wtorek, 23 stycznia 2018

Podsumowanie roku 2017



Długo mnie tu nie było i nagle zjawiam się z bardzo spóźnionym podsumowaniem roku. Lepiej późno niż wcale, prawda? A ostatni rok był dla nas bardzo przełomowy i ważny. Wiele namieszał w naszym życiu, dał masę wyzwań, ale i tak wiele radości.



Zacznę może od tego, co było trudne i co kosztowało mnie wielu wyrzeczeń
Już od kilku lat dbałam o dobrą dietę i znacznie więcej się ruszałam niż kiedyś... ale to co wprowadził 2017 rok, to był totalny armagedon.
Jeśli myślicie, że jeszcze bardziej, jeszcze zdrowiej, jeszcze restrykcyjniej się nie da... to się mylicie, bo zawsze się da ;)
Moja dieta zmieniła się o 180 stopni, gdy dowiedziałam się o niedoczynności tarczycy i hashimoto. Dzięki pomocy dietetyka klinicznego, robiąc masę badań i testów, wprowadzając właściwe suplementy, probiotyki i nową dietę rotacyjną (bardzo restrykcyjną), wyszłam na prostą. W końcu, tak naprawdę okazało się, co było przyczyną wielu problemów i zdrowotnych niedogodności przez te wszystkie lata i mogłam starać się nad tym jakoś zapanować. 
Teraz jest już z górki, wiele więcej mogę, a to co kiedyś wydawało mi się totalną abstrakcją i szokiem, zupełnie mnie nie dziwi. Jest moim normalnym życiem. 
Nadal uwielbiam ćwiczenia siłowe, jogę i ruch na świeżym powietrzu. Stałam się bardziej świadoma potrzeb mojego ciała.
Pamiętajcie, warto się badać i warto o siebie zadbać.




Z przyjemniejszych rzeczy... podróże.
W zeszłym roku, spędziliśmy wspaniały weekend w Trójmieście (relacja TUTAJ), które oboje z Adamem uwielbiamy. Mamy stosunkowo niedaleko nad morze, więc częściej pozwalamy sobie na takie wypady, by odpocząć, wyciszyć się, pospacerować brzegiem morza czy po brukowanych uliczkach i w końcu, by zjeść coś pysznego i dozwolonego (a w Trójmieście znaleźć coś dobrego dla mojej diety nigdy nie było problemem).






I troszkę dalej też pojechaliśmy....




Przekonaliśmy się do stolicy i teraz bardzo chętnie jeździmy tam częściej.
Warszawa potrafi zauroczyć (relacja TUTAJ).
A potem też polecieliśmy....


Spełniliśmy też swoje marzenie i wybraliśmy się ponownie na włoskie wakacje - tym razem na Sycylię (relacja TU, TU i TU). W kwietniu, pogoda była doskonała na zwiedzanie, ceny dużo przyjemniejsze, a turystów o wiele mniej. To był fantastyczny urlop, bardzo nas zregenerował i dał nam tyle przyjemności.
W wielu miejscach jeszcze nie byliśmy, ale we Włoszech zaczynamy się czuć bardzo swojsko, bo klimat tego miejsca bardzo nam pasuje.
Rok wcześniej zwiedzaliśmy Ligurię i Toskanię - relacje znajdziecie na blogu w zakładce Włochy TUTAJ












Ze spraw remontowych za wiele się u nas nie zmieniło. Pojawiły się tylko dodatki, które ociepliły nasze 4 kąty - sporo kwiatów doniczkowych, dywan w salonie i moja wymarzona stara komoda, którą uwielbiam całym serduchem.  Myślę, że nowy rok przyniesie tych zmian w naszym mieszkaniu znacznie więcej. Planujemy sporo działań, bo też nasze potrzeby bardzo się zmieniły.



Nasz dom bez kotów nie byłby tym samym, jednak zawsze marzyliśmy też o psie.
Nie do końca byliśmy pewni, czy to dobra decyzja, czy znajdziemy czas dla tak wymagającego towarzysza, jednak stało się i za sprawą bardzo szybkiej decyzji, latem zamieszkał z nami Czesław. Teraz kochają go już wszyscy - rodzina, znajomi, sąsiedzi, a nawet kapryśne koty.
Nauczył nas większej odpowiedzialności... a to się teraz naprawdę przyda, gdyż...
 


Największa zmiana w naszym życiu tak naprawę dopiero nadejdzie i to rok 2018 będzie dla nas tym przełomowym - zostaniemy rodzicami. Jesteśmy bardzo szczęśliwi i pełni obaw, o to jak sobie poradzimy w tej zupełnie innej i mega odpowiedzialnej roli.
Tylko to się teraz dla nas liczy, dlatego tak mało mnie tutaj na blogu. Trzymajcie kciuki :)


<3 br="">
Starszy post »

18 komentarzy

  1. Super, gratulacje i powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na zdjęciach zawsze bije od was taka radość życia i optymizm więc myślę,że wspaniale poradzicie sobie w nowej życiowej roli :) Trzymam kciuki -wszystkiego dobrego!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniała nowina....GRATULUJĘ!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje I powodzenia! Nic nie jest tak słodkie, a zarazem gorzkie jak macierzynstwo. Pozdrawiam Martyna

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam za Was kciuki! Niesamowite doświadczenie przed Wami :) Jedno jest pewne - bycie rodzicem totalnie zmienia perspektywę i priorytety :) Wszystkiego dobrego Kochani :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najszczersze gratulacje! To cudowne! Gdybyś w wolnej chwili miała czas i ochotę by przygotować chociaż krótki wpis o chorobie hashimoto i tym jak wyglądała Twoja walka z nią - byłoby cudownie. Wiem, jest dużo na ten temat, ale pisane przez Ciebie będzie dla mnie bardziej wiarygodne:-) jeszcze raz gratulacje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chętnie przeczytałabym jak wyglądała "walka" z hashimoto... przede wszystkim dlatego, że trafiam na lekarzy którzy przepisują hormony i do widzenia, a na własną rękę jednak boję się działać, bo to poważna sprawa ;/ jak sobie nie zaszkodzić/jakiego specjalisty szukać? naprawdę da się dietą to "uratować"?

      Usuń
  7. Już gratulowalam na insta, ale jeszcze raz, wielkie gratulacje!
    Dzieci są super:)
    A Wy na pewno będziecie super rodzcami :)

    OdpowiedzUsuń
  8. zUŻO ZDRÓWKA

    OdpowiedzUsuń
  9. Zuza, wiedziałam!!! Przeczuwałam,że taki jest powód twojej długiej nieobecności na blogu :)) Gratuluję wam mocno i z całego serca, jesteście najwspanialszą parą jaką znam (choć tylko wirtualnie). Życzę wam radosnego oczekiwania na wasze wspaniałe maleństwo, a tobie najlepszego zdrowia oraz dużo siły w pokonywaniu zdrowotnych przeciwności. I nie martw się na zapas - obawy są zawsze przed czymś nowym, nieznanym, zwłaszcza czymś takim, co wywróci życie do góry nogami... Ale na pewno dacie oboje radę, bez wątpienia, bo jesteście wspaniali. Wszystkiego najlepszego. El-la

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj...Bardzo serdecznie Wam gratuluje miłości i dzidziusia...mam prośbę zrób wpis o Hashimoto, jak sbie radzisz, jaką dietę stosujesz...pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  11. Super! Mam nadzieję, że ten rok będzie dla Was jeszcze lepszy niż poprzedni! :) Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję bardzo i cieszę się wraz z Wami :)Dzieci to odmienne byty, ale tak konieczne do uzupełnienia naszych.Ja co prawda jestem miłośniczką tych starszych (mam dwie nastolatki, jedną już pełnoletnią, jak, kiedy?!), z którymi mam rewelacyjne relacje. Macierzyństwo - lekko nie jest, ale nie ma nic wspanialszego niż bycie matką. Tylko nie daj się zwariować i nie rezygnuj z siebie/Was. W imię męczeństwa matkopolkowego.
    Pozdrawiam
    Urszula

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratulacje, wspaniała nowina. I to się nazywa duża zmiana :) Wszystkiego dobrego i nie znikaj stąd przypadkiem :)

    OdpowiedzUsuń

Popularne Posty

Instagram