poniedziałek, 9 stycznia 2017

Jak więcej czytać



Postanowienie na ten rok - więcej czytać.

To jedno z popularniejszych postanowień noworocznych, wiedzieliście?
A moje pierwsze takie i to od lat.




Dla kogoś, kto wolnego czasu nie ma zbyt wiele, jest to wyzwanie naprawdę spore.
Siłownia, joga, druty, blog i jeszcze obowiązki, tak naprawdę tego czasu po pracy zostaje niewiele. Dni uciekają jak szalone i czasem sama się dziwię, że już tak późna pora, a ja nie zrobiłam tylu rzeczy.

Dodatkowo, może wstyd się przyznać, ale nigdy nie byłam typem wielkiego czytelnika. Owszem, gdy coś mnie wciągnęło potrafiłam nie przespać nocy, jednak bywało i tak, że miesiącami nie było okazji, by chwycić za lekturę.
Ku rozczarowaniu mamy i siostry, które uwielbiają czytać książki, wolałam sport, ruch i wszelką aktywność (no dobra, gry komputerowe także) i mało która książka była w stanie mnie zainteresować.



Naprawdę sama chciałam, żeby się to zmieniło, jednak nie wiedziałam, co tak naprawdę lubię czytać. Podrzucane mi przez rodzinę horrory czy kryminały wywoływały u mnie tylko nocne koszmary. Nie przepadałam tez za romansidłami (osławionego Greya zażenowana rzuciłam w kąt) czy fantastyką. Nieco więcej emocji wywoływały we mnie książki podróżnicze.



Ostatnio zdałam sobie sprawę, że jestem po prostu praktyczna i najbardziej lubię książki, które mnie czegoś uczą (byle nie typowe poradniki w stylu tych, które czytała Bridget Jones. Jej nie pomagały...), które dają mi praktyczne wskazówki.
Jestem też estetką, lubię otaczać się ładnymi przedmiotami i lubię książki, które są ciekawie wydane i które napawają mnie dobrymi emocjami.



W tym roku, pod choinką znalazłam aż 3 książki, które niesamowicie mi się spodobały. Wszystkie modowe, a dwie to typowe coffee table books, które oprócz tego, że zawierają masę przepięknych zdjęć i ciekawych informacji, wspaniale wyglądają na półce. Dwa w jednym - książka, która jest książką a zarazem stylowym dodatkiem do mieszkania. Widzieliście to w szwedzkich wnętrzach? Ja tak.

Najszybciej jednak chwyciłam po trzecią książkę  - "Love, style, life" Garance Dore.
Przyznam Wam, nie do końca jestem fanką blogerskich książek. Rzadko która jest dobra. Zazwyczaj już same hasła wywołują we mnie śmiech - jak kupować mądrze, jak nie kupować, jak chcieć lepiej, jak nie chcieć wcale, jak być piękna, jak być mądra. Zbiory banałów lub powszechnie znanych i dostępnych informacji.



Ta książka ma jednak w sobie coś więcej.
Napisała ją normalna dziewczyna (taka jak Ty czy ja,  no może tylko trochę bardziej uzdolniona plastycznie), która odniosła niesamowity sukces. 
Kiedyś bez grosza w kieszeni, dziś prawdziwa szefowa i licząca się figura. 
Książka mogłaby się wydawać nudna dla kogoś, kto z modą ma nie za wiele wspólnego, jednak nie dajcie się zwieść. Jest naprawdę zabawna, napisana z wielkim dystansem i sercem. 
Jej autorka ma po prostu osobowość i to czuć w każdej jednej kartce książki. To taka inspirująca pogawędka z dobrą kumpelą, przy kawie (oczywiście, tak jak lubi Garance, z mnóstwem ciasteczek).

Wracając do samej książki, najbardziej polubiłam rozdziały porównujące styl życia w Paryżu i w Nowym Jorku (taaaaaa, w końcu Francja to Paryż, a Stany to NY - tak uważają mieszkańcy tych miast, nie ja).
Bardzo lubię czytać o tym, jak żyją inni i jakie mają zwyczaje, to fascynujące. Te wszystkie dziwactwa... :)
Poza tym, jako typowa kobieta lubię zajrzeć do szafy czy kosmetyczki innej inspirującej kobiety.
No a do zawartości takiej szafy to już można powzdychać ;)

Jeśli i dla Was to istotne, ta książka jest pięknie wydana i opatrzona genialnymi ilustracjami i zdjęciami autorki. Dla mnie to duży plus.





No dobra, przeczytałam jedną książkę... A co dalej.




Postanowiłam raz w miesiącu kupić i przeczytać fajną książkę.

W tym miesiącu już kupiłam 2, a czuję że będzie ich więcej. Często mam tak, że jak się na coś zapalę, od razu chciałabym więcej i więcej. Najlepiej wszystko. Nie jest to mądre, bo zapał szybko mija. Mam jednak nadzieję, że tym razem, zachowam zdrowy rozsądek.

(kilka rzędów czapki, kilka stron książki - oto jak pogodzić 2 przyjemności)







Moje nowe książki to "Sekretne życie drzew" i "Hygge, klucz do szczęścia".

Dla takiego roślinnego świra jak ja, ta książka na pewno będzie idealna. Gdy moi rówieśnicy oglądali Bar i inne tego typu programy, ja oglądałam "Mikrokosmos" i serio, los żuka gnojarza naprawdę mnie poruszał.
"Sekretne życie drzew" to książka napisana przez leśnika entuzjastę, który zdradza nam tajemnice lasu i zwyczajów drzew. Fascynujące, prawda? Naprawdę takie jest. 
Nie wierzyliście, że drzewa czują? Ja od dziecka wierzę, że prawdziwie płaczą, gdy zadaje się im ból. Siostra podpierała to naukowymi badaniami i ja jej wierzę. Tak od około 20 lat. Nigdy nie wyskrobałabym żadnego serca przebitego strzałą w korze drzewa. Wolę godzinami przytulać się do brzozy, hihi ;)

"Hygge..." to natomiast książka o popularnym w ostatnim czasie trendzie na bycie szczęśliwym. No dobra, to nie trend, to po prostu styl życia. Duńczycy to podobno najszczęśliwszy naród na świecie, a przecież pogody czy podatków nie mają wcale lepszych niż my. 
Dlaczego więc to my tak bardzo narzekamy i stale szukamy szczęścia... a oni się mogą wymądrzać w książkach?
Duńczycy mają swoje świeczki, kominki, słodycze i spotkania towarzyskie. Pod kocykiem z książką ukrywają się przed złem tego świata. I dobrze im to wychodzi :)  (Też tak potrafimy, prawda?)
Jeśli doceniasz znaczenie małych przyjemności, uwielbiasz swój dom, codzienne rytuały, spotkania z przyjaciółmi lub jeśli dopiero szukasz odpowiedzi na to, jak być szczęśliwym, ta książka może być wskazówką. Jej lektura na pewno będzie przyjemna.... o przepraszam, na pewno będzie hyggelig ;)


A czy Wy lubicie czytać i macie swoje ulubione książki? Piszcie, chętnie poczytam i sprawdzę coś nowego :)
« Nowszy post Starszy post »

29 komentarzy

  1. Ja polecam czytanie i jednoczesne robienie na drutach :) tylko tak udaje mi się pogodzić obie czynności ;) podziwiam szczerość- tak modnie być "odczytana" na pokaz, fajnie, że napisałaś ten tekst. Sama też, niestety, nie jestem maniaczka czytania ( tak jak Ty albo nie śpię po nocach bo coś czytam, albo przeżyje kilka miesięcy bez lektury), też lubię lifestylowe poradniki ,ale ten Gerance akurat mnie mnie porwał ( po przeczytaniu od razu sprzedalam go na Allegro ;)). Bardzo za to podobała mi się pierwsza Książka Asi Glogazy i dużo mi pomogla, czytałam też "chcieć mniej" innej blogerki,ale jakoś bez zachwytu. Mimo wieku KOCHAM Anię z Zielonego wzgórza ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Dzieci z Bullerbyn :)
      Dzięki za polecenia i opinie, i za miłe słowa też,
      Pozdrowienia

      Usuń
  2. Bardzo lubię czytać, ale gdzieś w połowie ubiegłego roku, poczułam ogromnym przesyt i stres, że nakupiłam tyle książkę i muszę je czytać i czytać, że na chwilę zwolniłam... Teraz jestem na etapie doczytywania swoich zasobów, bo znowu się wkręciłam i czeka na mnie nowa lista, ale postanowiła, że dopóki wszystkiego nie przeczytam, nie kupię nic nowego... Obecnie u mnie na tapecie "Traktat o łuskaniu fasoli". Przyjemnego wieczoru ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miałam, z gazetami. Teraz zrobiłam sobie przerwè, żeby wszystko nadrobić :)
      Daj znać, jak książka :)
      Pozdrowienia

      Usuń
    2. Traktat o łuskaniu fasoli...bardzo ciekawa filozoficzna pozycja włożona w intrygująca formę prozy. Zmusza do przemyśleń. Trochę mi zajęło wieczorów, ale uważam że warto. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. A ja sobie nie wyobrażam życia bez czytania :) bilans zeszłoroczny wykazał 49 przeczytanych książek, w tym roku będzie lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też muszę czytać, żeby żyć. Przy ruchliwym trzylatku nie jest to łatwe, ale łapię dosłownie każdą chwilę, rezygnuję z innych czynności, np. oglądania telewizji i czytam. Również przeczytałam ponad 40 książek przez ostatni rok. Ostatnio przeczytałam dwie książki Ilony Wiśniewskiej o życiu w Norwegii: "Białe - zimna wyspa Spitsbergen" i "Hen - na północy Norwegii". Polecam, szczególnie tę drugą, może właśnie teraz, kiedy i u nas jest zima, bo można się wczuć w klimat. Latem może już tak nie wciągać. A wiosną i latem polecam "Dwanaście srok za ogon" Stanisława Łubieńskiego - o pasji obserwowania ptaków. A wracając do czytania - robię to, bo lubię, jest to dla mnie największa przyjemność. I wcale nie uważam, że dla każdego ma to być przyjemnością. Dla kogoś taką formą relaksu będzie oglądanie filmów czy jeszcze coś innego. Ważne jest, żeby to sobie uświadomić i nie robić nic na siłę. Fajnie, że szczerze o tym piszesz.

      Usuń
  4. Uwielbiam Twoje wpisy za to ze sa prawdziwe:) ja tez tak mam, ze gdzieś na końcu głowy coś mi każe czytać i tuż na początku ubiegłego roku rzuciłam się na bibliotekę gdzie nadrobiłam zaległości, głównie w reportażach i polecanych przez znajomych lekturach. A teraz nurkuje w baby books a te potrafią być ceglaste.. także ten, juz nie jestem na czasie ☺️ Pozdrawiam M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :)
      Baby books też potrafią być ciekawe, a już same książki dla dzieci bywają tak pięknie wydane, że sama chętnie bym sobie nakupowała mały zestaw :)

      Usuń
  5. Z racji wykształcenia polonistycznego kocham czytać i najchętniej spędziłabym zimowy dzień pod kocem z książką. Niestety, przy domu, pracy i dziecku nie mam zbyt wiele czasu na odkrywanie literackich światow, zawsze znajdzie się coś innego do zrobienia. Nawet teraz- miałam jeszcze przed snem przeczytać parę stron. No ale musiałam zajrzeć na bloggera.... Inna sprawa, że też zdradzam czytanie z dzierganiem. Nie doszłam jeszcze do takiej wprawy, by dziergać i czytać jednocześnie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że zajrzałaś :)
      Jeśli możesz polecić coś fajnego do czytania, a widać że jesteś obeznana, będę wdzięczna :)
      Pozdrowienia
      P.s. Ja też jeszcze nie opanowałam jednoczesnego czytania i robienia na drutach.... Trzeba w końcu spróbować ;)

      Usuń
  6. Zuza, pisałam ostatnio u siebie o książkach które mi w tamtym roku szczególnie zapadły w pamięć, wpadaj,może coś Cię zachęci:)
    I polecam jeszcze audiobooki! Jest świetna aplikacja, darmowa, librivox, tam są czytane książki którym już wygasła licencja. Ja tak poznałam całkiem spora część literatury angielskiej z XIX w. Można słuchać robiąc na drutach, sprzatajac, wieszakach pranie itd:)
    Z Twoich chcę przeczytać sekretne życie drzew. A ten szał na hygge trochę przyznam szczerze mnie śmieszy - kolejna modna nazwa dla prostych przyjemności;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kochana, zerknę.
      Audiobooki chyba nie są dla mnie - jak sprzątam lubię słuchać energicznej muzyki (ruszam się wtedy żwawiej ;)), a czytanie to dla mnie książka, kartki papieru... Mam takie staromodne podejście :) Wiem, że powinnam się przekonać, może, może...
      Tez tak myślałam o Hygge, ale czytając tę książkę, stwierdziłam, że czasem dobrze jest sobie przypomnieć, co jest istotne. Wydaje mi się nawet, że niektórzy powinni nie tyle sobie o tym przypominać, co się tego nauczyć. Wbrew pozorom, nie każdy ogarnia temat i potrafi cieszyć się z drobiazgów :)

      Usuń
  7. Pozdrawiam Cię serdecznie;) Tak zacznę;)
    Jesień i zima to dla mnie najlepszy czas na czytanie, pewnie jak i dla większości.Czytasz dwie książki, które mam na tegorocznej liście do przeczytania;) Jestem ciekawa opinii o obu, dziel się nią na blogu;)
    "traktat o łuskaniu fasoli" Myśliwskiego, to dobra pozycja, ma chwilowe momenty przedłużania się jakby i zawieszenia ale warto przeczytać.Napisałaś , że nie lubisz kryminałów a szkoda bo mogłabym polecić nietypowy kryminał , zabawny, świetnie napisany, polskiego autora, którego spostrzegawczością i wnikliwością obserwacji się zachwycam od kilku lat. Jak zaczęłam to już podpowiem;) Polecam M.Witkowskiego, szczególnie dwie lektury "Drwal" i "Zbrodniarz i dziewczyna".Z książek dokumentów polecam "Beksińcsy.Portret podwójny" M.Grzebałkowska, ponad 500stron przeczytałam w zeszłe święta, niesamowicie wciągająca lektura.Odświeżyłam też M.Hłasko i przeczytałam jego ostatnią książkę "Wilk", jednocześnie przypomniałam sobie dlaczego tak podobał mi się w liceum;)Kolejno P.Adamczyk "Dom Tęsknot" ale już "Pożądanie mieszka w szafie" niekoniecznie.Ta pierwsza świeża, lekka, z kolei druga jest rodzajem książek za jakim ja nie przepadam.Coś w stylu "Pokolenie Ikea" czy "Najgorszy człowiek na świecie".Uważam, że aby coś pisać trzeba mieć coś do przekazania to raz a dwa, trzeba to umieć robić.Pisanie jest sztuką a takie , które nas zmienia, zachwyca cy zostawia ślad, sztuką wyjątkową.Jestem mocno wybredna i nie dziwię się ze odłożyłaś Greya, przeczytałam kilkadziesiąt stron i śmiało mogę powiedzieć, że nie czytałam w ciągu ostatnich 3 lat niczego gorszego, to był poziom gazety "party" itp.
    Miłego poszukiwania dobrych lektur;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć!
    A niedawno nawet pisałam u siebie o tym jak czytać więcej książek ;-) Jakbyś była zainteresowana to tutaj jest ten tekst: http://zwawyleniwiec.pl/2017/01/02/8-wskazowek-jak-czytac-wiecej-ksiazek/

    Ale piszę tam również o audiobookach i ebookach ;-)

    Osobiście uwielbiam czytać, ale nie poświęcam na to każdej wolnej chwili. Uważam, że książki przede wszystkim powinny przynosić radość i relaksować. Jeśli coś mnie nudzi lub budzi we mnie bardzo negatywne emocje i nie mam ochoty na więcej, to bez skrupułów odkładam taką lekturę.
    I to prawda, że każdy znajdzie coś dla siebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Och, uwielbiam czytać haha... ale ostatnią książkę męczyłam 3 miesiące. Była świetna, jednak przy moich Bąblach ciężko się skupić na lekturze ;).

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam ;) niedawno skończyłam czytać książkę o hygge. Ludzie tak biegną, nie mają chwili wytchnienia, a ta książka przypomina nam co jest najważniejsze. Nie potrzeba góry pieniędzy żeby miło spędzić wieczór. W książce bardzo podobały mi się zdjęcia.
    Teraz czytam "Francuski szyk! Na obcasach wszystko o butach" F. Veysset I. Thomas. Poradnik, ciekawostnik o butach. Ale uwaga! Tam jest tyle pięknych butów... :D
    Pozdawiam, Kasia

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja z innej beczki. Chodzisz na jogę na zajęcia? Czy ćwiczysz może sama w domu? Joga to akurat moje postanowienie na nowy rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie w domu, ale kiedyś chodziłam.... Najsztywniejsza w grupie ;)
      Pozdrowienia

      Usuń
  12. Też nie mam czasu na czytanie, dzieciur rośnie, jak śpi w dzien to uchwytami za druty albo zaczynam sprzątać, a wieczorem kładę się padnieta spac.. Ale gdy tak to wszystko jeszcze nie wyglądało przeczytałam 'Krótką historię prawie wszystkiego' Brysona- mega książka:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytanie można w sobie wyrobić.

    W 2015 roku podjęłam czytelnicze wyzwanie "52 książki w rok" czyli jedna na tydzień - skonczyło się na 61, apetyt rósł w miare jedzenia.

    W roku 2016 było 41(zapisuje tytuły i uwagi, liczę końcem roku) - było mniej czasu,ale książki dobierałam lepsze.

    Gdy nie ma czasu, wstań nieco wcześniej niż zwykle i poczytaj ze 20-30 stron, tym sposobem można przeczytać książkę nawet przy najbardziej napietym grafiku, a dobra książka wprawia w dobry nastrój na caly dzień.

    powodzenia

    Lidiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, mam nadzieję, ze w tym roku dam radę więcej czytać :)

      Usuń
  14. a ja bardzo polecam napisaną przystępnym językiem książkę, którą właśnie czytam: "Historia wewnętrzna. Jelito - najbardziej fascynujący organ naszego ciała" Giulia Enders.
    i z czystej ciekawości zapytam, ile udało Ci się przeczytać już książek? ;)
    bardzo fajny post
    bardzo fajny blog.
    Sekretne życie drzew czeka w kolejce i oczywiście hygge :)
    pozdrawiam, stała czytelniczka

    OdpowiedzUsuń

Popularne Posty

Instagram