czwartek, 26 stycznia 2017

Post urodzinowy



Dzisiaj moje urodziny. 
Pomyślałam więc, że post na blogu powinien być wyjątkowy.
Dlatego opowiem Wam co nieco o sobie...

1.  Mieszkam w niewielkim mieście w Borach Tucholskich.
Bardzo lubię tę moją miejscowość, bo wszędzie mamy blisko, jest spokojnie i zielono. Pod nosem mamy lasy, jeziora i piękne okolice, a do miasta zawsze możemy szybko podjechać autem...

2. Ja jednak nie poprowadzę, gdyż jeszcze nie mam prawa jazdy i jakoś niespecjalnie się do tego nadaję. To mega przydatna rzecz, jednak na egzaminie paraliżuje mnie strach.

3. Studiowałam administrację i egzekucję administracyjną. Gdy kończyłam liceum, studia były priorytetem, a człowiek był jeszcze zbyt młody, by świadomie wybierać i też nie bardzo miał pojęcie, jakie w ogóle ma opcje. Teraz raczej nie poszłabym na studia dzienne, tylko na zaoczne i szukała od razu pracy.
Akurat tak się złożyło, że pracuję w zawodzie, jestem urzędnikiem. Nie muszę nosić mundurka (całe szczęście) i mam fajną, przyjazną atmosferę... tylko papiery czasem są mniej przyjazne.
Blog to moja pasja, a nie praca. Raczej nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej, choć wiem, że wielu się to udało. Sama nie wiem jednak, czy tego bym chciała.



4. Mam słabą pamięć do imion, co często sprawiało mi wiele kłopotów. Bywam też pochopna w ocenie innych.
Nie mam natomiast problemu z poznawaniem nowych osób, jestem kontaktowa i raczej sympatyczna.
Nie mam zbyt dużego grona znajomych (może dlatego, że nie potrafię zapamiętać ich imion ;)). Mam tylko kilku dobrych przyjaciół. Wolę to niż wiele przelotnych i słabych znajomości. Czasem żałuję, że nie mam większego grona znajomych, ale raczej się do tego nie nadaję. Nie potrafię dzielić mojego czasu i uwagi na zbyt dużą grupę ludzi. Wolę stałe i głębokie relacje.


5. Mam 163 cm wzrostu i ważę 49- 50 kg.
Na pewno pamiętacie, że ważyłam kiedyś sporo więcej. To nie był dla mnie miły okres, bo nie potrafiłam tego wzrostu wagi zatrzymać. Później bardzo zmieniłam styl życia, na zdrowszy, aktywniejszy i udało mi się zgubić sporo kilogramów. Aktualnie, jeszcze bardziej dbam o zdrowie, choć nie sądziłam, że jest to możliwe, Chciałabym nabrać więcej ciała (= mięśni, nie tłuszczu) ;) Na siłowni jestem średnio 4-5 razy w tygodniu. Jest to dla mnie najlepsza forma wysiłku, gdyż puls nie skacze mi jak szalony, a ciężary pięknie rzeźbią oporne ciało... Dlaczego oporne i dlaczego piszę o pulsie?

 


6. Otóż, w tym roku, podczas rutynowych badań, okazało się, że choruję na niedoczynność tarczycy i hashimoto. To bardzo zmieniło moje życie i początkowo okropnie mnie przeraziło, jednak teraz umiem zrozumieć moje wieczne zmęczenie, problemy z pamięcią, koncentracją czy nerwowością. Włosy o które bardzo dbałam, wiecznie się łamały, cera płatała figle, a ciało (mimo wiecznych i wykańczających ćwiczeń) było mało jędrne i opuchnięte. Waga stała w miejscu, mimo że powinnam wyglądać już jak Chodakowska. Często miałam kłopoty z brzuchem
Leczę się i przeszłam też na dietę bezglutenową, bez laktozy i bez cukru. Nie stwarza mi to żadnych problemów, a moje wyniki poprawiły się i nie mam już kłopotów z żołądkiem i opuchlizną ciała. Biorę tez masę suplementów, które kiedyś uważałam za kompletnie niepotrzebne. Bardzo mi pomagają.
Ćwiczenia muszę wybierać spokojne i odpowiednie dla mnie - siłownia i joga bardzo mi odpowiadają.Wcześniejszy bardzo intensywny wysiłek tylko mi szkodził.
Mogłabym wiele gadać na temat tej tak popularnej i uciążliwej choroby, jednak z całego serca polecam Wam zbadać TSH, ft3 i ft4, jeśli czujecie któreś z objawów, a jest ich naprawdę długa lista. Warto się badać, bo nie jesteśmy niezniszczalni, a tak do tej pory (głupio) myślałam.

7. Ponieważ to urodziny, to przyznam się oficjalnie, że ciężko je znoszę, a raczej znosiłam. 30 urodziny były dla mnie dużym stresem, byłam pełna obaw. Nie mogłam powiedzieć, że COŚ osiągnęłam, że mam jeszcze dość czasu na pewne cele, że zegar nie tyka... I czułam się bardziej jak dzieciak niż jak poważna kobieta. Jednak teraz wiem, że jestem szczęśliwa z tym, co mam i jeszcze zostało mi sporo czasu na spełnienie marzeń.

8 Mimo że bardzo mnie to denerwuje, jestem zbyt wymagająca i bardzo trudno zrobić mi prezent. Naprawdę ciężko mnie zaskoczyć, a lubię niespodzianki. Adam ma wyzwanie i kłopot ze mną, jednak radzi sobie doskonale. Idealnym prezentem był wyjazd do Szwecji, który w tajemnicy mi zorganizował. Uwielbiam Szwecję, to był genialny pomysł i mega zaskoczenie.
W tym roku, w moje urodziny Adam "wziął wolne" (prowadzi firmę) i spędziliśmy cały dzień razem, co zdarza nam się ostatnio niezwykle rzadko. Bardzo mnie to ucieszyło, baaaardzo :)



9. Bardzo kocham zwierzaki, mam 2 koty, a chciałabym mieć psa. Jako dzieciak marzyłam, żeby zostać weterynarzem, znajdowałam zwierzęta i razem z koleżanką leczyłam je (tak mi się wtedy wydawało). Raz nawet przyniosłam do domu pchły od bezdomnego psa. Mama miała mnie po uszy :p

10. W dzieciństwie byłam typem chłopczycy, jeździłam na małym składaku, wspinałam się na płoty i dokuczałam sąsiadom.
Jako nastolatka, ze starszymi kuzynami, grałam w gry komputerowe. Ile straciłam na to czasu... Moją ulubioną grą był Heros. Do tej pory korci mnie, żeby znów zagrać...

11. Największym wybrykiem jakiego dokonałam w dzieciństwie, było pomalowanie wszystkich ścian pokoju mojej starszej siostry atramentem....

12. W szkole podstawowej występowałam w zespole ludowym (choć nie mam w ogóle głosu) i miałam specjalny regionalny strój. Moi rodzice byli okropnie dumni, ja jednak uważałam, ze wyglądam głupio i bardzo długo mnie to krępowało.

13.   Od lat mam maszynę do szycia, jednak nie potrafię na niej pracować. Te pedały chyba za bardzo kojarzą mi się z autem i mnie odstraszają. Dlatego też chwyciłam za druty i to stało się moją pasją. Najładniejszą i najsłodszą rzeczą, jaką zrobiłam był niemowlęcy kardigan. Może kiedyś go Wam pokażę :)

14. Z moim mężem Adamem znamy się już kilkanaście lat. To moja pierwsza poważna miłość (jednak nie od pierwszego wejrzenia) i najlepszy przyjaciel. Wzajemnie się napędzamy, uzupełniamy i rozumiemy bez słów. Zawsze powtarzam, że trafił mi się, jak ślepej kurze ziarno :)


Zaskoczyłam Was czymś? A może macie jeszcze jakieś pytania, piszcie śmiało?
« Nowszy post Starszy post »

66 komentarzy

  1. Wszystkiego najlepszego! Fajnie dowiedzieć się o Tobie czegoś więcej :) Czy mogłabyś kiedyś więcej napisać o swojej diecie? Mimo, że zrobiłam sobie badania i wyszły w normie, opisywane przez Ciebie objawy bardzo do mnie pasują i już nie wiem co myśleć. Może jednak dieta to najlepsze wyjście, chociaż w sumie nie jem już praktycznie cukru, nabiału i glutenu, ale zawsze mogę jeszcze z czegoś zrezygnować :D Pozdrawiam, Magda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli czujesz się źle i podejrzewasz hashimoto, zbadaj TSH, ft3, ft4 (na NFZ), antyTpo, antyTg i USG tarczycy. Te normy badań są często mylące. TSH miałam "w normie", bo 3,7 (norma do 5), jednak powinno być w okolicach 1,5...i to było juz za dużo.
      Nie jem alergenów: orzechów, jajka rzadko. Robie testy na nietolerancje pokarmowe,
      Jeśli nie masz pewności, to nie przesadzaj z dietą. Zrób najpierw badania. Moze masz niskie witaminy, np. D, z grupy B, żelazo, ferrytynę, itp.
      Pozdrowienia i powodzenia

      Usuń
    2. Zgadzam się z Zuzą (jeszcze raz wszystkiego cudownego!), tarczycę warto badać. W mojej rodzinie wszystkie kobiety miały problemy z tarczycą, więc i mnie mama wysyłała na standardowe badanie TSH, które zawsze wychodziło w normie. Ja jednak czułam, że coś jest nie tak: byłam ospała, szybko się męczyłam, itd. Kiedy pojawiła się okazja zrobienia USG tarczycy, zapisałam się na badanie. I nagle wyszło szydło z worka, od razu zrobili mi cały zestaw badań, o których pisała wyżej Zuza. Miesiąc później mnie operowali, do końca życia będę na sztucznym hormonie tarczycy, ale to nic strasznego :) Tarczyca to mała paskuda, ale ważna dla całej gospodarki hormonalnej, więc trzeba o nią dbać. Zuza wytrwałości z hashimoto! :*

      Usuń
  2. Bardzo fajny post! Miło było poczytać o Tobie takie fajne fakty z życia ♥ Piękne zdjęcia no i oczywiście Wszystkiego Dobrego ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam Ciebie i twoje umiejętności, motywację do nowych projektów i ciepło które prezentujesz na blogu! I te urodziny niech będę szczególne, pełne szczęścia i nadzieji na jeszcze lepszy czas, spóźnionego najlepszego! :)
    Paula

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, tego sie nie spodziewalam. Super post. Fajnie sie dowiedziec czegos nowego, "z innej beczki", o jednej z moich ulubionych blogerek. Wszystkiego dobrego urodzinowego! Duzo zdrowka i spelnienia wszystkich, najskrytszych marzen! :):*

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepszego Zuza! Zdrowia i dalszego rozwoju i spelniania marzen.Ehh zazdroszczę Ci borow.mamy znajomych pod Starogardem, czasami sie zapuszczamy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkiego co najwspanialsze i najmilsze! Odwagi i wytrwałości w realizacji nowych celów i wyzwań! Obserwuje Twojego bloga juz od lat i widze, jaka masz determinację - godna podziwu i inspirujaca, wiec z pewnością zrealizujesz swoje najskrytsze marzenia 🙂 A z Adamem jesteście piekna, intrygująca i poruszająca para, wiec i w miłości życzę jedynie kontynuacji tej pięknej drogi ❤

    OdpowiedzUsuń
  7. Samych wspaniałych rzeczy z okazji urodzin i spełnienia marzeń, zwłaszcza tych najskrytszych :-)
    Bardzo fajnie było dowiedzieć się o Tobie czegoś więcej, a nawet odnaleźć wspólne cechy:-) Jak ja zazdroszczę tych Borów Tucholskich:-) Pamietam, jak dawno temu przygotowywałam się na olimpiadę biologiczną i czytałam o polskich parkach narodowych-Bory Tucholskie mnie zachwyciły :-)A co do prawa jazdy-mam, ale nie prowadzę, bo zdałam je chyba ostatnim cudem i boję się stwarzać zagrożenia na drodze;-) jak dobrze rozumiem ten stres, gdy się siada za kierownicę ;-)
    A co do wyników badań laboratoryjnych, które zalecasz, chciałabym tylko nadmienić, ze wynik TSH podawany jest zazwyczaj bez uwzględnienia wieku pacjenta/pacjentki. Jest to o tyle ważne, ze zwłaszcza u kobiet, poziom tego hormonu uznany za normę jest inny w różnych przedziałach wiekowych. Dlatego warto ten wynik skonsultować z lekarzem, nawet, jesli wynika z badania, ze mieścimy sie w normie. Jest to ważne zwłaszcza w przypadku kobiet planujących zajść w ciążę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję za miły komentarz,
      Bory są piękne, powinnaś je odwiedzić :)
      Co do badan masz pełną rację :)
      pozdrowienia

      Usuń
  8. Wszystkiego najpiękniejszego :)
    Zaskoczyło mnie,że masz 30 lat ! Byłam pewna,że oscylujesz gdzieś w okolicy 25-26, mimo że jak weszłam na Twój blog pierwszy raz, to byłam pewna,że mam do czynienia z 21 latką ;) A weszłam jakieś pół roku temu.
    Zaskoczyło mnie też,że masz hashimoto, również się z nim zmagam od 3 lat i to prawda,że dieta BL, BG daje spore rezultaty. Mnie też dopadła insulinooporność, więc dodatkowe zmartwienie.
    Niestety teraz mieszkam w Japonii i nie mam szans jeść zgodnie z zaleceniami, ponieważ tutaj w ogóle nie ma takiego pojęcia jak gluten czy laktoza, żadnych oznaczeń, żadnych produktów, brak kasz, bardzo drogi ryż itp. Ale już za kilka miesięcy wracam do Polski i do diety. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :*
      Cóż, młodo wyglądam i zawsze wyglądałam, to niewątpliwy plus. Młodo też się czuję. a mam 32 lata :)
      Piszesz do mnie z Japonii, to niesamowite :) Powodzenia z dietą i zdrowia życzę :)
      pozdrawiam

      Usuń
  9. Wodniczku :D
    Wszystkiego najpiękniejszego więc, i przede wszystkim dużo zdrowia, siły i determinacji do tego, by nadal być tak pozytywną dziewczyną! :-) I pamiętaj - 30 to wspaniały wiek. Ja pojutrze świętuję swoje 33 i przyznam, że lubię mój wiek. To chyba najlepszy moment dla kobiety :D
    Co do zaskoczeń, to te Bory Tucholskie przyspieszyły u mnie puls. W małej miejscowości w Borach mamy z mężem znajomych, których czasem odwiedzamy. Informacja o okolicy, w której mieszkasz sprawiła, że teraz w moim odczuciu mieszkasz jakoś bliżej.. :-)

    Udanego dnia. Pozdrawiam ciepło :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja 32, coraz lepiej do tego podchodzę (to ta 30 była jakaś taka przełomowa).
      Bardzo dziękuję za tyle ciepłych słów, Bory pozdrawiają :)

      Usuń
    2. 32?! To musisz mieć niesamowite geny :))) mi też każdy daje max 21 lat (mam 25), ale u mnie to właśnie sprawa genów :) Wszystkiego dobrego, zdrowia przede wszystkim i samych szczęśliwych chwil! :)

      Usuń
  10. Sto lat Zuza! Fajnie się czyta takie rzeczy, tyle czasu już Cię "znam", że miło dowiedzieć się czegoś więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. witam w gronie 30 latków ;) i życzę wszystkiego najlepszego :* jesteś super babeczka :) zawsze lubiłam twjego bloga

    OdpowiedzUsuń
  12. Co mnie zaskoczyło? To, ze skończyłaś 30 lat! Wygladasz zdecydowanie młodziej. Mogę nawet zdradzić, ze uznawałam Cię za 25latke :) w każdym razie wszystkiego dobrego z okazji urodzin!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkiego najwspanialszgo ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Życzenia już złożyłam na ig, ale jestem zachwycona Twoim postem bo zawsze byłam Ciebie ciekawa od prywatnej strony:) mieszkam kolo Krakowa, i zawsze gdy jedziemy nad morze i przejeżdżamy w okolicach Borów mówię że tu mieszka Zuza. Czasem mówię o Tobie 'moja Zuza' w skrócie od 'moja ulubiona blogerka Zuza' i moje (rowniez) wąskie grono znajomych juz wie o co mi chodzi, gdy mówię tak opowiadając im co u Ciebie ciekawego wypatrzyłam lub przeczytałam. Parę osób zarazilam Twoim blogiem;) nie jestem jednak żadna opentaną fanką;), ale w dzisiejszych czasach zaglądając regularnie do kogoś w Internecie ma się wrażenie że gdyby się go spotkało na ulicy to spokojnie można by prowadzić rozmowę o tym czy tamtym. Takie mam wrażenie o Tobie. No i mamy parę wspólnych cech, tez bylam chłopczyca, też mam 30ke i wrażenie że mam dużo mniej i czesto czuje się nie dojrzale, jak dziewczynka. Choć mam już własne dziecko:) a Twoje czapki i swetry własnej roboty czasem śnią mi się po nocach ;) fajnie ze jesteś i nie porzucasz pisania bloga:) wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! To jeden z najmilszych komentarzy, jakie dostałam w całym blogowaniu, aż się wzruszyłam. Bo ja tu sobie piszę i myślę, że może ktoś czasem wpadnie, spojrzy, statystyki to dla mnie takie tam cyferki. A tu tak miłe słowa...Dziękuję również, że jesteś, że wspierasz :)
      ściskam :)

      Usuń
  15. Zawsze podziwialam zdjęcia lasu na twoim blogu ale teraz już rozumiem skąd ich tyle masz ;) nigdy nie byłam e Borach nawet w Toruniu nie byłam ;) bardzo bym chciała kiedyś pojechać ponoć jest cudnie ;) sto lat! Spełnienia marzeń! Też mam hashimoto i da się z tym żyć i ćwiczyć też i nawet schudnąć choć wiele osób się tym zasłania i po prostu odbija zrzucajac winę na chorobę :/ różne są opinie o zmianie diety, ja nie zmieniłam bo przy 3 dzieci chyba bym nie ogarnęła ale może kiedyś spróbuję i porównam wyniki tsh itp :) pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Nie dla każdego dieta, przyczyn hashi jest tak wiele, ale nietolerancje i jelita to jedne z główniejszych. Cieszyłabym się, gdyby u mnie to był jedyny problem i mam nadzieję, że tak jest. Bo z dietą mi lepiej, lżej, radośniej. Nie mam z tym wielkiego problemu, bo gluten czy produkty mleczne sklepowe (pełne konserwantów) to wcale nie takie zdrowe rzeczy. Zamienników cukru jest tak wiele... Czasem brakuje mi tradycyjnej pizzy, makaronów, pierogów i...serników, ale zaczynam doskonalić się w kuchni i wychodzą mi coraz lepsze rzeczy, pyszne ciasta i desery. A że Adam bardzo lubi zdrowe jedzenie i ćwiczy, to nie mam problemów :)
      Ściskam :)

      Usuń
  16. Wszystkiego najlepszego, dużo dużo zdrowia. I jeśli kiedyś założę bloga to chciałabym, żeby taki właśnie był. Mamy wiele wspólnego różni nas to, że zdecydowanie lepiej wyglądasz niż ja:)

    Pozdrawiam
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  17. wszystkiego najlepszego kochana i życzę dalszych sukcesów z walką o idealne ciało. Mam właśnie ten etap opuchnięcia i dużej wagi co Ty. Właśnie podejrzenia - tarczyca. Wszystko okaże się u lekarza.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam pytanie w sprawie Twojej pracy Zuza. Stawiam swoje pierwsze kroki w administracji, jestem po studiach licencjackich na kierunku administracja, miałam staż a teraz trzymiesięczne zatrudnienie w Urzędzie Gminy. Czy Tobie też było na początku tak ciężko? Pierwsze miesiące były dla mnie męczarnią. Wszyscy pomiatali mną jak chcieli. Jedna z sytuacji: wysyłałam upomnienia za śmieci, sekretarzowa dwóch nie podpisała i na jednym wbiłam jej pieczątke a w drugim nie. podeszłam do niej i mówie czy ona mi to podpisze TERAZ?
    ona że tak, zostawiłam jej i chce wyjsc a ona nagle: jak wbijasz pieczątke to ZMUSZASZ mnie żebym ci to podpisała, a to nie jest tak że ty mi mówisz co mam robić, to ja tobie wydaje polecenia.
    ja: skoro pani podpisała orginał to myslałam że na 100% podpisze pani kopie wieć dlatego jest ta pięczątka
    sekretarzowa: TY SIĘ JUŻ PRZESTAŃ TAK WYMĄDRZAĆ
    pieć sekund później
    sekretarzowa: a na tym gdzie jest pieczątka???

    i bądź tu człowieku mądry
    i wiele innych sytuacji: zepsuł się telefon, moja wina, pomimo, że go nawet nie dotknęłam
    Jak było u Ciebie? Albo jak to przetrwać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, że masz trudną sytuację w pracy. U mnie początki były trudne ze względu na samo przyzwyczajenie się do sytuacji, obowiązków. Atmosferę zawsze miałam dobrą. Trudne chwile zdarzają się w każdej pracy, każdy miewa złe dni, są spięcia, nerwowe sytuacje. Trzeba umieć sobie radzić ze stresem, wyluzować i mieć w nosie czyjeś humory. To tylko praca.
      trzymam za Ciebie kciuki, oby było tylko lepiej :)

      Usuń
  19. Wszystkiego najlepszego!!!Super post taki prawdziwy...:-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Moja Droga - zacznę od życzeń - zdrowia i wszelkiej pomyślności. Niech świat co dzień przynosi Ci miły prezent. Nawet jeśli ma być to jakiś mały zachwyt - pamiętaj, że życie co dzień daje Ci coś od siebie. Coś wyjątkowego. Czerp z tego.

    Zdrowie w pewnym momencie tracimy wszyscy. Ja mniej więcej w wieku 20 lat. Od kilkunastu lat żyję na lekach i dałam radę urodzić tylko jedno dziecko. I też nie mam prawka jazdy :)

    To miłe poczytać o Tobie coś więcej - stajesz się mi bliższa :) I uwielbiam to co tworzysz tutaj :) Pisz nadal :) uściski, isz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za prześliczne życzenia i miłe słowa. ściskam

      Usuń
  21. Wszystkiego najlepszego w Twoje urodziny.
    Pięknie wyglądasz i cudownie inspirujesz swoją osobą, takie ciepło autentyczne płynie z Twojego bloga- od Ciebie, a to taka rzadkość w necie. Lubię tu zaglądać,.
    Jeszcze raz życzę spełnienia marzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, to przemiłe, naprawdę. Pozdrowienia

      Usuń
  22. Piękny, urodzinowy wpis :) Wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  23. Wszystkiego najlepszego Zuza :)) też swego czasu namiętnie grałam w Heroesów, miło było Cię lepiej poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Życzę Ci wszystkiego dobrego, wytrwałości w dążeniu za marzeniami, jeszcze więcej miłości i zdrowia. Życzę Ci także, abyś podeszła do egzaminu na prawko. Mam 37 lat i calusienkie życie utrzymywałam, że to absolutnie nie dla mnie. 5 razy pochodziłam do egzaminu praktycznego w Polsce, 5 razy nie zdałam-to nie dla mnie przecież. Potem było kilka lat przerwy i kolejne, niechętnie podejście w UK. Zrezygnowalam. Minął rok, podeszłam znów. Nie zdałam 2 razy, za 3. Się udało. Dziś nie wyobrażam sobie życie bez auta. W kwietniu minie rok, jak jeżdżę. I powiem Ci to, co inni mówili mi, kiedy zapieralam się, że to nie dla mnie: to jest dla Ciebie, potrzeba tylko praktyki. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki,
      Super, że miałas tyle cierpliwości, możesz byc z siebie dumna. Ja mam słomiany zapal, często rezygnuje? Jakcos mi nie leży :)
      Ściskam

      Usuń
  25. Zaglądam na Twojego bloga jeszcze z czasów krótkiej, rudej czupryny, a od kilku lat stale i regularnie. Dzisiejszy post jest chyba najfajniejszy, najbardziej osobisty, mam wrażenie, jakbyś się nam dopiero teraz przedstawiała ;) Zuza wszystkiego najlepszego z okazji urodzin i wytrwałości w blogowaniu. Wszelkie przerwy zawsze mnie martwią, że zamierzasz porzucić blogowanie, że cię to męczy, albo że się znudziło. Było by bardzo przykro. To jedno z niewielu znanych mi autentycznych miejsc w sieci. Zawsze czytam komentarze pod wpisem, podoba mi się, że na nie odpowiadasz, świadczy to o szacunku do czytelnika.
    Zaciekawił mnie wątek o diecie w kontekście haszimoto. Pół roku temu dowiedziałam się, że również mam haszimoto, jednak endokrynolog, do którego chodzę twierdzi, że wszelkie diety zalecane przy tej chorobie to jedna wielka bzdura (bezlaktozowa, bezglutenowa) i kazał mi po prostu zdrowo się odżywiać. Dodam, że nic mi w zasadzie nie dolegało, nie miałam żadnych objawów. Problemy z tarczycą wyszły zupełnie przypadkiem. Gdybyś nie miała pomysłu na posta, proszę rozważ wpis o swojej diecie, jakieś ogólne założenia, lub przykłady produktów które wyeliminowałaś, lub które polecasz. Choć teraz tak myślę, że dieta bez laktozy i glutenu po prostu wymusza na nas jedzenie produktów mniej przetworzonych, a więc i zdrowszych.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Stała czytelniczka, już też 30. latka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za miłe słowa.
      Czasami miewałam chwile zwątpienia czy krótkie rozstania z blogiem. Dobrze wiedzieć, ze są osoby, które lubią to co robią i ktorym tez zależy :) dziekuje.
      Lekarze często olewają dietę i jest to dziwne. Przecież jedzenie to podstawa. Moze zwyczajnie na diecie sie nie znają.
      Ja zawsze miałam kłopoty z trawieniem, często źle się czułam, dlatego dobrze mi z dietą. Ale to ja, a każdy jest inny i ma inne powody wystąpienia hashi. Dlatego ja nie namawiam innych do diety, ale warto mieć świadomość, co może pomoć, co szkodzić.
      Pozdrowienia

      Usuń
  26. I ode mnie wszystkiego NAJ! Trafiłam tu rok temu przez posty "wełniane"- wróciłam ostatnio do tego hobby jeszcze z podstawówki, a Twoje piękne projekty tylko mnie do tego bardziej zmotywowały:) Urody Borów za oknem i spokoju małego miasteczka zazdroszczę; sama zawsze mieszkałam w dużych miastach, ale teraz rozglądamy się z chłopakiem za jakimś siedliskiem i Bory, znane nam z rowerowych wypraw, są na naszej liście. Gratuluję bloga, który ma swój klimat i zawiera coś więcej niż tylko ładne wystylizowane obrazki; jest odzwierciedleniem Twojego wnętrza, więc musisz być świetną kobietą! Powiedz Adamowi, że to jemu "trafiło się, jak..." No i czekam na prezentację tego niemowlęcego kardiganu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że druty Cię wciągnęły.
      Bory polecam, to takie spokojne miejsce, takie inne.
      Dziękuję za życzenia i miłe słowa.
      Pozdrowienia

      Usuń
  27. Wszystkiego najlepszego Moja prawie bliźniaczko, tyle że młodsza o 17 lat. Ja właśnie skończyłam ...47... Brzmi abstrakcyjnie. To nie mój wiek!
    Hashimoto i niedoczynność mam od 5 lat. Mało to zabawne. Życzę wytrwałości w opanowywaniu tego świństwa. Nota bene, czy ktoś tego jeszcze nie ma?
    Mimo mojego matuzalemowego wieku chętnie zaglądam do Ciebie, lubię klimat Twoich zdjęć.
    pozdrawiam urodzinowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i życzę również wszystkiego najlepszego, zdrowia :)
      Cieszę się, że zaglądasz do mnie,
      Pozdrowienia

      Usuń
  28. Najlepsze życzenia urodzinowe!Spełnienia marzeń, wytrwałości i zdròwka ! Bardzo lubię Twojego bloga, czytam go regularnie i bliskie jest mi to, co piszesz pomimo, że ja w tym roku pożegnam 3 z przodu ;) Czuję się u Ciebie całkiem "domowo" :) Problemy z tarczycą niestety znam od podszewki, ale podniosłaś mnie na duchu, że kłopot z wagą można opanować. Pozdrawiam z Trójmiasta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Bardzo mi miło :)
      Wiem, jakie niedoczynnosc moze sprawić problemy z wagą... takich dużych nigdy nie miałam (odpukać, żeby tak zostało), ale zmiana stylu życia na pewno bardzo pomaga. Powodzenia...przykre, ile osób musi zmagać się z tą chorobą...
      Pozdrowienia

      Usuń
  29. Wszystkiego najlepszego! Post wyjątkowy, dziękuję za te informacje. Dzięki nim stałaś się bliższą osobą ☺ Przykro mi z powodu choroby, ale jak widać świetnie sobie z nią radzisz. Jestem pod wrażeniem i życzę dalszej siły oraz cierpliwości. Fajterka 😋 Czekam (nie ja jedna) na kolejne posty kobiety która znalazła swoje miejsce i emanującej szczęściem. Jeszcze raz Stol lat!
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
  30. Wszystkiego najlepszego Zuza :)!!! Trochę po czasie, jednak przy moich Szkódniczkach mam ciągłe obsuwy na blogach ;).
    Pięknie wyglądasz i też dałabym Ci góra 26 lat. Bory Tucholskie to miejsce na mojej liście podróży wakacyjnych :). Mam prawko od 15 lat, ale okropnie boję się prowadzić auto. Śmieję się, że jak mi Misiek kupi trabanta, to siądę za kierownicę :D.
    Informacja o Twojej chorobie dała mi do myślenia. Mam na tarczycy liczne guzki. W zasadzie operacja mnie nie ominie. Muszę się jednak dowiedzieć, czy zmiana diety nie opóźniłaby wzrostu guzków. Zawsze miałam też problem z utrzymaniem płaskiego brzucha, choć jestem aktywna fizycznie :/.
    Uch... rozpisałam się ;).
    Spełnienia marzeń, zdrooooooowia i miłości :*!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :*
      Co do tarczycy, skoro są guzki, to pewnie warto się obserwować, Kochana.
      Wiesz, ja myślałam, że te moje kłopoty żołądkowe to taka już moja natura. Dopiero znajoma dietetyczka wyprowadziła mnie z błędu. To podobno nie jest normalne, że wszyscy jedzą, co chcą, a ja patrzę tylko na jedzenie i już mam wzdęty brzuch, hihi ;)
      ściskam i zdrowia życzę :)

      Usuń
  31. Ja po 30 nauczyłam się akceptacji do swojej metryki i samej siebie. Także samych radości i spełnienia marzeń życzy Ci.

    OdpowiedzUsuń
  32. Spóźnione, ale najlepsze życzenia :)(swoją drogą mamy urodziny tego samego dnia, ale widzę, że roczniki inne, ja '88, dopiero za rok 3 z przodu pojawi się:) ) TO mój pierwszy komentarz, choć Twojego bloga czytam od kilku lat i cieszę się, że cały czas prowadzisz tego bloga i bardzo podoba mi się kierunek jak zmienia się :) Musisz być świetną dziewczyną, może kiedyś spotkam Cię na ulicy, bo mieszkam w Bydgoszczy, a z postów wynika, że często tam bywacie :) Bardzo spodobał mi się ten post, stałaś się bliższa, ten sam dzień urodzin i niestety ta sama choroba. Też dowiedziałam się w zeszłym roku, że mam niedoczynność tarczycy i początek hashimoto. Swoją drogą to chyba plaga tych czasów wśród młodych dziewczyn :/ Objawy podobne miałam jak opisujesz, plus częste problemy układu trawiennego.... Niestety moja endokrynolog raczej nie uznaje potrzeby zmiany diety, choć ja pewne zmiany wprowadziłam (unikam pszenicy, mniej nabiału, żywność przetworzoną to już dawno odrzuciłam) Wyniki szybko poprawiły mi się, ale samopoczucie nie jest idealne, to ciągłe uczcie zmęczenia nie jest łatwe w życiu. Ale nie można poddawać się i trzeba próbować stawać na przekór tej chorobie :) Mogę zapytać czy masz dietę ustaloną przez dietetyka, czy na własną rękę eksperymentujesz? Jeszcze raz wszystkiego dobrego i wytrwałości !:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, bardzo mi miło :)
      Dietę i suplementację mam ustaloną przez dietetyka i czuję, że dużo mi to daje :)
      Trzymam też kciuki za Ciebie, na pewno będzie coraz lepiej, dieta jest ważna, pomyśl też o zastąpieniu cukru czymś innym (ksylitol, stewia, erytrytol, itp.) :)
      Pozdrawiam

      pozdrawiam

      Usuń
    2. Wiem, że jeszcze dużo zmian w diecie powinnam wprowadzić, cukier faktycznie ograniczyłam, ale pojawia się nadal. Stewia kompletnie mi nie odpowiada, zmienia smak dla mnie na nieprzyjemny, może ten ksylitol wypróbuję, choć trochę cena nie przyciąga :) A robiłaś jakieś dodatkowe badania, na podstawie których masz ustawioną suplementację? Ja robię jutro D3 i okaże się, jaki poziom. Jeszcze rozważam badanie nietolerancji pokarmowych, ale to już trochę większy koszt :( Przepraszam, że tyle pytań zadaję, ale od kilku miesięcy to niestety jeden z główniejszych u mnie tematów i sądzę, że warto wymienić się doświadczeniami :) (ale oczywiście niestety, że je mamy w tym zakresie)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Ja używam ksylitolu, erytrytolu i naturalnego miodu (bez cukru nawet jest). Dieta jest bardzo ważna.
      Poziom witamin miałam zbadany i duże niedobory, więc suplementuję.
      Warto zbadać poziom witaminy D, z grupy B, B12, kwas foliowy (dużo osób ma problem z metylacją i normalne formy niektórych witamin szkodzą i się nie wchłaniają).
      Testy pokarmowe możesz zrobić też państwowo u alergologa, tylko trzeba prosić o pokarmowe, a nie tylko wziewne, a nie zawsze się udaje ;)
      Pozdrawiam i głowa do góry, z tą chorobą idzie normalnie żyć, trzeba sporo ograniczyć i starać się, ale to dobrze dla zdrowia. Nie od dziś wiadomo, że gluten, sklepowy nabiał i cukier to nic dobrego, a sport i dbanie o relaks jest podstawą nawet u ludzi zdrowych :)

      Usuń

Popularne Posty

Instagram