niedziela, 17 stycznia 2016

Wielkie prucie


Czasem trzeba coś zniszczyć, żeby później zrobić coś dobrego i przy okazji troszkę się wyżyć. 
Złapałam więc za mój kochany wielgachny sweter (ten oto TUTAJ) i dokonałam na nim małego spustoszenia.


Pewnie część z Was pomyśli, że zwariowałam i zmarnowałam kawał ciężkiej roboty, ale jestem przekonana, że z tego prucia może wyjść coś dobrego. Ostatnio mam chyba zbyt dużo energii i do tego też całą masę pomysłów w głowie. Aż chciałoby się wydłużyć dzień, tydzień, rozwlec godziny, zatrzymać zegarek i działać, działać, działać. Trzymajcie więc za mnie kciuki.
Mam nadzieję, że to co Wam niedługo pokażę, będzie warte tego całego prucia. 




« Nowszy post Starszy post »

18 komentarzy

  1. Mnie też często zdarza się pruć już gotowy sweter na poczet czegoś nowego... Zazwyczaj okazuje się to bardzo dobrym działaniem! ;)
    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurczę, trochę szkoda tego swetra. Świetny był :) Mam jednak przeczucie, że prucie się opłaci. Czekam na efekty!

    Pozdrawiam,
    VANILLAMADNESS.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę się doczekać efektów!

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno będzie dużo warte to "prucie" :) no no, widzę, że kot też ma zajawki "wełniane" :) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam to! Czasem drobnostka w gotowej rzeczy przeszkadza tak bardzo, że naprawdę lepiej spruć i przeznaczyć włóczkę i pracę na coś innego :) Właśnie stoję przed dylematem prucia, bo mi się świeżo wydziergany płaszcz rozciągnął po blokowaniu i jest za długi (kieszenie w połowie ud i te sprawy;). Ale spróbuję najpierw mojej suszarkowej sztuczki (krótki cykl w suszarce doskonale przywraca wełnie wymiary sprzed prania, ale trzeba najpierw na próbce sprawdzić, bo można wyciągnąć sfilcowane maleństwo). Czekam na efekty ponownego wykorzystania włóczki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam to. W tamtym tygodniu skończyłam wielgachny komin. Trochę ponosiłam i będę pruć... Mój chłopak mówi, że popadłam w uzależnienie, bo w każdej wolnej chwili łapię za druty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta wełna wygląda tak fantastycznie, że na pewno cokolwiek z niej nie powstanie - i tak będzie świetne! :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe, co tam nowego kombinujesz:)??? Kicius dzielnie Ci towarzyszy :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja zapytam z innej beczki. Jak tam treningi, odżywianie? :)

    Pozdrawiam, Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez zmian, weszło w krew. Działam dzielnie :)
      Pozdrowienia

      Usuń
    2. Czy pojawią się jakieś wpisy na ten temat? :)

      Usuń
  10. szkoda. tyle pracy w niego wlozylas. ale widocznie masz cos lepszego w zanadrzu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Co to za włóczka,jeśli mogę spytać? Gdzie zaopatrujesz się w takie zakupy-w sklepie stacjonarnym czy przez internet? U mnie w pasmanterii niestety wyboru dużego nie ma,jesli chodzi o włóczki ;/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze przez internet, jest najlepszy wybór dobrych jakościowo włóczek w korzystnych cenach.
      U mnie w pasmanteriach tylko akryle lub mieszanki i to dość drogo niestety.
      Tę grubą włóczkę - THE WOOL mam ze strony http://czaszamotac.pl/
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Dzięki,zaraz sprawdzę ich ofertę :)

      Usuń
  12. Bardzo ciekawa jestem efektów!
    Ja od paru dni cieszę się cieplutkim swetrem wykonanym wspólnie z mamą:)

    OdpowiedzUsuń
  13. To uczucie kiedy patrzysz na sweter i widzisz atrakcyjną włóczkę - bezcenne! :) Ja też ostatnio prułam, a wydziergałam lampę! :)
    W wolnej chwili zapraszam!
    http://manewrupole.blogspot.com/2016/01/gownie-z-pobudek-eko.html

    OdpowiedzUsuń

Popularne Posty

Instagram