest na czym zawiesic oko i wydaje mi się, ze są to rzeczy mimo "sieciówkowości" dobrej jakości. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szary sweter z Mango jest piękny!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeżeli chodzi o TK Max to zauważyłam, że trzeba iść tam wiedząc dokładnie czego się szuka, bo inaczej to nie ma sensu, bo po prostu ten sklep jest zbyt duży. Ostatnio wiedziałam, że szukam zwyklych czarnych spodni i udało mi sie znaleźć je właśnie w TK Max a inne sklepy niestety mnie zawiodły a nigdy nie byłam przekonana do tego sklepu.
    Zapraszam do mnie, dayamanday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakość ubrań, rozsądne zakupy to temat rzeka. Jeszcze kilka lat temu byłam zakupoholiczką z krwi i kości. Wszystkie ubrania, buty i dodatki, które były w "trendzie" miałam w swojej szafie. Kupowałam w lumpeksach, h&m, zarze, itp. Nie interesowałam się jakością ubrań, ich składem, itp. Wydałam sporo pieniędzy na ubrania nie warte swojej ceny, niewygodne buty - rzeczy, które rzadko nosiłam. Po kilku latach, tkwiąc w wszechogarniającym mnie szajsie, ocknęłam się. Przejrzałam całą zawartość swojej szafy. 70% ubrań z zary było źle uszytych, skrojonych. Były to ubrania w różnych cenach. Postanowiłam z tym skończyć. Teraz zwracam uwagę na każdy detal, skład, wystające nitki. Jestem zakochana w rzeczach od naszych polskich projektantów i marek i we wszystkim, co jest made in Poland. Moja szafa powoli zapełnia się rzeczami, które świadomie wybrałam. Choć nie wszystko made in poland jest dobrej jakości.
    Obawiam się jednak, że popadam w obsesję. Kupując coś w sklepie, dokładnie przeglądam daną rzecz, sprawdzam, czy jest dobrze uszyta, itp.
    Mam jednak dylemat. Nie mogę w 100% wyzbyć się zakupów w sieciówkach, mimo, iż oszczędzam na rzeczy polskich marek. Ostatnio kupiłam beżową kamizelkę w zarze, która składa się w 43% z wełny. Kosztowała 360zl. Jedna z polskich marek ma przepiękną beżową kamizelkę 100% kaszmir za 1400zł, inna polska marka ma beżową kamizelkę 100% wełna - za 700zł. Mając większy budżet bez wahania kupiłabym jedną z nich. Bardzo mnie interesuję, którą z kamizelek byś wybrała. Dodam, że wszystkie trzy na równi są piękne. Lepiej oddać tę z zary i oszczedzać? (Przepraszam, za chaotyczność mojej wypowiedzi.)
    Pozdrawiam, Gosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, wydaje mi się, że we wszystkim trzeba mieć umiar i wiedzieć, na co możemy sobie pozwolić. Jeśli stać Cię, by kupić sobie droższą i lepszą rzecz, to nie ma problemu. Jeśli masz inne wydatki, sprawa wygląda nieco inaczej. Trzeba to sobie przemyśleć i wybrać, to co jest dla nas korzystniejsze i czasem umieć też zrezygnować.
      Nie będę ukrywać, że kilka razy nacięłam się na polskie marki, na projektantów, ich dobre jakościowo materiały i podchodzę do takich zakupów ostrożnie. Staram się wybierać tylko sprawdzonych, długo nad takim zakupem myślę, sprawdzam, pytam innych.
      Z drugiej strony, nie przepadam za zarą, która jest dla mnie najbardziej hitowa, stosunkowo droga i często najsłabsza jakościowo. Jednak mam kilka ubrań z tej sieciówki i są w porządku. Trzeba tylko wybrać te lepsze. Może ta kamizelka będzie dobrze Ci służyć. Jeśli nie, to możesz ją reklamować.
      Raczej nie kupiłabym kamizelki za 1400 czy nawet 700 zł. Jeśli bardzo by mi na niej zależało, poczekałabym na promocje. Ale to mój wybór, ja po prostu nie noszę kamizelek. Jeśli miałabym wydać tak duże pieniądze, wydałabym je na coś bardziej praktycznego - np. na płaszcz, kurtką skórzaną czy porządną torebkę. Jeśli dla Ciebie kamizelka jest taką klasyczną i niezbędną rzeczą, możesz pomyśleć o droższym zakupie. Warto mieć lepsze jakościowo ubrania i świadomą szafę, jednak nie za wszelką cenę :)
      Pozdrowienia :)

      Usuń

Popularne Posty

Instagram